Rabbi Szlomo Jicchak - RASZI

Rabbi Szlomo Jicchak - RASZI Życie znanych ludzi obrasta legendą, tym bardziej jeśli niewiele mamy pewnych informacji o ich losach.

O Raszim krąży kilka zupełnie nieprawdopodobnych legend - o cudownym ugięciu się muru, chroniącego jego ciężarną matkę przed stratowaniem przez konie, o wielkim skarbie wrzuconym do morza przez jego ojca w obawie, by nie wykorzystano go do idolatrii, o darze przewidywania przyszłości jakim miał cieszyć się sam Raszi. W istocie mówią one tylko, jak wielką cieszył się on estymą - zaiste, chyba żaden inny z wielkich mędrców nie wypłynął bardziej na kształt myśli żydowskiej na całe wieki, a nawet nie tylko żydowskiej, bo i chrześcijańskiej.

Wyraz "Raszi" jest akronimem słów "Rabbi Szlomo Jicchak" (R-Sz-I), albo też - jak podpowiadał autorytet, jakim cieszył się u potomnych - słów "Rabban Szel Israel", "Nauczyciel Izraela", tudzież "Rabbenu Sze Jichje", "Nasz Rabbi, Oby Żył!". Podobno był jedynym dzieckiem handlarza win, Jicchaaka i jego żony Lei vel Miriam. Od dziecka - jak wiele żydowskich pokoleń - stykał się z atmosferą nauki i nawykiem czytania. Oboje rodzice ponoć mieli znaczących w tej mierze przodków - ojciec miał być w 33-cim pokoleniu potomkiem rabina Jochanana Ha'sandlara (Szewca), ucznia sławnego rabbiego Akiwy, zaś matka była ponoć siostrą rabbiego Szymona Starszego, przywódcy gminy w Moguncji. Można założyć, że skoro jego matka wychowała się w domu z którego wyszedł rabin, to i sama przyniosła ze sobą ducha nauki. "Trzydzieste trzecie pokolenie po jakimś uczonym" brzmiałoby już dużo gorzej, gdyby nie inne powtarzane podanie, iż ojciec Rasziego sam żył nauką tak głęboko, że w naturalny sposób sam, do końca życia, był nauczycielem swego syna, to jest do czasu, gdy Raszi miał lat kilkanaście. Może tak właśnie było, a może jest to odbicie starożytnego, znanego Żydom, porzekadła (pochodzącego z jeszcze z czasów I wieku p.n.e.) mówiącego: "Szczęśliwy syn, który został wykształcony przez swojego ojca, będzie go szanował jako ojca, a zarazem jako nauczyciela. Szczęśliwy ojciec, który wykształcił swego syna" (TB, Berachot). Przypuszczenie to jest tym bardziej prawdopodobne, iż mały Szlomo miał być wdrożony po raz pierwszy do nauki Tory w święto Szawuot, upamiętniające nadanie Tory na Synaju.

Po śmierci ojca, w wieku lat 17., młody Jicchak ożenił się, po czym od razu wyjechał na nauki do Wormancji, do znanej wówczas jesziwy rabbiego Jaakowa ben Jakara, a po śmierci tegoż do jesziwy rabiego Izaaka ben Eliezara Ha-Levi. Do żony powracał na krótko, na koniec każdego semestru. Po dwu latach od przyjazdu do Wormancji udał się do Moguncji, po nauki do rabbiego Izaaka ben Judy, przywódcy gminy w tym mieście i jednego z czołowych uczonych całego regionu. Oprócz słuchania wykładów i przyswajania sobie metody odczytywania tekstów, Raszi - student zapisywał sobie całkiem przyziemne informacje od współtowarzyszy nauki o handlu, rolnictwie, szczegółach uprawiania rzemiosła czy żegludze, które później wykorzystywał do wyjaśniania na przykładach trudniejszych fragmentów Biblii, czy Talmudu, np. wyjaśniając namaszczenie synów Aharona na kapłanów i odnosząc się konkretnie do słów "namaścisz ich" (wg Biblii Tysiąclecia lub "uprawomocnisz ich" według Tory Pardes Lauder) (dosłownie z hebrajskiego "napełnisz [im] ręce") (Wj 28, 41) tłumaczy: "Gdy mianuje się kogoś na jakiś urząd, władca wkłada mu w rękę skórzaną rękawicę. Po francusku nazywa się ona gant i gest ten oznacza, że władca nadaje mu pewne uprawnienia. Akt przekazania tej rękawicy nazywa się po francusku revestir". Inny przykład: odnosząc się do efodu noszonego przez kapłanów, wyjaśnia "To coś takiego, jak chusta, nazywana po francusku poinceint, którą szlachetnie urodzone damy wkładają do konnej jazdy". Nie trzeba dodawać, że tego typu wtrącenia francuskich wyrazów stanowią bezcenne źródło dla romanistów badających historię języka francuskiego. Raszi zapisywał te słowa fonetycznie, posługując się hebrajskimi literami. Jest ich w sumie we wszystkich jego komentarzach około 1 100. Spotyka się też podobne glossy w języku niemieckim, a nawet pochodzące z języków słowiańskich, jednak przyjmuje się, że część gloss niemieckich i wszystkie słowiańskie dopisali następcy Rasziego w późniejszych pokoleniach. On jednak rozpoczął tą metodę.

Do swego rodzimego miasta, Troyes w Szampanii, w północno-wschodniej Francji, wrócił na stałe jako mężczyzna w pełni sił, bo mając lat 25. Być może powodem do tego powrotu była śmierć matki. Podobno Raszi nadal zajmował się rodzinnym interesem winiarskim, nie jest to jednak rzecz pewna. Poproszono go, po powrocie do Troyes, o zasiadanie w tamtejszym sądzie rabinackim, beit dinie. Społeczność musiała widzieć w nim godnego konadydata na tak odpowiedzialne stanowisko - przypuszczenie tym pewniejsze, że po śmierci przewodniczącego beit dinu, rabbiego Zeracha ben Awrahama, to właśnie Raszi został jego następcą. W tym czasie zaczął też udzielać halachicznych konsultacji.

Żyjący "z głową w książkach" zrealizował w końcu, około roku 1070, swe marzenie i założył własną jesziwę, w Troyes, do której wkrótce zaczęło ściągać wielu studentów. Zatopiony w nauce, nie stracił on jednak praktycznego spojrzenia. Uważał, że przy całej czci dla tradycji i nauk dawnych mistrzów, nie można trwać przy nich zamykając oczy na współczesność. Utrzymywał, że można podważać postanowienia dawnych nauczycieli, jeżeli nie pasują one do współczesnych okoliczności, gdyż inaczej religia zamieni się w skamienieliny. Potrafił - rzecz rzadka do dzisiaj - przy całym swym autorytecie przyznać się publicznie, że czegoś nie wie, albo się w czymś myli. Nierzadko spotyka się w jego komentarzach zdania "Nie wiem, czego to uczy...", "Nie potrafię tego wytłumaczyć" czy "Nie wiem". W związku ze swym komentarzem do księgi Ezechiela 40, 17 pisze wprost: "Myliłem się". Starał się być naukowo uczciwy. Nie był też dogmatyczny wobec Żydów powracających do judaizmu po przymusowym chrzcie. Twierdził, że "Żyd, który zgrzeszył, to nadal Żyd".

Do czasów Rasziego współistnienie Żydów i chrześcijan w Europie Zachodniej przebiegało względnie spokojnie. Nie było jeszcze pogromów, masowych wypędzeń i szerokiego antysemityzmu. Żydzi cieszyli się większą swobodą niż w wiekach późniejszych, mogli nawet posiadać ziemie na własność. Sytuacja ta zaczęła się odczuwalnie zmieniać w czasach Rasziego. W 1090 roku przez dolinę Loary przeszli rycerze pierwszej krucjaty do Ziemi Świętej. Przynieśli przemoc i śmierć. W Wormancji zostali zabici trzej synowie nauczyciela Rasziego, rabbiego Izaaka ben Eliezara Halewiego. Dla Rasziego wiadomość o tym była prawdziwym szokiem i pogrążyła go w wielkim smutku. Do czasu tych wydarzeń idąc za interpretacją Talmudu wierzył, że cierpiący sługa z 53-go rozdziału księgi Izajasza opisują Mesjasza, ale po 1090 roku uważał, że cierpiącym sługą jest naród żydowski. Następne pokolenia, doświadczające coraz większej przemocy na coraz większych obszarach Europy, przejęły to przekonanie. Swemu smtukowi dał Raszi wyraz także w napisanych przez siebie pieśniach pokutnych, Selichot, opłakujących zabitych i zniszczenie kwitnących jesziw regionu. Siedem takich pieśni zachowało się do dziś - szczególne znane są "Haszem Elohei Haciwadot" odmawiana na Rosz Haszana oraz "Az Terem Nimtachu", odmawiana na Post Gedalii, podczas dziesięciu Strasznych Dni.

Wielką pociechą dla Rasziego byli jego uczniowie i rodzina. Swoje córki wychował jak synów, których nie miał. Także ich dzieci oddane były nauce - córka najstarszej, Jochewed, imieniem Chana, sama była nauczycielką praw i zwyczajów odnoszących się do kobiet; zaś córka Miriam, kolejnej po Jochewed, także noszącej imię Miriam, cieszyła się sławą uczonej, wywierającej wpływ na formułowanie prawa obyczajowego. Raszi miał jeszcze trzecią córkę, Rachelę, która poślubiła, a potem rozwiodła się z Eliezerem ben Szemia. Nic nie wiadomo o jej dzieciach.

Najwięcej do powiedzenia, oczywiście, mieli męscy potomkowie Rasziego - synowie Jochewed: Szmuel (zwany "Raszbam"), Jaakow (zwany "Rabbeinu Tam"), Jicchak (zwany "Riwam") oraz Szlomo, który niestety zmarł w młodym wieku. Zdążył wszakże dać się poznać jako uzdolniony gramatyk. Szmuel, Jaakow i Jicchak określani są też jako "Baalei Tosafos", czyli "Mistrzowie dodatków", a właściwie komentatorzy komentarzy Rasziego. Słowo "tosafot", oznaczające "dodatki" to zbiór komentarzy do Talmudu, ułożone według kolejności talmudycznych traktatów. Do dziś w większości wydań Talmudu zamieszcza się je po lewej stronie tekstu. Typowy układ wydań Talmudu określa się często Ga-Pa-T, zgodnie z trzema częściami składowymi każdej stronicy - na środku znajduje się tekst Talmudu (Gemara), po lewej stronie otacza go drobnym druzkiem komentarz Rasziego (Perusz), a po lewej otacza go tekst komentarzy do komentarza Rasziego (tosafot). Uwagi te pisali nie tylko wnukowie Rasziego, ale po nich cała rzesza innych. Ogółem liczy się około 300 autorów tosafot. Baalei Tosafos, czyli Szmuel, Jaakow i Jicchak, synowie Jochewed i Meira ben Szmuela są wśród nich najsławniejsi, może dlatego, iż oni je rozpoczęli. Tosafot wyjaśniały to, co w komentarzach Rasziego wydawało się niejasne, dwuznaczne, z czym się zgadzano i wzmacniano dodatkowymi argumentami, lub przeciwnie - z czym się nie zgadzano i próbowano podważyć. Komentarze do Talmudu i Tory to korona dzieł Rasziego.

Komentarze te pisał właściwie całe dorosłe życie, ciągle je poprawiał i udoskonalał jeśli znalazł lepsze rozwiązanie jakiejś trudności. Wyjaśnienie niektórych komplikacji tekstu zawdzięczał ponoć swoim studentom, co otwarcie przyznawał. Uwagi do Talmudu Babilońskiego (skomentował niemal całe 30 traktatów, "Makkot" dokończył komentować jego zięć, rabbi Juda ben Natan, mąż Miriam; zaś "Bawa Batra" dokończył Raszbam) i Biblii (nie zdążył skomentować tylko Księgi Kronik) to prawdziwe opus magnum, dzieło ogromnych rozmiarów i wielkiej erudycji. Pisane przy tym językiem maksymalnie prostym i bez odwołań do mistycyzmu. Chodziło o to, by ułatwić zrozumienie tych ksiąg maksymalnie szerokiemu gronu czytelników - i rzeczywiście, jego uwagi są zrozumiałe i twórcze dla bystrego sześciolatka, jak i zaawansowanego studenta. Gdyby nie one, zwłaszcza Talmud były księgą elitarną, a dzięki nim każdy student, wprowadzony w strukturę tych komentarzy, może dalej sam zgłębiać teksty posiłkując się komentarzami Rasziego. Komentarz do Pięcioksięgu był pierwszą hebrajską księgą, która ukazała się drukiem (we Włoszech w 1475 roku), dopiero 7 lat później, w 1482, wydrukowano sam oryginał Pięcioksięgu! Oczywiście z komentarzem Rasziego...

Zachowały się także responsa przez niego pisane, czyli pisma wyjaśniające z prawnego punktu wiedzenia konkretne życiowe trudności, z jakimi spotykali się członkowie gmin, np. kwestie dziedziczenia, ważności małżeństw, transakcji kredytowych, sposobu modlitwy, itd. Ponieważ zapytania odzwierciedlają prawdziwe sytuacje, które się zdarzyły są one oknem do średniowiecznej rzeczywistości Żydów Szampanii, północnej Francji i doliny Renu. Responsa autorstwa Rasziego ukazały się w kilku tomach już w pierwszym pokoleniu po Raszim. W 1943 roku wydał je razem w jednym tomie S. Elfenbein. Raszi pochwalał sytuacje, w których do załagodzenia sporów włączała się wspólnota wiernych. Uważał, że responsa wydawane przez uznany autirytet rabiniczny nie są jedynym sposobem wyjścia z kryzysu. Dopuszczał rozstrzygnięcia przez wspólnotę, ponieważ wierzył, że Żydzi powinni czuć się wzajemnie za siebie odpowiedzialni.

Swoimi pismami, zwłaszcza komentarzmi Raszi przyczynił się do rozwoju języka hebrajskiego. Ten aspekt jego twórczości nie zawsze jest doceniany. Według współczesnego badacza, Jicchaka Avinery, autora książki pt. "Dictionary of Rashi's Commentaries to the Bible and Talmud" ("Słownik do biblijnych i talmudycznych komentarzy Rasziego"; wydanej w Tel Awiwie po raz pierwszy w 1949 r. a wznowionej w 1985) jest on autorem około 1 300 nowych wyrażeń i wielu słów, które potem weszły do codziennego użytku (np. "ambicja", "erudycja", "zgodność", "błazen","sukces" a nawet "Judaizm").

Największy wpływ wywarł wszakże na innych uczonych. Ukierunkował interpretację Talmudu i Biblii na wiele stuleci do przodu. To on wyznaczył tory, jakimi szli wszyscy następni. Każdy znaczący i nie znaczący uczony w piśmie odnosił się do niego. W jakiś sposób wszyscy go komentowali, czy to posługując się jego pismami na potwierdzenie swoich tez, czy też poelmizując z nimi. Odgrywa on podobną rolę, jak Newton, czy Einstein w świecie fizyki. W pewien sposób "wszyscyśmy jego". W halasze utarło się nawet przekonanie, że studiowanie komentarzy Rasziego równa się obowiązkowi dwukrotnego przeczytania paraszy z Targumem Onkelosa. Można więc zamiast dwa razy czytać parszę (fragment Pięcioksięgu na dany tydzień) oraz jej odpowiednik w języku aramejskim (Targum), jeden raz przeczytać parszę z komentarzem Rasziego. Znaczna oszczędność czasu i wysiłku...

Wpływ Rasziego sięga jednak poza świat żydowski. We wczesnym średniowieczu chrześcijańscy egzegeci nie stronili od nauki hebrajskiego i stosunkowo chętnie konsultowali rozumienie tzw. Starego Testamentu z uczonymi rabinami. Później to zanikło, jednak zawsze jakaś grupa chrześcijańskich biblistów korzystała z żydowskiego dziedzictwa. Najbardziej znanym chrześcijańskim autorem czerpiącym z Rasziego był francuski mnich franciszkański, Nikolas de Lyra (1270-1340), czołowy przedstawiciel ruchu biblijnego zrodzonego w XIII wieku, który bronił możliwości czerpania z tradycji rabinicznej dla lepszego rozumienia Biblii. Jego "Postillae" opisują Pierwszą i Drugą Świątynię, jej przedmioty do sprawowania kultu, strój kapłanów, itp. Czerpał z komentarzy Rasziego tak wiele, że nazwano go "Simius Solomonis" czyli "Małpa Salomona" (Raszi miał na imię Samuel). We Wstępie do swych "Postillae" napisał on: "Aby wyjaśnić dosłowne znaczenie [Starego Testamentu] zamierzam korzystać nie tylko ze stwierdzeń doktorów Kościoła, ale i Hebrajczyków, zwłaszcza Rabbiego Solomona, który spośród hebrajskich uczonych przemówił najrozsądniej" (tłum. z ang. aut).

Z dzieła Nikolasa de Lyra, z kolei, szeroko korzystał Marcin Luter, tłumacząc Pismo Święte na niemiecki. W tłumaczeniach uwzględniał on w znacznej mierze wyjaśnienia Rasziego. Także angielskie wydanie Biblii Króla Jerzego, tłumaczone wzorem Lutra, na język ojczysty korzystało z wcześniejszych wydań łacińskich (uwzględniających komentarze Rasziego), jak i z hebrajskiego tekstu z jego wyjaśnieniami.

Rabbi Szlomo Jicchaki zmarł w wieku lat 65, 29 dnia miesiąca Tammuz (13 lipca, 1105 roku). Pochowano go w Troyes, na miejscowym cmentarzu żydowskim, który w późniejszych czasach został zabudowany. Z biegiem lat zapomniano gdzie dokładnie się znajdował. Współcześnie ustalono, że najprawdopodobniej znajduje się on pod obecnym placem w Troyes. Francuscy Żydzi ustawili tam wielką czarno-białą kulę kształtem przypominającą hebrajską literę szin (być może nawiązującą do pierwszej litery imienia - Szlomo). Na granitowej podstawie napisano "Rabbiemu Szlomo Jicchaki - komentatorowi i przewodnikowi". W roku 2005, rabbi Israel Meir Gabbi, podróżujący po świecie z misją odnowienia starych żydowskich cmentarzy, dodał jeszcze tablicę z napisem "Miejsce, na którym stoisz było cmentarzem miasta Troyes. Pochowano tu wielu rabinów, wśród nich Rabbiego Szlomo, znanego jako Raszi, święty; oby chroniły nas jego zasługi".

Ilona Mańka-Marcisz