Wiadomości

 
 
 

Turecki film o flotylli do Strefy Gazy

Turcja przygotowuje antyizraelski film o Flotylli Wolności. Film ma kosztować 10 mln dolarów, co czyni go najdroższą turecką produkcją. Pracowało nad nim 400 osób.

Turcja przygotowuje antyizraelski film o Flotylli Wolności. Film ma kosztować 10 mln dolarów, co czyni go najdroższą turecką produkcją. Pracowało nad nim 400 osób.

Amerykanie mają Jamesa Bonda, Turcy – Polata Alemdara. Ten oficer tureckiego wywiadu w serii „Dolina Wilków” walczy z wrogami narodu. W najnowszej pana produkcji Alemdar zmierzy się z izraelskim dowódcą Mosze Benem Eliezerem (postać fikcyjna), który napadł na turecki statek „Mavi Marmara”.

Inspiracją dla autorów filmu były wydarzenia z 31 maja. Flotylla Wolności, czyli konwój sześciu statków z Irlandii, Turcji i Grecji, została zaatakowana przez izraelskich komandosów, kiedy płynęła z pomocą humanitarną dla palestyńskiej Strefy Gazy. Nad ranem dokonali oni abordażu na największy ze statków – płynący pod turecką banderą „Mavi Marmara”. Na jego pokładzie oprócz kilkuset pasażerów znajdowała się żywność, sprzęt medyczny i materiały budowlane. W filmie „Dolina Wilków – Palestyna” zostaną wykorzystane ujęcia nakręcone z helikoptera podczas rzeczywistych zdarzeń. Podczas ataku zginęło dziewięć osób.

– Jest nam przykro z powodu ofiar, ale winni są organizatorzy tej prowokacji – komentował wydarzenia minister obrony Izraela Ehud Barak. Izraelski premier Beniamin Netanjahu (w czasie operacji był z wizytą w Kanadzie) w pełni poparł działania armii. Akcje potępili politycy z całego świata.

– Jestem głęboko wstrząśnięty tragicznymi skutkami operacji – mówił szef francuskiej dyplomacji Bernard Kouchner. Premier Turcji Recep Tayyip Erdogan nazwał akcję „nieludzkim terroryzmem państwowym”. – Niech nikt nie sądzi, że będziemy milczeć w obliczu tego, co zaszło – powiedział. W Stambule tysiące ludzi wyszły na ulice.

Zagraniczne media piszą, że „Dolina Wilków – Palestyna” jest odwetem za izraelski atak.

– Stosunki między Turcją i Izraelem są już tak złe, że nie sądzę, żeby film ten mógł im jeszcze bardziej zaszkodzić – mówi „Rz” Hazhir Teimourian z Limehouse Group of Analysts. – Aczkolwiek antyizraelska propaganda w Turcji jest tak ogromna, że mogłaby stać się inspiracją dla antyżydowskich Turków do zaatakowania zachodniego establishmentu, który wspiera Izrael – dodaje.

– Nie sądzę, żeby komercyjny film mógł istotnie wpłynąć na stosunki turecko-izraelskie – mówi „Rz” Wiesław Lizak z Uniwersytetu Warszawskiego. – Władze obu krajów długo będą pamiętały wydarzenia z 31 maja. Jednak Turcja w dłuższej perspektywie nie będzie mogła sobie pozwolić na eskalowanie napięć z Izraelem – dodaje.

Strona izraelska odmawia komentarza. – Nie widzieliśmy filmu, więc nie będziemy go komentować bez jego znajomości – powiedział rzecznik izraelskiego MSZ Yigal Palmor.

Premiera filmu jest przewidziana na koniec stycznia.

Źródło: 
Rzeczpospolita
05.10.2010