Wiadomości

 
 
 

Zmarł prof. Jerzy Tomaszewski

Dziś nad ranem w wieku 84 lat zmarł prof. Jerzy Tomaszewski – wybitny polski historyk, autor licznych opracowań poświęconych dziejom Żydów w Polsce; jedna z osób, której powstanie zawdzięcza Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.

Jerzy Tomaszewski karierę naukową rozpoczął w 1954 r. w Katedrze Historii Gospodarczej Szkoły Głównej Planowania i Statystyki. W 1965 r. na wiele lat związał się z Uniwersytetem Warszawskiego, kierował m. in. Centrum Badania i Nauczania Dziejów i Kultury Żydów w Polsce im. Mordechaja Anielewicza. Od 1970 r. należał do Rady Naukowej Żydowskiego Instytutu Historycznego, a od 1985 r. był członkiem zarządu Instytutu.

Pełnił funkcję wiceprzewodniczącego Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny. W 2005 r. razem z Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Prezydentem m. st. Warszawy podpisał umowę oficjalnie powołującą do życia Muzeum Historii Żydów Polskich.

Wchodził w skład komitetu redakcyjnego „Biuletynu Żydowskiego Instytutu Historycznego”,  „Kwartalnika Historii Żydów” oraz rocznika „Polin. Studies in Polish Jewry”. Wykładał w Wyższej Szkole Gospodarki Krajowej w Kutnie. Pracę naukowo-badawczą kontynuował także po przejściu na emeryturę w 2002 roku. Był również członkiem Rady Programowej Stowarzyszenia Przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii – Otwarta Rzeczpospolita.

Wydał wiele książek i artykułów naukowych, między innymi: Z dziejów Polesia 1921-1939. Zarys stosunków społeczno-ekonomicznych (1963), Trudna niepodległość (1968), The Polish Economy in Twentieth Century (1985), Bułgaria 1944-1971. Trudna droga do socjalizmu (1989), Zarys dziejów Żydów w Polsce w latach 1918–1939 (1990), Mniejszości narodowe w Polsce XX wieku (1991), Preludium zagłady. Wygnanie Żydów polskich z Niemiec w 1938 r. (1998), Izrael (2001). Bibliografia prof. Jerzego Tomaszewskiego liczy około tysiąca pozycji.

 W 2013 r. udostępnił portalowi Wirtualny Sztetl opracowane przez Niego hasła ze słownika Leksykon Żydzi w Polsce: dzieje i kultura.

Za swoją działalność prof. Jerzy Tomaszewski  został uhonorowany licznymi wyróżnieniami – otrzymał m. in. nagrodę im. Jana Karskiego i Zofii Nireńskiej.

Polska nauka poniosła ogromną stratę. Muzeum POLIN wyraża najgłębsze kondolencje bliskim Zmarłego.

 

Źródło: http://www.sztetl.org.pl/

...

 

Tak na FB wspomia Zmarłego Jerzy Halbersztadt (tekst zamieszczamy za zgodą Autora):

 

Zmarł profesor Jerzy Tomaszewski, dobry i szlachetny człowiek, mądry naukowiec i wspaniały nauczyciel, a także więcej niż nauczyciel: prawdziwy wychowawca wielu młodych historyków. Znałem go jeszcze z Instytutu Historycznego UW (zawsze będę pamiętał błysk w jego oku, gdy gratulował mi artykułu, w którym rozplątałem tajemnice polsko-niemieckiej umowy handlowej z 1930 roku), ale zaznałem jego bezinteresownego wsparcia dopiero przy tworzeniu Muzeum Historii Żydów Polskich. Jako wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny był dla mnie w tym gronie, obok Pawła Wildsteina, opoką dobrej woli i życzliwości, gdy sprawy muzeum były rozpatrywane, zazwyczaj w atmosferze kwaśnych komentarzy i pretensji osób, które nie potrafiły wiele zaoferować temu projektowi, ale były zdeterminowane zawsze okazywać, jak bardzo są ważne. Tomaszewski był kimś diametralnie odmiennym: zawsze życzliwy i kompetentny, w każdej wypowiedzi starał się pomóc, a jego erudycja była nieoceniona. Do tego to subtelne poczucie humoru, które czasem było też wyczuciem rzeczywistości. Gdy omawialiśmy przygotowany przeze mnie projekt umowy o utworzeniu muzeum, zwrócił uwagę na paragraf określający wymagania stawiane dyrektorowi tej instytucji: wykształcenie, orientację w historii Żydów polskich, współczesnym muzealnictwie itd. Tomaszewski rzucił z uśmiechem: no, te warunki to formalnie może spełnić też Jerzy Robert Nowak! Po dłuższej dyskusji ustalono, że nie ma problemu, bo przecież kandydat musi zastać zaakceptowany przez Zarząd Stowarzyszenia ŻIH. Myślałem o tym w 2012 roku, gdy politycy narzucili muzeum na dyrektora niekompetentnego urzędnika, a zarząd Stowarzyszenia ŻIH (już bez Tomaszewskiego) potulnie się z tym pogodził. W styczniu 2005 r., gdy projekt umowy był negocjowany, ówczesny przewodniczący Stowarzyszenia Marian Turski był za granicą. Miał przyjechać w ostatniej chwili i go podpisać z prezydentem Warszawy Lechem Kaczyńskim i ministrem kultury Waldemarem Dąbrowskim, ale kilka godzin przedtem zatelefonował, że to niemożliwe, bo przylot się opóźni. O odłożeniu całej uroczystości nie było mowy: treść umowy udało się ostatecznie wynegocjować w ostatniej chwili, m.in. dlatego, że na akt podpisania zaproszony już był tłum dziennikarzy. Zatelefonowałem do prof. Tomaszewskiego i poprosiłem, by złożył podpis, jako wiceprzewodniczący Stowarzyszenia. Przyjechał przed wyznaczonym terminem. Musiałem poprosić Go na stronę i powiedzieć mu to, co w międzyczasie zakomunikował mi nasz prawnik: podpis wiceprzewodniczącego będzie formalnie nieważny. Musiałby mieć upoważnienie podpisane przez większość członków zarządu, czego nie można już było zaaranżować. Tomaszewski zapytał mnie po cichu, wskazując głową zgromadzonych oficjeli: „Czy oni o tym wiedzą?”. „Nikt tego nie sygnalizował, wiem to tylko od naszego prawnika” - odpowiedziałem. „To świetnie. Ja podpiszę, a potem pan sobie uzupełni te papiery” – powiedział Tomaszewski z szelmowskim uśmiechem. I tak się stało. To była oczywiście sytuacja anegdotyczna, ale takim człowiekiem Go zapamiętałem.

04.11.2014