Wiadomości

 
 
 

Tysiące osób wzięły udział w marszach przeciwko przemocy

Na ulicach Tel Awiwu, Jerozolimy i innych miast zorganizowano wielkie marsze przeciwko przemocy.
Była to odpowiedź na wydarzenia ostatnich dni, kiedy nożownik zaatakował uczestników parady gejów w Jerozolimie, grupa żydowskich osadników podpaliła palestyński dom, a w pożarze zginęło 18-miesięczne dziecko. Zmarła też 16-latka zraniona nożem.
Do najliczniejszych demonstracji doszło w centrum Jerozolimy i na placu Rabina w Tel Awiwie. W czasie manifestacji w Jerozolimie prezydent Izraela Reuwen Riwlin mówił, że potrzeba zarówno edukacji jak i mocnego porządku prawnego, by wyeliminować zło. Z kolei w Tel Awiwie były prezydent Szimon Peres potępił tych, którzy podsycają antyarabskie nastroje. Premier Izraela Benjamin Netanjahu w nagranym przesłaniu wideo do uczestników obu manifestacji obiecywał, że władze będą walczyć z nienawiścią i homofobią.

Marsze w Izraelu były odpowiedzią na ostatnią falę przemocy. W czwartek nożownik zaatakował uczestników parady gejów w Jerozolimie i ranił sześć osób. 16-latka zmarła potem w szpitalu.

Sprawca jest ultraortodoksyjnym żydem, dokonał już podobnego ataku w 2005 roku. Kilka tygodni temu wyszedł z więzienia. Mężczyzna został ponownie aresztowany.

Kilka godzin później w wiosce Duma na Zachodnim Brzegu grupa izraelskich osadników spaliła dwa palestyńskie domy. W pożarze zginął 18-miesięczny palestyński chłopiec, a jego rodzice i brat walczą o życie w szpitalu.

Po ostatnich wydarzeniach sytuacja na terenach izraelsko-palestyńskich jest najpoważniejsza od wielu tygodni. Po pogrzebie palestyńskiego chłopca w kilku miejscach na Zachodnim Brzegu doszło do starć z izraelską armią. Zginęły w nich dwie osoby. Spalenie domu w wiosce Duma potępiły m.in. Stany Zjednoczone, Unia Europejska oraz ONZ.

Źródło: 
IAR
02.08.2015