Wszedzie słychać "to jest chore". Już prawie nigdy "to jest złe".

Wszedzie słychać "to jest chore". Już prawie nigdy "to jest złe". O szkodliwości wiary, że człowiek jest z natury dobry.

"Człowiek jest z natury dobry" to jeden z oświeceniowych mitów wywodzący się z wiary J.J. Rousseau'a w moralną przewagę "człowieka Natury" nad skażonym cywilizacją Europejczykiem. Twierdzenie to robi współcześnie gigantyczną karierę, mimo że jest szkodliwe z wielu bardzo wyraźnych powodów. Przekonujemy się o tym coraz silniej, bo współczesna mentalność tezę, że człowiek  jest z natury dobry, akceptuje na wielu poziomach z entuzjazmem.

Po pierwsze, jeżeli wierzy się, że człowiek jest dobry z natury, musi to automatycznie oznaczać, że wierzy się, iż zło nie może wynikać z jego istoty, ale że musi być rezultatem działania sił zewnętrznych. W konsekwencji wini się więc za zło, które czyni człowiek, NIE JEGO, ale to, co jest poza nim i co jest od niego niezależne: środowisko, w którym żyje, złe warunki ekonomiczne, szkołę, rodziców, wpływ telewizji, internetu lub "ogólny upadek obyczajów".

Rezultatem jest sytuacja, w której ludzie SAMI zaczynają wierzyć, że nie są odpowiedzialni za swoje czyny. W konsekwencji ich etyczne hamulce słabną i ludzie o wiele łatwiej pozwalają sobie na popełnianie zła.

Destrukcyjny efekt wiary w dobro natury człowieka objawia się już na etapie kształtowania - w samym procesie wychowania. Konsekwencją jest bowiem zmiana w podejściu do edukacji etycznej: jeżeli uwierzyliśmy, że człowiek jest z natury dobry, jaki sens ma etyczna edukacja dzieci? Przecież wystarczy zostawić je po prostu w spokoju, niczego nie narzucać (żadnych stresów!) i nie poddawać "represyjnemu aparatowi" uczenia co jest dobre, a co złe. Same "z natury" muszą widzieć to doskonale, jeśli nie teraz, to na pewno, gdy dorosną. Dochodzi do sytuacji skrajnych: dzieci mają wybierać sobie same zasady etyczne. W praktyce oznacza to, że mają kierować się w życiu  "sercem", a nie zasadami. A wiadomo, jak zmienne, zawodne i kapryśne jest ludzkie serce.

Innym szkodliwym rezultatem takiego myślenia jest samo zaprzeczanie istnieniu zła, jako etycznej kategorii: jeżeli dobro jest naturalne dla człowieka, to zło musi być nienaturalne, czyli jest odstępstwem od normy. Odstępstwo od normy jest stanem CHOROBOWYM. Już na poziomie językowym widać to wyraźnie: coraz częściej określamy jakieś zło jako coś, co jest "chore". Podświadomie unikamy oceny etycznej i coraz częściej słychać "TO JEST CHORE!" Zauważmy, jak powszechne jest obecnie w potocznej mowie określenie "to jest chore", a jak rzadkie "to jest złe". Ostatecznym efektem jest całkowite odrzucenie kategorii "zła". Uznanie stosowania jej za anachroniczne.

Długofalowe konsekwencje są bardzo poważne: zastępując kategorie moralne przez psychologiczne (i medyczne), zdejmujemy z tego, kto czyni zło, odpowiedzialność za czyny: przecież chory nie jest winny swojego postępowania. Wręcz przeciwnie: jest jego ofiarą. Zasługuje więc nie na potępienie, ale na współczucie. Ma to swoje ogromne konsekwencje w systemach prawnych: zanika w nich pojęcie "kary" i zamiast karać, wierzy się,  że trzeba jedynie "reedukować" i "leczyć".

Presji wiary w naturalne dobro natury człowieka uległo współcześnie także chrześcijaństwo. Trwająca prawie dwa tysiące lat koncepcja o konieczności walki każdego człowieka z konsekwencjami skażenia jego natury tzw. "grzechem pietworodnym" rozmyła się i osłabiła. Dominuje, zwłaszcza w KK, klimat usprawiedliwiania ludzkich zachowań warunkami zewnętrznymi. Wolna wola znaczy coraz mniej. Samo pojęcie "wolnej woli" jest w kryzysie, a może nawet umiera.

Filozofia normatywnego judaizmu nie uważa, że człowiek jest z natury dobry. Nie uważa też, że jest z natury zły. Ma inklinacje i do zła i do dobra (jecer ha-ra i jecer ha-tow), ale skłonność do zła jest łatwiejsza, bardziej pociągająca, natomiast do dobra kształtuje się w procesie właściwego WYCHOWANIA i jej kultywowanie wymaga wysiłku, wewnętrznej walki z inklinacjami do zła. 

Niestety, współczesne, liberalne nurty judaizmu także podlegają wpływowi ducha czasu z jego głęboką wiarą,  że człowiek jest z natury dobry.

 

opr. Paweł Jędrzejewski

12 sierpnia 2018