Odzyskany cmentarz

Odzyskany cmentarz Michów, woj. lubelskie

 

Moje korzenie sięgają małego miasteczka na Lubelszczyźnie, Michowa. Michów położony jest w okolicach lasu kozłowickiego, a o nim przypomina pewna legenda.

Żydzi ruszyli do Polski. Kiedy już tam dotarli, ptaszyny w lasach świergotały „Po-lin! Po-lin!” Wędrowcy przetłumaczyli to z hebrajskiego i pojęli, że ptaki chcą im powiedzieć „tu spocznijcie!”... A kiedy spojrzeli na drzewa, zdawało im się, że do każdej gałęzi przyczepione są kartki Gemary. Tym samym zrozumieli, że odkryli dla siebie nowe miejsce, gdzie można się osiedlić i rozwijać żydowską duchowość oraz wielowiekową naukę.(…)”

Gershom Bader, 1927

Tak więc moi przodkowie musieli mieszkać od niepamiętnych czasów w Michowie. Miałem szczęście rozmawiać z ciotką, która urodziła się i wychowała się w Michowie, kiedy ten był typowym sztetlem. Ponieważ była dość wiekowa, to w czasie rozmowy mówiła do mnie po żydowsku, zapewne wracała myślami do tych czasów. W Michowie bywałem dość rzadko. Tylko raz pojechałem do urzędu potwierdzić, że mój daleki krewny miał ponoć szesnaścioro dzieci. Bez większego trudu udało się odnaleźć w księgach ośmioro jego dzieci, zapewne przy dogłębnej kwerendzie dałoby się odszukać jego wszystkie dzieci. Fama też niosła, że miał przeszło dziesięcioro ze służącymi. Tak więc pewnie jestem spokrewniony z  niejedną osobą w Michowie. Opowieści ciotki mówiły o zgodnym współistnieniu Polaków i Żydów w miasteczku. Każdy klepał swoją biedę i na tym ludziom czas upływał.

Po zajęciu tych terenów przez Sowietów, część młodzieży żydowskiej założyła czerwone opaski i chciała wprowadzić komunizm, ku zgorszeniu i przerażeniu ich rodziców. Sowieci szybko odeszli za Bug, a przyszli na ich miejsce Niemcy. Wtedy zaczął się horror czasu wojny dla Polaków oraz Żydów. Niemiecki okupant wymordował żydowską społeczność w 1942 roku w Sobiborze (przetrwały tylko dwie rodziny ukrywane przez Polaków w samym Michowie i wróciły one po wojnie do swoich domów). Macewy z cmentarza wykorzystano do stworzenia chodników w miasteczku, działo się to z rozkazu niemieckiego okupanta. Po wojnie, część nagrobków była sukcesywnie rabowana przez miejscową ludność, do wykorzystania gospodarskiego. Kradziono także piasek z miejsca, na którym znajdował się cmentarz. Miejsce to miało status zabytku, ale ostatecznie zostało wykreślone z niego w latach 80-tych. Nadleśnictwo Lubartów starało się uniemożliwić dewastację.

Kiedyś, nudząc się, postanowiłem wyszperać sobie w Internecie jakieś informacje o Michowie. Tak trafiłem przypadkowo na stronę: http://trobal.pulawy.pl/2017/10/04/michow-cmentarz-zydowski/ . Opisywała ona, w jakim stanie znajduje się obecnie cmentarz, oraz to, że pewien z mieszkańców Michowa chciałby oddać jeden z nagrobków. Postanowiłem podjąć odpowiednie kroki, aby macewa wróciła we właściwy sposób na swoje miejsce.

Pierwotnie skontaktowałem się z gminą w Michowie. Tam uzyskałem odpowiedź, że teren cmentarza znajduje się we władaniu Skarbu Państwa, a reprezentuje go Nadleśnictwo Lubartów. Skierowałem tam odpowiednie pismo, że chciałbym wznieść pomnik na cmentarzu. Nadleśnictwo odpowiedziało mi, że nic nie wie o żadnym żydowskim cmentarzu w Michowie. Na szczęście zachowały się mapy WIG, które wyraźnie pokazują miejsce, w jakim znajdował się cmentarz. W takim wypadku, Nadleśnictwo podjęło odpowiednie kroki, aby przeprowadzić kwerendę w archiwach. Pracownicy leśni odnaleźli dokumenty oraz mapy z lat 80, na których istniał cmentarz. Znajdował się on nawet z rejestrach zabytków. Tak więc przygotowano odpowiednie pisma zezwalające na wzniesienie pomnika oraz oddanie części terenu w tak zwaną wieczną dzierżawę. Tutaj chciałbym podziękować autorowi strony, http://trobal.pulawy.pl/, który osobiście nadzorował pomiary geodezyjne działki.

W międzyczasie poinformowałem gminę żydowską w Lublinie i Warszawie o swoich działaniach.

Tak więc miejsce już było, brakowało tylko pomnika. W pobliskim Lubartowie znalazłem odpowiedniego kamieniarza, który miał już możliwość robienia żydowskich nagrobków. Mój przyjaciel z Lubartowa natomiast sprawdził postęp prac. Myślałem długo nad napisem, jaki ma zostać umieszczony, ale uznałem, że najlepiej będzie „Cmentarz żydowski”. Kupiłem bilet do Polski i w umówionym terminie pojawiłem się po odbiór historycznej macewy. Ze stodoły wydobyliśmy nagrobek i przewieźliśmy na odpowiednie miejsce.

Od momentu, kiedy szperałem po internecie, do umieszczenia macewy oraz pomnika, minęły niespełna dwa miesiące. Odwiedzając to miejsce po czterech latach z zaskoczeniem stwierdziłem, że liczba macew na cmentarzu wzrosła. Widocznie ludzie mieszkający w okolicach Michowa postanowili przynieść je na właściwe miejsce.

Tą drogą chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy przyczynili się do rekonstrukcji tego miejsca.

 

Szaweł Berengut

Kwiecień 2018