Czytelnik jest oburzony filmem "Pokot"

Czytelnik jest oburzony filmem "Pokot" List do redakcji FŻP

Szanowni Państwo,
piszę do Państwa, ponieważ jestem oburzony tym, jak pamięć o ofiarach Holocaustu została obrzydliwie zbrukana w pewnym filmie, który niedawno miał premierę w polskich kinach. Mowa tu o filmie "Pokot" w reżyserii Agnieszki Holland.

Film ten ma sprzeciwiać się myślistwu i promować życie w zgodzie z naturą, postacie w nim są zupełnie czarno-białe, do bólu liniowe, a zatem główna bohaterka i jej towarzysze są wspaniałymi, szlachetnymi ludźmi bez skazy na charakterze, podczas gdy czarne charaktery są przedstawione jako najgorsze kreatury, u których nie da się doszukać żadnych zalet. Główna bohaterka, która przedstawiana jest jako pozytywna postać filmu walczy z myślistwem i kłusownictwem, hodowlą zwierząt na futra oraz ubojem na mięso. 

Jedna ze scen jest jednak szczególnie odrażająca i obraźliwa - bohaterka znajduje w lesie postrzelonego dzika, który umiera na jej rękach, więc postanawia wybrać się do komendy Policji, aby zgłosić morderstwo. Wyśmiana przez policjanta, który w bardzo lekceważący sposób usiłuje ją zbyć, zaczyna pytać, czymże różni się zabójstwo człowieka od zabójstwa zwierzęcia. Nazywa osoby mięsożerne kanibalami. Ale co najgorsze zaczyna opowiadać o wycince lasów mówiąc, iż w tych drzewach są larwy robaków, a ścięte drzewa z tymi larwami lądują w tartakach, gdzie giną. Główna bohaterka nazywa ten proceder drugim Holocaustem. 

Jest dla mnie absolutnie niewyobrażalne, aby porównywać Holocaust, jedną z najstraszniejszych zbrodni w historii ludzkości do przypadkowego zabijania larw owadów. Tym bardziej, iż porównanie to jest poprzedzone wywodem o tym, że życie ludzkie i zwierzęce są warte tyle samo. Czy wyobrażacie sobie Państwo, aby ktoś funkcjonujący w przestrzeni publicznej powiedział zdanie "życie ofiar Holocaustu jest warte tyle, co życie larw owadów przypadkowo ginących w tartaku"?! 

Najstraszniejszy jest fakt, iż recenzenci tego filmu zdają się w ogóle nie zauważać tego problemu, próbując szukać głosów sprzeciwu natknąłem się na recenzje wspominające o tym fragmencie jednak przechodzące obok niego zupełnie obojętnie:


Natknąłem się na 1 (słownie: jeden) głos krytyczny podnoszący wspomniany przeze mnie problem:

Dlaczego problem ten nie jest nagłośniony? Jak w ogóle można myśleć o porównywaniu larw ginących w tartaku do ofiar Holocaustu? Mam szczerą nadzieję, iż mail ten nie pozostanie bez odzewu, a deptanie pamięci o ofiarach straszliwej nazistowskiej zbrodni nie będzie dłużej narzędziem do promowania skrajnych ideologii.
 
Zupełnie na marginesie wskazuję dodatkowo, iż główna bohaterka w filmie zabija trzech myśliwych (choć każda z tych postaci ma jakąś poboczną wadę - jeden znęcał się psychicznie nad partnerką, drugi był policjantem łapówkarzem nie odpowiadającym na zawiadomienia głównej bohaterki, trzeci był alkoholikiem bijącym żonę), jednak zdecydowanie motywem wszystkich trzech morderstw było myślistwo, co jest widoczne na filmie. Kiedy jej towarzysze odkrywają prawdę, iż to ona zabiła (o czym dowiadują się dosyć późno) zamiast oddać tę psychopatkę Policji, kwitują to słowami "to nie ty zaczęłaś tę wojnę" i pomagają jej uciec. Można odnieść wrażenie, iż jest to nawoływanie do mordowania osób, które zabijają zwierzęta.

Mam nadzieję, że w sprawie zostaną podjęte odpowiednie kroki - nie można godzić się na zrównywanie tragedii milionów niewinnych ludzi z przypadkowym zabijaniem larw owadów. W debacie publicznej nie powinno być miejsca dla osób tak obrzydliwie depczących pamięć o ofiarach Holocaustu.

Z wyrazami szacunku,
Jakub Galas
...........................................
...........................................


Nie wiedziałem jeszcze tego filmu, ale należy pamiętać, że kwestie wypowiadane przez postacie ekranowe (jak i ich zachowania) zazwyczaj nie reprezentują poglądów autorów filmu, ale należą do charakterystyki postaci fikcyjnych. Używając porównania z obszaru literatury: nie można np. o postawę Raskolnikowa ze "Zbrodni i kary" mieć pretensji do Dostojewskiego.
Natomiast do autorów filmu można mieć pretensje, jeśli przedstawiają postaci, z których poglądami  i postawą się nie zgadzamy, z aprobatą. Mamy wtedy prawo do wyrażenia naszej niezgody na gloryfikację takich postaw i poglądów, na przedstawianie ich w dobrym świetle. Jest to wtedy podjęcie polemiki z poglądem autorów wyrażonym w dziele sztuki.
O samym zjawisku wykorzystywania Holokaustu do porównań przez aktywistów, działaczy, publicystów i polityków pisaliśmy już na FŻP i krytykowaliśmy ich za to. Zabieg ten, stosowali dotąd, między innymi:

• enwironmentaliści (np. Al Gore),
• obrońcy zwierząt (kampanie PETA-y Holokaust na twoim talerzu, Dla zwierząt, wszyscy ludzie są nazistami),
• przeciwnicy aborcji (np. Jan Paweł II w książce Pamięć i tożsamość),
• przeciwnicy tytoniu (np. Michael Rabinoff w książce Ending the Tobacco Holocaust),
• obrońcy praw człowieka (np. prof. F. Rüter z Uniwersytety Amsterdamskiego porównujący obóz w Guantánamo do obozów nazistowskich),
• przeciwnicy nuklearnego Iranu (prezydent George W. Bush),
• zwolennicy walki z "globalnym ociepleniem" (np. Ellen Goodman z Boston Globe porównująca odrzucanie teorii "globalnego ocieplenia" do kłamstwa oświecimskiego),
• przeciwnicy walki z "globalnym ociepleniem" (np. Putin nazywający Protokół z Kioto "międzynarodowym Auschwitz"),
• arabska propaganda propagująca np. hasło: Stop Holocaust of Palestinians by Israeli Nazis,
• lewicowi i prawicowi przeciwnicy Izraela (np. wśród lewicowych Zygmunt Bauman porównujący izraelski mur bezpieczeństwa do muru w getcie warszawskim),
• a nawet przeciwnicy asymilacji Żydów (izraelska organizacja Ohr Sameach mówiąca o Holocauście asymilacji) i małżeństw mieszanych (izraelski publicysta Uri Orbach nazywający małżeństwa mieszane białym Holokaustem).

Paweł Jędrzejewski

FŻP