Geje w Izraelu

Geje w Izraelu Międzynarodowa widownia telewizyjna w liczbie blisko miliarda zobaczyła po raz pierwszy kruczowłosą izraelską piękność Danę International na prestiżowym konkursie piosenki Eurowizji w 1998 roku.

Zmysłowo zaokrąglona dwudziestosiedmioletnia piosenkarka, w obcisłej sukni i w przyozdobionej w pióra kamizelce, machając dumnie izraelską flagą, odbierała nagrodę, którą kiedyś otrzymali m.in. zespół Abba oraz Celine Dion. Po jej triumfie tysiące wiwatujących Izraelczyków wypełniło ulice Tel Awiwu, tańcząc i bawiąc się całą noc. Niektórzy płakali z radości. Dana, transseksualista znany kiedyś jako Jaron Cohen, były żołnierz i syn wywodzących się z klasy robotniczej religijnych jemeńskich rodziców, wyzwalał dumę w izraelskiej społeczności gejów i lesbijek, szacowanej na ćwierć miliona. Podczas jej triumfalnej wizyty w Knesecie, pop gwiazda o zmienionej płci, przyjmowała gratulacje od premiera Benjamina Natanjahu i pocałunki od Mosze Kacawa, prezydenta Izraela. W badaniach opinii publicznej 80% Izraelczyków uznało Danę za "godną reprezentantkę Izraela". 

http://deceiver.com/2010/06/14/flotilla-controversy-rains-on-israeli-gay-pride-paraders/Miesiąc później, ponad 15 tysięcy Izraelczyków przybyło na pierwszą w historii kraju Paradę Dumy Gejowskiej (Gay Pride). Mężczyźni i kobiety w kwiecistych kostiumach, w podkoszulkach i szortach, wirowali na ulicach Tel Awiwu w rytm dudniącego z głośników hitu Dany "Diva". Stojący na balkonach ludzie machali do jadących na platformach piosenkarzy, tancerzy z nagimi torsami i przybranych cekinami drag queens[1]. Pary gejowskie szły, trzymając się za ręce. Pary heteroseksualne przyprowadziły dzieci, by pokazać swoje poparcie dla prawa społeczności osób homoseksualnych do otwartego i wolnego życia. Podczas finału na Placu Icchaka Rabina, członkowie parlamentu przemawiali do tłumu, mężczyźni publicznie całowali mężczyzn, a kobiety otwarcie całowały kobiety. "Zwycięstwo Dany i parada były ogromnymi zmianami dla naszej społeczności. Nikt nie marzył, że tylu Izraelczyków poczuje się na tyle bezpiecznie by się ujawnić", przypomina Mickey Gluzman, profesor literatury gejowskiej i porównawczej na Uniwersytecie w Tel Awiwie. "Każdego roku podczas parady nie mogę uwierzyć własnym oczom: pojawia się tysiące osób więcej", dodaje. Mężczyźni noszący jarmułki niosą transparenty z napisami "Dumny religijny gej" razem z OrthoDykes[2]. Choć religijni Żydzi uważają homoseksualizm za okropność, jest niewiele protestów. "Protesty?" pyta Mickey. "Mieszkamy wśród bomb wybuchających w autobusach, ze strażnikami w naszych kawiarniach i szkołach, więc kogo obchodzi, czy ja mieszkam z moim chłopakiem?"

Jego ukochany razem z niewątpliwie heteroseksualnym partnerem ze wspólnej jednostki wojskowej prowadzi kawiarnię w Tel Awiwie. Na zewnątrz przy stolikach siedzą geje i heteroseksualiści, którzy sączą espresso i dyskutują o polityce. Jeden mężczyzna czyta Pink Time, izraelski miesięcznik gejowski z newsami, ogłoszeniami i zdjęciami ze skąpo odzianymi przystojniakami z Ziemi Świętej. Choć Hajfa i Jerozolima oraz osiem innych miast posiadają ośrodki społeczności gejowskich, to Tel Awiw jest bezdyskusyjnym centrum izraelskiego życia gejowskiego: z klubami, pubami, a nawet gejowskimi drużynami piłki nożnej. Minęły już czasy, kiedy tematy gejowskie były pomijane w literaturze, muzyce, filmie, czy telewizji. Wielu Izraelczyków było przyklejonych do telewizorów, kiedy nadawano serial Florentine, gdzie miał miejsce wątek coming-outowy. Popularny romans filmowy z 2003 roku "Yossi i Jagger"[3] opowiadał historię dwóch żołnierzy-gejów. W 2002 roku, Izrael miał swojego pierwszego, otwarcie przyznającego się do homoseksualizmu członka parlamentu. Był nim profesor chemii z Uniwersytetu w Tel Awiwie, Uzi Even. Zarządzana przez państwo telewizja edukacyjna nadawała programy dla nastolatków na temat różnych aspektów bycia młodym gejem. Program nauczania w szkołach świeckich jest gay-friendly ("Wszyscy ludzie muszą być traktowani z szacunkiem i tolerancją, nawet wtedy, gdy ich orientacja seksualna jest inna niż większości"), a wszystko to w kraju, w którym religijni politycy mają ogromną siłę.

Izrael stał się międzynarodowym pionierem w kwestii praw osób homoseksualnych. Jael Dajan, przewodnicząca Grupy ds. Gejów i Lesbijek w Knesecie, miała nawet tęczową flagę w swoim gabinecie, a jej goście nie zastanawiali się, jaki kraj reprezentuje. Odkąd Izraelski Sąd Najwyższy zdekryminalizował "sodomię" w 1988 roku, sędziowie zatwierdzili jeden z najbardziej postępowych na świecie aktów legislacyjnych w tej kwestii. Dyskryminacja gejów i lesbijek w miejscu pracy jest prawnie zakazana. W przeciwieństwie do innych armii (np. armii amerykańskiej z jej polityką "Don't ask, don't tell"), Izraelskie Siły Zbrojne mają tuziny wysoko postawionych oficerów-gejów. Pytanie "czy geje mogą służyć w armii?" praktycznie nigdy nie pojawiło się w Izraelu. W 1993 roku minister obrony Icchak Rabin, wydał zarządzenie, że homoseksualni żołnierze i żołnierki mają być tak samo traktowani jak heteroseksualni, zakazując jednocześnie oficerom pytania żołnierzy o ich orientację seksualną. Po śmierci pewnego pułkownika, armia przyznała jego życiowemu partnerowi rentę wdowczą. Partnerzy i partnerki gejów i lesbijek, którzy pracują w izraelskiej dyplomacji oraz pracownicy Izraelskich Linii Lotniczych El Al, otrzymują takie same świadczenia, jak małżonkowie osób heteroseksualnych. Choć w Izraelu nie ma małżeństw cywilnych nawet dla par heteroseksualnych, zarówno Sąd Najwyższy jak i wojsko uznały, że pary homoseksualne mają takie same prawa jak małżonkowie i należą im się jednakowe świadczenia. Izraelskie prawo o molestowaniu seksualnym z 1998 roku, które jest najostrzejsze na świecie, uwzględnia "orientację seksualną" jako wyraźnie chronioną kategorię.

"Kiedy dochodzi do chronienia naszych praw, to prawo działa. Problem stanowi wielu konserwatywnych ludzi, takich jak moi rodzice", mówi Michal Eden, młoda, wyglądająca jak Liza Minnelli kobieta, która tworzyła historię stając się pierwszą otwarcie przyznającą się do swojej homoseksualnej orientacji izraelską polityczką. Kiedy została wybrana w 1998 roku do Rady Miejskiej Tel Awiwu, jej urodzeni w Jemenie i Maroku rodzice nie zadzwonili do niej z gratulacjami, co nie było zaskakujące, biorąc pod uwagę fakt, że rodzice nie odzywali się do niej od ośmiu lat. "Miałam 20 lat, kiedy powiedziałam mojej rodzinie, że mam dziewczynę. Moja matka, bracia i siostry patrzyli na mnie, nie mówiąc nic. Na twarzy mojego ojca pojawiło się nagle milion zmarszczek, kontynuował piłowanie paznokci. Zagroził mi, że jeśli się nie zmienię, nie będę miała żadnego kontaktu z moją rodziną. Mówiłam 'Nie mogę wyrzec się moich uczuć. Musisz mi pozwolić być sobą'. Definitywnym momentem w moim życiu było wyrzucenie mnie z rodziny i groźby mojego brata, że mnie zabije. Wszystko, co miałam, to plecak z ubraniami. Wędrowałam pomiędzy mieszkaniami moich przyjaciół, pracując gdzie tylko się da. Byłam zdeterminowana przeżyć moje życie po swojemu. Poszłam do college'u, znalazłam partnerkę i zamieszkałyśmy razem. Zbudowałyśmy nową rodzinę - gejowsko-lesbijską społeczność. Bardziej niż aszkenazyjczycy, mizrahim nadal 'ukrywają się w szafach', przerażeni ujawnieniem się i doświadczający odrzucenia przez ich rodziny. Wiem, że moi rodzice mogą się już nigdy do mnie nie odezwać".

Opisując swoje życie na zamożnych przedmieściach Berszewy, Szaj, pięćdziesięciopięcioletni były archeolog, wygląda czarująco. "Nasi przyjaciele myśleli, że byliśmy doskonałą rodziną. Przez pierwsze kilka lat myślałem podobnie. Wówczas, poza tęsknotą za dziećmi, coraz bardziej byłem zadowolony, że jestem poza domem na archeologicznych wykopaliskach. Moja żona skarżyła się, że uprawiamy coraz rzadziej seks. Czy był ktoś inny? Co przed nią ukrywałem? Co mogłem powiedzieć? Że ukrywałem się przed samym sobą? Pogubiłem się". Po obejrzeniu w telewizji filmu dokumentalnego o telawiwskim Independence Park[4], Szaj postanowił sam zobaczyć to miejsce. "Widziałem wszystkie rodzaje mężczyzn: młodych, starych, Rosjan, Arabów i turystów spotykających się, rozmawiających, w większości szukających kogoś do anonimowego seksu. Czułem się tam naprawdę niekomfortowo. Kiedy spieszyłem się by stamtąd odejść, podszedł do mnie haredi i chciał to zrobić w krzakach. Spytałem: 'Jak możesz? Biblia zakazuje homoseksualizmu. Mężczyzna nie powinien obcować w łóżku z innym mężczyzną'. Nigdy nie zapomnę jego odpowiedzi: 'To nie grzech. Zrobimy to na stojąco'".

"Kiedy byłem w Tel Awiwie po raz kolejny, postanowiłem pójść do spa na masaż i kąpiele w gorącym basenie. Na tarasie zobaczyłem, leżących wszędzie, dobrze wyglądających, atletycznych i nagich facetów. Ciemnoskórzy, biali, owłosieni, nieowłosieni, muskularni. Próbowałem czytać gazetę, ale fantazje wzięły górę. Wtedy odkryłem, że nie jestem jedynym 'takim' żonatym mężczyzną. Rozpoczęło się moje podwójne życie. Moja żona przestała podejrzewać, że spotykam się z inną kobietą. Wiedziała, że nie jest dla mnie atrakcyjna. Zmusiła mnie byśmy poszli do terapeuty. Im bardziej naciskała, tym bardziej kłamałem. Nie chciałem zniszczyć mojej rodziny. Podczas sprzeczki, straciłem kontrolę i odpaliłem: 'Chcesz terapii? Więc znajdź grupę terapeutyczną dla żon homo!'. To słowo walnęło w nią jak bomba. Żadne z nas nie wiedziało, co robić. W końcu się zgodziliśmy, żeby nie mówić naszym rodzinom, dlaczego znalazłem inne mieszkanie. Gdyby mój ojciec się dowiedział, zacząłby sziwę. Ojciec dorastał w Bagdadzie i kiedyś mówił, że odrzucał go widok Arabów trzymających się za ręce, dotykających jeden drugiego. Moi teściowie to liberalni aszkenazyjczycy, ten rodzaj ludzi, którzy maszerują na paradach gejowskich, ale na to nie byli wystarczająco liberalni. Ich córka zamężna z homo? Kiedy się pobraliśmy (po wojnie Jom Kipur w 1973 r.), nikt nic nie wiedział o gejach i lesbijkach. Przynajmniej nikt niczego nie mówił. Gdybym wiedział o tym wcześniej, to co? Żadnej żony? Żadnych dzieci? Żadnych sederów i świąt spędzanych razem? Więc w tym sensie cieszę się, że nie jestem 'nową generacją'".

Jego dzieci, studenci college'u, wiedzą i nie chcą wiedzieć zarazem. "Nigdy o tym nie rozmawiamy", kontynuuje Szaj. Przez lata nie było nikogo wyjątkowego w jego życiu. Pewnego razu otrzymał intrygującą odpowiedź na swoje ogłoszenie. "Spodobał mi się jego literacki język, piękny hebrajski. Był bardzo kulturalny. Myślałem, że jest młodszy; mieszka w Hajfie, więc nie ma moich zahamowań. Jest niesamowity. Wychował się w Rosji, gdzie gejów zamykano w obozach pacy. Do czasu upadku Związku Radzieckiego kodeks karny zakazywał homoseksualizmu; nikomu nie wolno było być 'dewiantem', więc osoby homoseksualne były zmuszone do podziemnego życia. Choć tamtego kodeksu karnego już nie ma, homofobiczne ataki szerzą się. Wielu imigrantów, którzy przybyli do Izraela, przywiozło ze sobą homofobię: w rosyjskojęzycznych mediach w Izraelu homoseksualizm jest tematem tabu. On jest tu od dziesięciu lat i nie rozluźnił się w tej kwestii. Nadal obawia się jednego ze swoich przyjaciół albo rodziny albo, że ktokolwiek z jego rosyjskiej społeczności odkryje jego 'straszny' sekret. Może to jest jeden z powodów, dla których mnie lubi. Ja nie umiem nawet przeliterować 'Czajkowski'".

"W naszym świecie być gejem to jak jeść wieprzowinę w Jom Kipur", mówi Nurit, która mieszka w ortodoksyjnym religijnym osiedlu na Zachodnim Brzegu Jordanu, niedaleko Jerozolimy. Jej głos jest na przemian udręczony i gniewny, kiedy opisuje, co stało się z jej starszym bratem zaraz po wcieleniu go do armii. "Moja matka sprzątała jego pokój i prawie że zmarła w wyniku szoku. Znalazła męskie porno. Moi rodzice urządzili konfrontację, kiedy mój brat przyjechał do domu na szabes. Nigdy nie zapomnę tej teatralnej sceny. Powiedzieli, że bycie homoseksualistą jest sprzeczne z judaizmem. On miał odwagę, by przemówić: 'Geje i lesbijki nie są potworami. To nie jest coś, co wybrałem. Taki jestem'. Oni kontynuowali: 'Nigdy nie będziesz miał dzieci'. Brat starał się im wytłumaczyć, że żyjemy w XXI wieku, że jeśli chce mieć rodzinę, może ją mieć; że geje w Tel Awiwie, Hajfie i Jerozolimie adoptują dzieci. Ja nic nie powiedziałam. Ale to, co naprawdę chciałam powiedzieć, brzmiało: 'Jeżeli tak się przejmujecie posiadaniem wnuków, to martwcie się też o mnie'".

Nurit była w tym czasie uczennicą żeńskiej ortodoksyjnej szkoły średniej i zmagała się ze swoją seksualną tożsamością. "Nauczyciele zawsze nas przestrzegali, by nie uprawiać seksu z chłopakami, ale nigdy nic nie mówili o osobach homoseksualnych. Dziewczyny nie miały pojęcia, co znaczył lesbianizm. Zwykle chodziłyśmy obejmując się i dotykając. To było postrzegane jako coś, co robią nastoletnie dziewczyny. Kiedy zostałam na noc w domu jednej z moich koleżanek, eksperymentowałyśmy. Spałam w sumie z dwiema dziewczynami. Robiłyśmy razem całkiem sporo, ale nigdy o tym nie rozmawiałyśmy. Z jedną miałam bardzo intensywny związek. Powiedziała mi: 'Żałuję, że nie jesteś chłopakiem'. Czasami zastanawiałam się, dlaczego Bóg stworzył mnie lesbijką? Może Bóg wystawia mnie na próbę w kwestii pokonania 'tego'? Podczas niektórych nocy czytałam całą Księgę Psalmów i modliłam się by 'mój problem' zniknął".

"Mój brat był w znaczenie lepszej formie niż ja. On był otwarty w kwestii swojego gejostwa w stosunku do wszystkich w jego jednostce wojskowej, także jego przełożeni wiedzieli i byli do tego pozytywnie nastawieni. Bycie gejem nie jest sprzeczne z byciem dobrym żołnierzem, więc geje są akceptowani". Świadomy, że Nurit zmaga się z własną seksualnością, jej brat zabrał ją do Jerozolimskiej Kinoteki (Jerusalem's Cinemateque), by zobaczyła "Trembling Before G-d"[5] - przełomowy i przejmujący amerykański film dokumentalny o homoseksualych ortodoksach i ultraortodoksach. "Płakałam i płakałam; moje życie było na tym kinowym ekranie. Oglądałam religijne lesbijki, które są krzywdzone, które uchwyciły mój smutek i odpowiedziały na moje pytania. Czy nadal mogę być ortodoksyjna i mieć lesbijski seks? Czy mogę być szczęśliwa? Oglądając ten film, zdałam sobie sprawę, że tak".

Nurit myślała, że jest gotowa do ujawnienia swojej orientacji seksualnej przed rodzicami. Czas po temu nie mógł być gorszy. Życie w osiedlu na Zachodnim Brzegu nie mogło być bardziej nieznośne. Cały obszar był strefą wojenną, a dwie z jej koleżanek z dzieciństwa zostały zamordowane podczas zasadzki. "Postanowiłam wobec powyższego nic nie mówić moim rodzicom. Wystarczająco trudno jest mówić im codziennie rano 'do widzenia', nie wiedząc czy to nie będzie ostatni raz". Nurit nosi przy sobie broń i jeździ do Jerozolimy, gdzie pracuje jako pielęgniarka na oddziale geriatrycznym, kuloodpornym samochodem. "Za każdym razem, kiedy moi przyjaciele próbują mnie zeswatać, mówię, że mam chłopaka. Moi koledzy i koleżanki ze szkoły mają żony i mężów. Nawet ta, która jest biseksualna. Wiem, bo spałyśmy ze sobą. Jeśli jesteś lesbijką, milczysz na ten temat i realizujesz program. W ortodoksyjnej społeczności jest duża liczba gejów i lesbijek, którzy wstępują w związki małżeńskie, ta liczba jest znacznie wyższa niż w świeckim świecie. Wychowanie w religii oznacza dla nas wychowanie do bycia żonami, a naszym spełnieniem i realizacją ma być rodzenie dzieci. Nawet jeśli nie jesteś religijna, ale nie chcesz mieć dzieci - nie jesteś prawdziwą kobietą, nie jesteś prawdziwą Izraelką. W Izraelu dzieci są wszystkim, są w centralnym miejscu naszego życia. Na głębokim psychologicznym poziomie, myślę, że chodzi tu o kontynuację narodu żydowskiego".

W przytulnej jerozolimskiej restauracji prowadzonej przez lesbijki i dla lesbijek baby ('gayby') boom jest ewidentny. Przy ogromnym drewnianym stole rozmawiają ciężarne kobiety. Dziecko w wózku mówi na jedną kobietę "mama", a na drugą "mamusia". Ostatnie badania na lesbijkach w wieku 17-24 lat mówią, że większość z nich chce być matkami. "To jest charakterystyczne dla izraelskiego społeczeństwa", twierdzi dr Adital Ben-Ari, wykładowca nauk społecznych na Uniwersytecie w Hajfie: "W większości krajów zachodnich, nastoletnie lesbijki są przeciwne tradycyjnym strukturom rodzinnym. W Izraelu pojęcie rodziny jest tak silnie zakorzenione, że przesiąkło także postawę lesbijek w tej kwestii. Nie ma żadnych statystyk dotyczących rodziców tej samej płci, ale coraz większa liczba izraelskich dzieci ma dwóch ojców lub dwie matki, lub dwóch ojców i dwie matki". Tel Awiw, Jerozolima i Hajfa mają organizacje matrymonialne swatające gejów i lesbijki chcących mieć dzieci. Ponieważ prawo adopcyjne Izraela pozwala adpotować dziecko każdemu, kto spełnia wymogi (bez względu na orientację seksualną), przyszli rodzice podróżują do Gwatemali, Rumunii, na Ukrainę i do Wietnamu, by adoptować tamtejsze sieroty. W 2000 roku decyzja Sądu Najwyższego znalazła się na pierwszych stronach wszystkich gazet. Sąd zezwolił lesbijce na adopcje dziecka jej partnerki życiowej, która została sztucznie zapłodniona. Tylko jeden sędzia, który jest muzułmaninem, Abd al-Rahman Zouabi, nie zgodził się z opinią większości składu orzekającego. Obecny porządek adopcyjny, uzasadniał skład sędziowski, tworzy "normalną jednostkę rodzinną". Podczas gdy geje i lesbijki nazwali wyrok doniosłym, kilku oburzonych ortodoksyjnych Żydów oskarżyło Sąd Najwyższy o zmienianie Izraela w Sodomę i Gomorę.

W kulturze arabskiej homoseksualizm pozostaje "miłością, której nie wolno wymówić swego imienia". "To jest przeciw naszemu najbardziej rozpowszechnionemu obrazowi", mówi Omar, piekarz z muzułmańskiej wioski niedaleko Umm al-Fahm, który mieszka w Hajfie. Jego rodzina nie zna jego miejsca zamieszkania. "Kiedy miałem 15 lat, mój ojciec widział jakichś chłopców idących po ulicy i trzymających się za ręce. 'To jest normalne', powiedział, 'Ale jeśli kiedykolwiek mężczyzna dotknie cię w 'to miejsce', kopnij go mocno w jaja i uciekaj' - to wszystko, co kiedykolwiek powiedział o homoseksualistach". Na całym Bliskim Wschodzie jest rzeczą normalną, gdy dwaj przyjaciele ściskają się, czy zarzucają na siebie ramiona. To, co nie jest akceptowane to mężczyzna okazujący publicznie uczucia kobiecie. "Dla mnie było świetnie nie być zmuszanym do bycia z dziewczynami, chłopcy trzymali się z chłopakami. Nikt nie chodził na randki. Po skończeniu 19 lat zacząłem wypożyczać gejowskie filmy pornograficzne. Pewnego razu byłem naprawdę głupi i zostawiłem film w magnetowidzie. Odkryła to moja matka i położyła zmiażdżoną kasetę na moim łóżku. Była zła i przestraszona. Kiedy przyznałem, że pociągają mnie chłopcy, a nie dziewczyny, nie chciała słuchać. Powiedziała, że to tylko taki 'stan' i mogę się od tego uwolnić przez praktykowanie islamu. Poszedłem do meczetu, próbowałem się modlić co najmniej raz dziennie, przestałem pić piwo. Wówczas usłyszałem szejka Salaha nazywającego homoseksualizm wielką zbrodnią, perwersją, która sprowadza gniew Allaha i powoduje, że dzieją się złe rzeczy. Pomyślałem 'Nie mogę być jedynym Arabem-gejem'. Sprawdziłem w Internecie i znalazłem wielu takich jak ja. Spędziłem wiele czasu czytając historie mężczyzn na stronach arabskich jak QueerJihad i al-fatiha, co oznacza po arabsku 'otwarcie' i jest jednocześnie tytułem pierwszego rozdziału w Koranie". Omar jest częścią nowej rosnącej subkultury muzułmańskich cybergejów. Dzielą się swoimi sekretami i dyskutują o swoich pogmatwanych uczuciach w kwestii bycia częścią kultury, która zakazuje relacji seksualnych między osobami tej samej płci.

Kiedy Omar miał 25 lat, jego matka powiedziała mu, że jej przyjaciele pytają, kiedy będą zaproszeni na jego wesele. "Nawet jakbym się modlił sto razy dziennie, nie mogę się zmienić, powiedziałem jej. Mężczyźni uwięzieni w małżeństwach biją swoje żony, albo piją, albo myślą o samobójstwie. Kiedy matka powiedziała: 'Mężczyzna bez rodziny zdycha jak pies', przypomniałem jej o mężczyźnie, który mieszkał niedaleko nas. Kiedy rodzina jego żony usłyszała plotki o tym, że on uprawia seks z innym mężczyzną, zamordowali go. Zapytałem ją: 'Czy chcesz żeby mnie też to spotkało?' Ostrzegła mnie, że jeśli się nie zmienię doprowadzę mojego ojca do grobu, a Allah mnie przeklnie. Kiedy mój ojciec się dowiedział, wpadł w szał. Powiedział, że nie może pogodzić się z faktem, że jego syn się nie ożeni, nie da mu wnuka i nie przekaże rodzinnego nazwiska. Krzyczał 'Inta luti!' ('Jesteś homo!'). Bycie nazwanym 'luti' jest równoznaczne z byciem skazanym na śmierć. Splamiłem honor i godność mojej rodziny. Nie miałem wyboru. Musiałem odejść. Przeze mnie ojciec rozwiódł się z matką i poślubił inną kobietę w jej wieku, która urodziła mu syna".

Islam, jak większość wyznań chrześcijańskich i ortodoksyjny judaizm, potępia homoseksualizm. Podobnie jak w Biblii, w Koranie też jest historia Lota (po arabsku Luta), w której Bóg karze w Sodomie mężczyzn, którzy uprawiali seks z innymi mężczyznami. W wielu muzułmańskich krajach, mężczyźni przyłapani na współżyciu mogą trafić do więzienia, być torturowani lub poddani egzekucji - wszystko w imieniu islamu. Prawo islamskie przewiduje surowe kary za "sodomię": "Jeśli partnerzy są żonatymi mężczyznami, mogą być spaleni bądź zrzuceni z wysokości. Jeśli nie są żonaci, mężczyzna 'pasywny' może zostać zabity, a mężczyzna 'aktywny' może otrzymać sto batów". Zróżnicowanie rodzajów kar odzwierciedla wstręt do mężczyzny, któremu przypisuje się "żeńską" rolę. Jeśli Arab jest stroną "aktywną" w stosunku seksualnym (penetruje partnera), może uprawiać seks i to nawet nie jest uznawane za homoseksualizm. "To jest coś, co mężczyzna robi", wyjaśnia Omar. "Znam żonatych mężczyzn, którzy uprawiają seks z mężczyznami i nie widzą problemu swojej tożsamości. Jest także granica między seksem, a emocjami. Jeśli przekraczasz tę granicę i relacja się rozwija, wtedy jesteś gejem i to oznacza wiele kłopotów".

Spacer po centrum Jerozolimy, która jest ulubionym celem terrorystów-samobójców, jest aktem odwagi lub szaleństwa, lub obu czynników naraz. Po ataku kawiarnie są puste, ulice opustoszałe. Nawet w trakcie czerwonych alarmów, ludzie jak Omar czy Nurit ryzykują życie, by dostać się do biurowca z ogromną tęczową flagą powiewającą na balkonie. Beduiński barman, oficer rezerwy izraelskiej armii, arabski chrześcijanin - student Uniwersytetu Hebrajskiego, żonaty haredi nauczyciel uczestniczą w przyjęciu urodzinowym na trzecim piętrze. Połączeni przez 'odmienność', która oddzieliła ich od rodzin, stworzyli Jerusalem Open House[6] (JOH - Jerozolimski Dom Otwarty), wyjątkowe centrum społeczności osób homo-, bi- i transseksualnych, będące ich schronieniem. W sercu udręczonego Świętego Miasta, izraelscy Żydzi i Arabowie, Palestyńczycy, świeccy, religijni i antyreligijni, lewicowi i prawicowi, dzielą się doświadczeniem. Można tu znaleźć psychologiczną pomoc terapeutyczną po hebrajsku, arabsku, rosyjsku i angielsku, jest tu także grupa dla żonatych/zamężnych gejów/lesbijek, homoseksualnych rodziców i rodziców homoseksualistów. Są imprezy z okazji Purim i sedery na Pesach, a także dyskoteki.

Zdecydowanie za często z ulicy dochodzi znajomy gwałtowny huk. Hagai El-Ad, trzydziestowdwuletni dyrektor wykonawczy JOH, nie jest w stanie policzyć wszystkich razów, kiedy słyszał "dźwięki śmierci". "Okna drżą. Wiatr przynosi swąd eksplozji. Biegniemy na balkon zobaczyć, co się stało, dzwonimy do naszych przerażonych rodziców, aby powiedzieć, że z nami wszystko dobrze. Wówczas zdajemy sobie sprawę, że ktoś z biura zszedł na dół, by kupić pizzę na Sbarro lub żeby coś skopiować. Przerażeni sprawdzamy, czy on lub ona żyją. Już po chwili dzwoni nasz telefon. Czy grupa nastoloatków nadal się dziś spotyka? Co z grupą rosyjską? Czy jest spotkanie OrthoDykes? Mimo niebezpieczeństwa, ludzie przybywają. Nic nie jest odwołane. Nigdy. Jest dziwnie. Nikt się nie ośmiela przybyć do centrum, oprócz członków JOH. Budynek jest pełny ludzi. Jak jedna rodzina świętujemy fakt, że wszyscy po prostu żyjemy, zdolni widzieć, czuć, uściskać jeden drugiego".

"To miejsce jest tlenem, którego potrzebujemy", mówi David Ehrlich, żydowski gej, pisarz, który uczęszcza na kurs arabskiego. Przez samobójcze ataki, jego księgarnio-restauracja Tmol Shilshom, ulubione miejsce spotkań pisarzy i osób homoseksualnych, jest na skraju bankructwa. David musiał już zwolnić większość pracowników, włączając w to jego arabskiego szefa kuchni i kelnerów. "W JOH staramy się prowadzić normalne życie, udając, że wszystko jest w porządku. Na zewnątrz jest beczka prochu". Słychać dźwięki tańca ludowego, a także głosy chóru z innego pokoju. W niektóre wieczory uczniowie szkół średnich urządzają sobie pokazy filmów gejowskich; w piątek kobiety i mężczyźni spotykają się na Szabes. Tytuły paneli dyskusyjnych: "Dawid i Jonatan, Rut i Naomi: tylko dobrzy przyjaciele, czy kochankowie?", "Proza i poezja homoseksualnej miłości: żydowska i islamska perspektywa". Steven Greenberg, pierwszy ortodoksyjny otwarcie przyznający się do gejostwa rabin, nazywa żydowsko-arabskie spotkania w JOH eksperymentem "odnowy kulturalnej". "Mniej więcej tysiąc lat temu, w miastach jak Bagdad i Grenada, Żydzi i muzułmanie stworzyli tętniący życiem religijny świat i niezwykle otwarte kultury, które charakteryzowały się także sporą tolerancją dla miłości homoseksualnej. Nasze tradycje szacunku dla inności, wywodzą się z bardzo starych i doniosłych źródeł. Naszym zadaniem jest je odkryć ponownie". Pośród ludzi w bibliotece i halu jest kilku mężczyzn noszących jarmułki i czarne kapelusze. Przestraszeni, że informacje o ich homoseksualizmie mogą wydostać się na zewnątrz i zrujnować im szansę na małżeństwo, większość członków haredi w JOH, spotyka się poza biurem, w sekretnym miejscu. Ortodoksyjny gej, który chce pozostać członkiem swojej społeczności musi zrobić więcej, niż tylko ukryć swoją orientację seksualną. Musi się także ożenić.

Tak jak arabscy geje.

Hanin Maikey, jedna z kilku heteroseksualnych pracownic JOH, jest niemal na pewno jedyną osobą na Bliskim Wschodzie z tytułem koordynatora ds. arabskich gejów i lesbijek. Przed opuszczeniem swojej arabsko-chrześcijańskiej rodzinnej wioski w Galilei (by studiować pracę socjalną w Jerozolimie) nigdy wcześniej nie poznała homoseksualnego Araba czy homoseksualnej Arabki. "Około dziesięć procent każdej populacji stanowią homoseksualiści", mówi, "dlatego klub gejowski na Uniwersytecie Hebrajskim nazywa się 'The Other Ten Percent' (Inne Dziesięć Procent)".

"Jerozolima, gdzie jedna trzecia populacji to Arabowie, to najlepsza baza do wykraczania poza obecną społeczność gejowską", dodaje Hanin. Oprócz pisania różnych publikacji i redagowania strony internetowej JOH w języku arabskim, Hanin i Easau, beduiński barman, który pracuje w Tel Awiwie, prowadzą grupę sportową dla Arabów. "Wielu było wyrzuconych z ich rodzinnych domów; ich życie przepełnione było rozpaczą, zostali odcięci od rodzin. Niektórzy zaczęli brać narkotyki", wyjaśnia Hanin. Sporo uciekło przed biciem lub przed śmiercią, żyjąc ukradkiem u swoich żydowskich i arabskich przyjaciół, najczęściej w przyjaznym dla gejów i lesbijek Tel Awiwie. Hanin często odbiera telefony od mężczyzn, którzy nie mają odwagi by przyjść na spotkanie, ponieważ mają żony i dzieci. "Przez telefon potrafią mówić i mówić. Oni naprawdę potrzebują to z siebie wyrzucić. Chcą zmienić swoje życie, ale nie wiedzą jak". Hanin prowadzi także oddzielną, znacznie mniejszą grupę dla arabskich lesbijek, w większości studentek Uniwersytetu Hebrajskiego. One naciskają na absolutną dyskrecję. Kobiety, o których wiadomo, że są lesbijkami, są naznaczone, zwykle zmuszane do małżeństwa lub wyrzucane z domu i wykluczane z rodzin. Zgodnie z islamskim prawem samotne lesbijki mogą otrzymać sto batów; zamężne lesbijki mogą być ukamienowane. Pewna dwudziestolatka powiedziała swojej rodzinie, że jest lesbijką i została poważnie pobita. W akcie desperacji zadzwoniła do JOH z prośba o pomoc. Kiedy rodziny dwóch kobiet ze wsi niedaleko Nazaretu odkryły ich lesbijski związek, kobiety przeprowadziły się do Hajfy. Kiedy rodziny także tam je odnalazły, kobiety poleciały do Holandii. "W znaczenie trudniejszej sytuacji znajdują się niewykształcone arabskie lesbijki", zauważa Hanin, "bez zawodu i bez pieniędzy, mają niewielki wybór poza małżeństwem".

JOH robi duży wysiłek by dotrzeć także do palestyńskich homoseksualistów. "Otrzymuję łamiące serce telefony z Ramalli i Nablusu od lekarzy, od prawników i od innych osób, które wchodziły na naszą arabskojęzyczną stronę internetową lub czytały nasze ogłoszenia. Mam telefony od mężczyzny z obozu dla uchodźców w Dehejsza. Oni nigdy nie ujawnią swojej orientacji homoseksualnej. Nie mogą o tym z nikim porozmawiać. Jestem jedyną osobą, do której mogą się zwrócić", mówi Hanin, która codziennie słyszy przerażający ciąg tego typu historii. "Właśnie odebrałam telefon od mężczyzny z Betlejem, który jest bardzo nerwowy. Jego rodzina przedstawiła go młodej kobiecie. Nie wiedział jak się zachować, więc zaakceptował zaręczyny. Geje i lesbijki mają wewnętrzne konflikty, bez względu na to, czy to jest czy nie jest wojna".

Ezra, izraelski żyd, który pracuje jako hydraulik i Selim, palestyński muzułmanin, który siedział w więzieniu za atak podczas pierwszej intifady, regularnie uczestniczą w spotkaniach JOH. Uwielbiają chodzić razem do restauracji, do kina - żyć razem. Mówiono na nich: "zdrajcy", "kochanek Araba", "kolaborant". Większość Izraelczyków, jak i Palestyńczyków, określa to jako "sypianie z wrogiem". Niemniej jerozolimska rodzina Ezry traktuje Selima ciepło, choć pani Yizhak życzyłaby sobie, by jej syn znalazł "miłego żydowskiego chłopca". Selim pracuje w Jerozolimie, pomagając Ezrze w jego hydraulicznym biznesie. Choć jest to niebezpieczne, Ezra i Selim podróżują poza izraelskie punkty kontrolne, by odwiedzić rodzinę Selima w Ramalli. Choć jego rodzice traktują Ezrę jak członka rodziny, mają nadzieję, że pewnego dnia ich syn poślubi kobietę. Czasami stawiają przy drzwiach domu uzbrojonego strażnika; tylko paru sąsiadów akceptuje Żydów i homoseksualistów. Czterdziestojednoletni mężczyzna z Ramalli, który był aktywny w gejowskiej społeczności w Tel Awiwie został zamordowany pod pretekstem kolaboracji z Izraelem. Kilku palestyńskich gejów poprosiło o azyl polityczny w Izraelu, jako jedynej alternatywie wobec uniknięcia aresztu, bicia a nawet gróźb śmierci. Już przed intifadą pięciuset palestyńskich homoseksualistów mieszkało w Izraelu wśród tysięcy innych Palestyńczyków, którzy przybyli do Izraela jako uchodźcy lub w poszukiwaniu przygodnego seksu - mówią dane Agudy, czyli Stowarzysznia Gejów, Lesbijek, Biseksualistów i Transgenderystów w Izraelu. Selim żyje nielegalnie w zagrożonej terrorem zachodniej części Jerozolimy. Kiedy podejrzliwy izraelski policjant zatrzymuje dwudziestosześciolatka, ten pokazuje notarialny dokument stwierdzający, że jest partnerem Ezry. Jeśli policja odkryje jego kryminalne akta, pokazuje list od izraelskich sił bezpieczeństwa stwierdzający, że nie jest on zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Selim stara się o prawo stałego pobytu w Izraelu. Nie jest pierwszy. Były premier Icchak Rabin dał prawo stałego pobytu palestyńskiemu gejowi ze Strefy Gazy, który mieszkał ze swoim partnerem w Tel Awiwie.

"Z wielu powodów Selim mógłby być bohaterem plakatu na rzecz pokoju. Podczas pierwszej intifady spędził dwa lata w więzieniu, za zaatakowanie Izraelczyka. A teraz zakochał się w jednym z nich", zauważa Hagai El-Ad, astrofizyk, który kieruje JOH od czasu otwarcia, czyli od 1999 roku. "Pomimo okropnych politycznych sytuacji i kilku spięć między Żydami i Arabami, liczba członków stale rośnie. Miejsce to nie jest wyjątkowe ze względu na orientację seksualną naszych gości, tylko dlatego, że staramy się stworzyć inną Jerozolimę, otwartą dla wszystkich: homoseksualistów i heteroseksualistów, Palestyńczyków i Izraelczyków, religijnych i świeckich".

(David Silverman/Getty Images)(David Silverman/Getty Images)

7 czerwca 2002 roku blisko cztery tysiące ludzi przybyło do Świętego Miasta na pierwszy gejowski marsz przeciw nienawiści. Pokazując tym samym, że społeczność gejów i lesbijek w Jerozolimie jest całkiem zróżnicowana, Arab i Żyd nieśli transparent z napisem "Homoseksualizm nie jest tabu". "Izraelska i palestyńska społeczność gejowsko-lesbijska wychodzą z ciemnej szafy do światła", powiedział jeden z mężczyzn niosących tęczową flagę. Ochrona policji była solidna, opozycja była niewielka. Jeden mężczyzna dmuchający w szofar i wzywający do zbawiania został zabrany przez policję. Kilku ortodoksów trzymało plakaty potępiające marsz jako bluźnierstwo, twierdząc, że przez marsz miasto utraci swoją świętość. Były ultraortodoksyjny zastępca burmistrza Jerozolimy, rabin Haim Miller, potępił marsz: "To jest hańba. Kiedyś ludzie praktykujący tę perwersję ukrywali się zawstydzeni. Dzisiaj idą ulicami i nazywają to dumą".

Jeden z przechodniów robiących piątkowe popołudniowe zakupy sprzeczał się głośno z inną osobą. "Czy oni myślą, że to jest San Francisco? Amsterdam? My tu mamy wojnę", mówiła ze złością kobieta. "Ja ich nie lubię, ale mamy demokrację, więc oni mają wszelkie prawa by maszerować", odpowiadał ktoś inny. Parada ciągnęła się ulicami Jerozolimy, kończąc się koncertem w Independence Park, na którym występowali izraelscy piosenkarze i piosenkarki. Przez dekady ten park był miejscem spotkań arabskich i żydowskich gejów, a także prostytutek; tutaj policja regularnie dokonywała tu aresztowań. Dziś było inaczej. "Policja przybyła by nas bronić, a nie szykanować", dodał jeden zebranych. By upamiętnić wszystkie ofiary intifady, ludzie wypuścili w powietrze tuziny czarnych balonów. Kilka poleciało w stronę Wzgórza Świątynnego.

 

 

fragment książki Donny Rosenthal, Israelis. Ordinary People In An Extraordinary Land

tłumaczenie i przypisy Mike Urbaniak

korekta: Ishbel Szatrawska

Przypisy: 
[1] Performerzy, geje przebrani w naznaczone genderowo kobiece stroje z najczęściej przesadzonym makijażem, śpiewający i/lub tańczący na scenie. 
[2] Nieformalna grupa skupiająca ortodoksyjnych homoseksualnych Żydów i Żydówki; www.orthodykes.org 
[3] Obsypany nagrodami głośny izraelski film Eytana Foxa opowiadający o romansie dwóch izraelskich żołnierzy (Ohad Knoller jako Yossi, Yehuda Levi jako Jagger) stacjonujących na granicy z Libanem. 
[4] Leżące nieopodal Hotelu Hilton znane w Tel Awiwie miejsce spotkań (cruising area) homoseksualistów. 
[5] Film Sandiego Simchy Dubowskiego uznany za jeden z najważniejszych filmów ostatnich lat dotyczących żydostwa. Obsypany nagrodami na kilkunastu festiwalach filmowych świata; www.tremblingbeforeg-d.com 
[6] Jedna z najważniejszych w Izraelu i na całym Bliskim Wschodzie instytucji promującej prawa gejów i lesbijek; www.worldpride.net