|
Świat naszych mędrców: Bliskie spotkanie z arodem
rabin Levi Cooper
Miszna mówi nam, że "nawet jeśli wąż owija się wokół naszej nogi wówczas, gdy stoimy podczas modlitwy, należy kontynuować modlitwę i nie przerywać jej nawet na moment" (M.Berachot 5:1). Talmud wyjaśnia, że ta zasada odnosiła się jedynie do węża, którego ukąszenie nie grozi śmiercią; gdy jest to jadowity wąż lub skorpion, należy modlitwę przerwać (B.Berachot 33a, J.Berachot 9a).
W nawiązaniu do tej zasady, nasi mędrcy przywołują wspaniałą opowieść, której bohaterem jest rabin Hanina ben Dosa. Często opowieści naszych mędrców są podawane przez różne źródła z niewielkimi zmianami. Historia rabina Haniny Ben Dosy pojawia się w kilku tekstach rabinicznych i każda wersja prezentuje ją pod nieco innym kątem.
Zapisana najwcześniej wersja opisuje wielkość charakteru rabina Haniny Ben Dosy (T.Berachot 3:20, Tanhuma, Waera 4). Bo oto pewnego razu zwierzę określane w tekście jako arod zaatakowało i ukąsiło rabina, gdy ten stał pogrążony w modlitwie. Rabin Hanina Ben Dosa nie pozwolił jednak temu, wyglądającemu jak wąż, zwierzęciu, aby zakłóciło jego modlitwę i kontynuował ją, jak gdyby nic się nie wydarzyło.
Widząc to, uczniowie rabina rozpoczęli natychmiast gorączkowe poszukiwanie aroda i znaleźli go wkrótce martwego - leżącego koło otworu w podłodze. Widząc go zawołali: "Biada temu, kogo gryzie arod i biada arodowi, który gryzie Haninę Ben Dosę!"
Tak więc, gdy pojawia się zagadnienie przerywania modlitwy, rabin Hanina ben Dosa zostaje tu przedstawiony jako wzór koncentracji w czasie modłów. Przykład sugeruje związek pomiędzy skupieniem modlitewnym rabina - nie dającym się rozproszyć, skoncentrowanym niezwykle silnie na jednej czynności - a odpornością rabina Haniny na ukąszenie aroda.
Kolejna wersja tej samej opowieści dodaje do narracji detal i kolor, w dosadny sposób prezentując związek sugerowany we wcześniejszych wzmiankach (J.Berachot 9a)
W tej wersji historii, uczniowie zwracają się do ukąszonego rabina Haniny i z pewnym powątpiewaniem dziwią się: "Mistrzu, czy nie czułeś ukąszenia aroda?"
W odpowiedzi rabin Hanina Ben Dosa zapewnia uczniów, że w wyniku intensywnej koncentracji podczas modlitwy, nie czuł żadnego bólu. Mówi im, że był tak skupiony na modlitwie, iż nawet śmiercionośny atak aroda nie wytrącił go ze skupienia.
W tej drugiej wersji, zwierzę określane jest mianem "habarbur", ale komentatorzy są zgodni, że "habarbur" i "arod" to ta sama istota. Po opisaniu wydarzeń, następny fragment tekstu poświęcony jest temu tajemniczemu zwierzęciu i opisuje jego zadziwiające właściwości.
Bez wątpienia jest to stworzenie przypominające kształtem węża i zawsze bywa wymieniane, gdy mowa jest o tych gadach. Również teraz opis jego ataku na rabina Haninę Ben Dosę następuje natychmiast po tym, gdy tekst poinformował nas, że przerwa w modlitwie nie może być usprawiedliwiana nawet w sytuacji, w której "wąż oplata się wokół naszej nogi".
Jeden z komentatorów sugeruje co prawda, że zwierzę to spokrewnione jest z jaszczurką rogatą, ale w konkluzji swojego wywodu stwierdza, że nie mamy wystarczających podstaw, aby zadecydować bez wątpliwości, jakim zwierzęciem był arod (Meir, Prowansja, wiek XIII). Późniejsi komentatorzy sugerują, że jest to coś pośredniego pomiędzy wężem a jaszczurką, przyznając, że stwór ten był niezwykle niebezpieczny (rabin Mosze Margulies, Amsterdam, XVIII wiek)
Jakiekolwiek jest jego pochodzenie, arod zwany habarburem ma jedną niezwykłą cechę. Jego ukąszenie jest zabójcze, ale samo wbicie zębów w ofiarę nie kończy sprawy. Raczej zaczyna dopiero wyścig - upiorny wyścig ofiary aroda i atakującego ją potwora do najbliższego zbiornika z wodą, gdzie zwycięzca przeżywa, a przegrywający - niezależnie, czy jest nim kąsający czy ukąszony - umiera.
W opowieści nie znajdujemy wzmianki o tym, że rabin Hanina Ben Dosa biegł do zbiornika z wodą; wręcz przeciwnie: uwaga narratora skupia się na fakcie, że rabin nie drgnął nawet ze swojego miejsca modlitwy. W jaki więc sposób został ocalony? Następny fragment Talmudu podsumowuje wydarzenia, oświadczając, że to Wszechmogący umieścił źródło pod stopami rabina i dlatego dotknął on - nie wykonując żadnego ruchu - powierzchni wody wcześniej, niż miał na to szansę arod.
Fragment ten kończy się wersetem: "Spełnia wolę tych, którzy się Go lękają, wysłucha ich wołania i nadejdzie im z pomocą" (Psalmy 145:19). Wersja ta skupia się więc nie tylko na wspaniałości charakteru rabina Haniny Ben Dosy, ale również na Bożej opiece zapewnianej tym, którzy spełniają wolę Wszechmogącego.
Dochodzimy wreszcie do ostatecznej wersji tej historii zapisanej w Talmudzie Babilońskim (B.Berachot 33a). Punkt wyjścia jest ten sam, co w poprzednich wersjach: zasada głosząca, że wąż oplatający nogę nie usprawiedliwia przerwania modlitwy - jednak ta opowieść pomija fragmenty dotyczące skupienia modlitewnego rabina i jego następstw.
W pewnej okolicy agresywny arod zagrażał ludziom. Poszukując pomocy, mieszkańcy zwrócili się do rabina Haniny Ben Dosy. "Pokażcie mi dziurę, w której ukrywa się arod" - odpowiedział z miejsca rabin. Gdy podszedł do kryjówki aroda, spokojnie zakrył otwór jamy, w której leżał gad, swoją stopą. Wystraszony arod próbował się wydostać i ukąsił rabina w podeszwę stopy, po czym natychmiast padł martwy.
Wówczas rabin Hanina podniósł zdechłe zwierzę, założył jego zwłoki na ramiona i przyniósł je do Domu Nauki (beit midrasz). Gdy wszedł do pomieszczenia, ogłosił, najprawdopodobniej trzymając aroda za ogon tak, aby wszyscy mogli go widzieć: "Spójrzcie, moje dzieci, to nie arod powoduje śmierć, ale grzech to czyni!".
Jak widać, rabin Hanina nie jest tu pasywny, odizolowany od świata, całkowicie oddający się modlitwie, jak było to w poprzednich wersjach tej opowieści, ale aktywnie rusza przeciw bestii, aby zażegnać niebezpieczeństwo. I nawet wówczas, gdy groźny potwór zostaje pokonany, rabin Hanina wykorzystuje ten fakt, jako okazję do zilustrowania morału tej historii. Przynosi zwłoki gada do beit midrasz, nauczając ludzi, że powinni bardziej martwić się o przestrzeganie Bożych przykazań i unikanie grzechu, niż kłopotać się arodem, który jest wyłącznie jednym z wielu posłańców Boga. Moc śmierci nie należy przecież do aroda, ale do tego, kto go stworzył.
Ta ostatnia wersja spotkania rabina Haniny ben Dosy z arodem nie opowiada już o jego wyjątkowym posłuszeństwu modlitwie, ale przedstawia go jako wzorcowego reprezentanta tych, którzy z zapałem służą Wszechmogącemu.
Wskazuje ona również na postawę, jakiej należy oczekiwać od prawdziwych przywódców i na to, czego się od nich oczekuje najbardziej: odważnego stawania naprzeciw wyzwaniom i wykorzystywania zwycięstw jako okazji do nauczania innych.
Rabin Levi Cooper jest dyrektorem Advanced Programs w Instytucie Pardes w Jerozolimie. Jego artykuły pojawiają się co tydzień w "The Jerusalem Post Up Front Magazine". Każdy artykuł analizuje fragment Berachot - pierwszego traktatu Talmudu, przywołując klasyczne komentarze i jednocześnie dodając nowe spojrzenia na te nieśmiertelne teksty
Tłumaczył: Paweł Jędrzejewski
|