"Wierszyk" Aleksandra Gleichgewichta. Tego NIE LUBIĘ! BARDZO!

"Wierszyk" Aleksandra Gleichgewichta. Tego NIE LUBIĘ! BARDZO! Paweł Jędrzejewski

"Wierszyk" Aleksandra Gleichgewichta jest chamski, obrzydliwy, prymitywny, prostacki, wstrętny. A ponieważ Gleichgewicht jest przewodniczącym Gminy Wyznaniowej Żydowskiej we Wrocławiu, to wszystko, co robi, będzie kojarzone z tą funkcją. Dlatego trzeba uznać, że zrobił tym "utworem" świństwo ludziom, którzy go na przewodniczącego wybrali. Tak przejawiają się nieodpowiedzialność i bezmyślność.

Nikt nie podważa jego prawa do wypowiedzi! Prawo ma! Tu chodzi o coś innego: gdy się jest przewodniczącym jakiejś organizacji, trzeba liczyć się z rzeczywistością. A rzeczywistość jest taka: jestem wybrany, reprezentuję ludzi, którzy mnie wybrali - reprezentuję NAWET w zachowaniach poza organizacją. A reakcja obserwatorów z zewnątrz? Cóż... człowiek, który zamieszcza lub pisze ohydne, prostackie, chamskie wierszyki został WYBRANY przez jakichś ludzi. Powstanie więc u tych obserwatorów naturalne skojarzenie-pytanie: jacy to muszą być ludzie, którzy kogoś TAKIEGO wybrali na swojego przewodniczącego?!

Tu chodzi o odpowiedzialność za pełnioną z wyboru funkcję!

Są ludzie, którzy NIEZALEŻNIE od poglądów politycznych (bo ohyda tego "utworu" nie ma NIC wspólnego z jego aspektem politycznym, nie ma znaczenia PRZECIW KOMU jest ten "utwór") widzą chamstwo, brutalność, prostactwo tego "wierszyka".

I zauważą i założą, że jego autorem jest przewodniczący gminy.

Gdyby Gleichgewicht był przewodniczącym organizacji hodowców róż, ludzie pomyśleliby źle o hodowcach róż. 

Ale ponieważ jest on przewodniczącym organizacji żydowskiej, pomyślą - chcąc nie chcąc - źle o Żydach.

A tego NIE LUBIĘ!
BARDZO.

 

20 lipca 2017

Polecane