Umberto Eco o faszyzmie. Polemika z jego tezami.

Umberto Eco o faszyzmie. Polemika z jego tezami. Michał Tkaczyk

 

Na facebookowej stronie Forum Żydów Polskich po raz już nie wiem który udostępniony został tekst pt. „Czternaście cech faszyzmu według Umberta Eco” – lista charakterystycznych właściwości wszelkiego faszyzmu, którą wybitny włoski pisarz ogłosił w 1995 r. w ramach wykładu na Uniwersytecie Columbia. Już w „pierwszym czytaniu” lista wydała mi się rozczarowująco uboga merytorycznie, pełna utartych frazesów, oparta raczej na klasycznych sloganach, niż na celnych, błyskotliwych spostrzeżeniach. Przy każdym kolejnym zetknięciu się z tym tekstem wrażenie bijącej z niego płycizny intelektualnej nasilało się we mnie, a do głowy przychodziło coraz więcej argumentów podważających trafność poszczególnych punktów listy Eco (przynajmniej w tym brzmieniu, w jakim lista ta jest rozpowszechniana – wysłuchać wykładu nie miałem zaszczytu). Postanowiłem część tych argumentów spisać i zaprezentować szerszemu gronu czytelników – głównie tym, w których wywód włoskiego intelektualisty wzbudza bezkrytyczny zachwyt.

Na wstępie chciałbym podkreślić, że wielkim szacunkiem darzę Umberta Eco jako wspaniałego pisarza oraz prawdziwie wybitnego znawcę historii i filozofii. Za książkami jego przepadam, a "Imię róży" to prawdopodobnie jedna z moich ulubionych powieści kiedykolwiek napisanych. Tym bardziej dziwię się, że postać obdarzona tak potężnym intelektem, który emanuje z niemal każdego zdania jej literackich dzieł, nie wstydziła się publicznie opowiadać tak infantylnych, pospolitych komunałów, zupełnie pozbawionych oryginalności, odkrywczości i niestety również trafności. Tekst zdaje się godny przeciętnie inteligentnego działacza lewicy z jakiegoś programu publicystycznego na TVN, nie zaś takiej wybitnej persony, jaką był Eco.


Umberto Eco

(foto: Bogaerts, Rob / Anefo)


Ale do rzeczy… Najogólniej mówiąc, Umberto Eco nie wskazał w swej liście praktycznie żadnych szczególnych cech faszyzmu, lecz w większości są to cechy wszelkich totalitaryzmów, a niektóre są wręcz cechami wszelkich ideologii. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby Eco przyznał, że opisuje po prostu totalitaryzm lub – jeszcze szerzej – ideologiczny fanatyzm, tymczasem on wyraźnie zaznaczył, że chodzi mu o jedną konkretną ideologię totalitarną – właśnie faszyzm – był zatem zobowiązany do wyjaśnienia, czym szczególnym spośród całego menu doktryn totalitarnych faszyzm się wyróżnia. Z tego zadania Umberto się nie wywiązał. Jest nawet gorzej – kilka punktów z jego listy można dość łatwo podważyć kontrprzykładami.


Oto lista cech wskazanych przez Umberta Eco, za portalem natemat.pl:


1.  brak miejsca na rozwój wiedzy, tradycjonalizm; 


2.  odrzucenie modernizmu, irracjonalizm; 


3.  kult działania dla samego działania, podejrzliwy stosunek do świata intelektualnego; 


4.  uznawanie odmiennych poglądów za przejaw zdrady; 


5.  rasizm; 


6.  szukanie poparcia przede wszystkim u sfrustrowanych klas średnich; 


7.  nacjonalizm, wiara w teorie spiskowe; 


8.  postrzeganie wrogów jednocześnie jako nadzwyczajnie silnych i nadzwyczajnie słabych; 


9.  uznawanie, że pacyfizm jest równoznaczny z brataniem się z wrogiem, i postrzeganie ludzkiego życia jako wiecznej walki; 


10. pogarda dla słabych; 


11. kult śmierci; 


12. kult męskości, czyli lekceważący stosunek do kobiet i bezwzględne prześladowanie wszelkich niekonformistycznych skłonności seksualnych; 


13. przekonanie, że jednostka praw jako takich nie ma, połączone z wyobrażaniem sobie narodu jako monolitu wyrażającego wspólną wolę; 


14. nowomowa. 

 

Odniosę się po kolei do wszystkich punktów:


ad. 1)


To jest temat śliski - czy nauka np. w III Rzeszy miała się rzeczywiście źle? Z pewną dozą złośliwości można by stwierdzić, że Hitler stwarzał nawet pewne nowe przestrzenie dla rozwoju nauki, np. obozy koncentracyjne, w których ambitni młodzi doktorzy, całkowicie wolni od krępujących naukę ograniczeń natury etycznej, mogli swobodnie przeprowadzać swoje eksperymenty w imię rozwoju medycyny. Ci wstecznicy, jakimi są piewcy praw człowieka, nigdy by takich progresywnych metod nie zaakceptowali, więc w tej sytuacji to oni są „hamulcowymi” postępu naukowego, nie faszyści. Odkładając już makabryczne żarty na bok zaznaczam wyraźnie, że wszystko to nie świadczy oczywiście o jakiejkolwiek wyższości faszyzmu nad humanitaryzmem, lecz pokazuje wyłącznie, jak zdradliwym kryterium moralnej oceny danej ideologii jest jej stosunek do postępu naukowego.


A po drugie – faszyści zwykle kochają militaryzację, a przecież mało co napędza rozwój nauk ścisłych tak mocno, jak właśnie militaryzacja i wyścig zbrojeń. Eco nie ma więc racji. Ale do tematu nauki jeszcze będziemy mieli okazję powrócić…


ad. 2)


"Irracjonalizm"... Proszę mi pokazać ideologię, która byłaby racjonalna. Irracjonalizm cechuje niemal każdą ideologię, jaka kiedykolwiek istniała, więc absolutnie nie jest cechą szczególną faszyzmu. Faszyzm nie jest przecież mniej racjonalny niż leninizm, maoizm, anarchokapitalizm, anarchokomunizm i inne doktryny opisujące, jak należy urządzić świat. Punkt drugi jest zatem kompletnie zbędny i nic nie wnoszący.


ad. 3)


Ciężko się do tego punktu sensownie odnieść, bo teza brzmi dość enigmatycznie, ale spróbujemy... "Podejrzliwy stosunek do świata intelektualnego" jest cechą – znowu to samo – nie tyle faszyzmu, co jakiegokolwiek totalitaryzmu. Polecam przypomnieć sobie, jak to wyglądało w ZSRR, gdy w biologii „nietykalną” doktryną naukową był łysenkizm, który negował istnienie genów. Naukowcy, którzy próbowali delikatnie tę doktrynę podważać, byli postrzegani jako wywrotowcy, reakcjoniści, zdrajcy, tracąc za tę haniebną postawę tytuły naukowe i szansę na pomyślną karierę. Środowiska inteligenckie są niewygodne dla każdej władzy autorytarnej i tyle w temacie. Władza totalitarna toleruje lub nawet wspiera naukę tylko do momentu, w którym nauka zaczyna przeczyć ideologicznym podstawom ustroju. W przypadku nazizmu były to teorie rasowe, a w przypadku komunizmu – ekonomiczne tezy marksizmu, „prawa dialektyczne”, a także ten nieprawdopodobnie dziwaczny łysenkizm. Podsumowując – znowu nic, co by odróżniało faszyzm od innych ideologii.


ad. 4)


Z tych pierwszych czterech punktów wynikałoby w tym momencie tyle, że faszyzm i komunizm są właściwie tym samym. Może w następnych punktach pojawi się coś, co pozwoli te ideologie od siebie odróżnić.


ad. 5)


No i mamy wreszcie coś takiego! Rzeczywiście rasizm jest cechą faszyzmu, jak się zdaje, nieodzowną. Tyle że po pierwsze – statystyka trafności spostrzeżeń Umberta Eco nie jest dla niego dotychczas korzystna: liczba trafień to jeden na pięć.  Po drugie – punkt piąty jest to banał, który nie wzbogaci politycznej świadomości ucznia gimnazjum, nie mówiąc już o czytelnikach dojrzalszych, gdyż rasizm jest jednym z pierwszych (jeśli nie pierwszym) skojarzeń, które najprzeciętniejszemu człowiekowi przychodzą do głowy, gdy słyszy słowo „faszyzm”. Z czystym sumieniem możemy więc uznać, że do piątego punktu włącznie Umberto Eco nie zaprezentował zupełnie nic wartego refleksji.


ad. 6)


I znowu... A socjaliści, nie mówiąc już o komunistach, to u kogo tego poparcia szukają? Owszem, socjalizm celuje również w pospólstwo, tzw. "proletariat", w warstwy najuboższe, ale faszyści przecież także to robili, zwłaszcza że – trzeba to sobie uczciwie powiedzieć – postawy typu szowinistycznego, czy rasistowskiego, zdecydowanie najłatwiej zaszczepić najniższym warstwom społecznym.


Znów więc nie widzę istotnej różnicy. Ale to nie wszystko – punktowi szóstemu zdaje się przeczyć choćby przykład gen. Franco, który miał przecież gorące poparcie właścicieli wielkich majątków ziemskich i ludzi Kościoła, czyli ogólnie tej części społeczeństwa, która raczej nie była sfrustrowana swoim życiowym powodzeniem, lecz wręcz przeciwnie - dążyła do utrzymania wygodnego dla niej status quo.


ad. 7)


Nacjonalizm - zgoda. Jest to cecha faszyzmu. W różnych wersjach faszyzmu natężenie tego nacjonalizmu było różne, ale jednak w każdej wersji był on wyraźnie dostrzegalny. Odnotowuje więc Eco swoje drugie trafienie, ale zarazem jest to drugi już banał godny pilnego ucznia na lekcji historii w siódmej klasie. "Faszyzm = rasizm + nacjonalizm" to równanie podobne do "2+2=4" – owszem, w stu procentach prawdziwe, ale gdy ktoś przedstawia je jako swoje intelektualne odkrycie na wykładzie uniwersyteckim, popada w śmieszność, a przynajmniej tak powinien zostać odebrany.


Natomiast "wiara w teorie spiskowe" to, nie przymierzając, cecha ludzkiej psychiki, a już na pewno każdej niemal ideologii - jedni wierzą w spisek Żydów, inni w spisek Watykanu, kolejni w spisek bankierów, a jeszcze inni w spisek Putina. Każdy w coś wierzy. Zresztą, ta teza Eco zaskakująca jest o tyle, że paradoksalnie to właśnie on w swej powieści pt. "Cmentarz w Pradze" w sposób bardzo czytelny zawarł sensowne przesłanie, iż intensywna skłonność do teorii spiskowych jest cechą ideologii wszelakich, a nie jakiejś jednej szczególnej. Gdy ktoś chce stworzyć raj na ziemi, a to się z jakichś przyczyn nie udaje pomimo romantycznych prób, wtedy zawsze musi istnieć ten winny, który wszystko psuje - raz będzie to Żyd, innym razem ksiądz, mason, „bankster”, czy inny "troll Putina". Zresztą, nie trzeba wcale czytać mądrych książek, by zrozumieć ten mechanizm powstawania teorii spiskowych, bo jest to mechanizm prosty jak konstrukcja cepa.


ad. 8)


Tu mamy do czynienia z tajemniczym poetyckim wzlotem, do którego niełatwo się odnieść. Możliwe, że chodzi o nazistowski antysemityzm – każdy, kto czytał odpowiedni rozdział „Mein Kampf”, doskonale wie, że Hitler gardził Żydami jako ludem słabym fizycznie, tchórzliwym, od wieków „niezdolnym do stworzenia własnej cywilizacji” (czyli de facto prymitywnym), zgniłym moralnie – krótko mówiąc, uważał ich za jedną z „ras najniższych”. Z drugiej strony, uważał ich przecież za olbrzymie zagrożenie, wręcz największe zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa i narodu niemieckiego. Rzeczywiście tkwią w tym podejściu dwa sprzeczne wobec siebie założenia – założenie żałosnej słabości Żydów i jednocześnie ich straszliwej mocy. To się zgadza, tyle że tak jak wcześniej Eco opisywał faszyzm cechami wspólnymi dla wszelkiego totalitaryzmu, tym razem jako cechę faszyzmu wskazuje coś, co było cechą wyłącznie nazizmu. Gdybyśmy rozprawiali tu jedynie o nazizmie, byłoby to interesujące spostrzeżenie. Jeśli jednak charakteryzujemy faszyzm, to cecha nr 8 na pewno nie jest wspólnym mianownikiem różnych jego wersji.


ad. 9)


No cóż… Jeśli "postrzeganie ludzkiego życia jako wiecznej walki" rzeczywiście charakteryzuje faszystów, to w sumie trudno tu faszystom odmówić racji. Inaczej może twierdzić chyba tylko jakiś oderwany od życia marzyciel i utopista. W istocie, ludzkie życie to wielkie pasmo zmagań, a zwykle również częstych "bitew" z innymi ludźmi – każdy doświadcza tego od dziecka, najpierw na podwórku i w szkole, potem w pracy, nierzadko nawet w rodzinie. Na poziomie państwowym również widać permanentną walkę – państwa walczą między sobą nieustannie, nawet gdy nie używają do tego czołgów i bombowców.


ad. 10)


Owszem, widać to było zwłaszcza w nazizmie, vide akcja T4. Z drugiej strony, nie byłbym sobą, gdybym nie zauważył, że pierwiastek ten tkwi również w myśleniu "postępowym", choć tutaj jest on raczej zakamuflowany. Hitler eliminował niepełnosprawnych, bo byli obciążeniem dla budżetu państwa i ogólnie społeczeństwa, współcześni skrajni lewicowcy zawzięcie agitują za uśmiercaniem "z litości". Niestety do szczerości tych intencji jestem, delikatnie mówiąc, średnio przekonany, zwłaszcza że ludzie niepełnosprawni i ciężko chorzy – jak w III Rzeszy, tak i teraz – niezmiennie są obciążeniem dla budżetu każdego państwa i dla społeczeństwa, które musi się nimi opiekować. Dużo prościej zabić kogoś "z litości" niż starać się uczynić jego życie lepszym. Wieje to fałszywym miłosierdziem, czyli taką jego formą, która owego "miłosiernego" do niczego nie zobowiązuje, a wręcz przeciwnie – zwiększa jego wygodę i komfort życia poprzez eliminację tego, kto jest obciążeniem, gdyż np. wymaga opieki fizycznej lub finansowej.


Na marginesie warto zaznaczyć, że współczesna walka o eutanazję i aborcję stoi w sprzeczności ze wspomnianym wcześniej dążeniem do rozwoju nauki – w tym przypadku medycyny. Próby ratowania ludzkiego życia lub poprawiania jakości życia ludzi ciężko chorych są autentycznym bodźcem dla rozwoju nauki, eutanazja zaś jest pójściem na łatwiznę i rozwoju nauki nie wymusza - wręcz "zachęca" pociąg medycznego postępu do leniwego postoju na stacji.


ad. 11)


Jeśli dobrze rozumiem, to chodzi o kult śmierci polegający na czci wobec tych, którzy giną na wojnie „za ojczyznę”. Tu stąpamy po grząskim gruncie, bo hitlerowcy rzeczywiście gorąco zachęcali swych rodaków do "oddawania życia za ojczyznę", a heroicznie ginący na wschodzie żołnierze Wehrmachtu cieszyli się kultem i czcią – tyle że miało to miejsce w kontekście paskudnej i zbrodniczej wojny agresywnej. Kult "oddawania życia za ojczyznę" w wojnie obronnej, w obronie niepodległości własnego państwa, nie ma z faszyzmem nic a nic wspólnego.


ad. 12)


To błąd myślowy. Negatywny stosunek do mniejszości seksualnych jest cechą nie tyle faszyzmu, co wszelkiego konserwatyzmu, a znakomita większość konserwatystów nie jest przecież faszystami. Cechą faszyzmu jest natomiast prześladowanie wszystkiego, co niezgodne z faszystowską wizją państwa i społeczeństwa. Dlatego faszyści rzeczywiście bezwzględnie prześladowali mniejszości seksualne – prześladowali bowiem wszystko, co im się nie podobało i dało się prześladować. Punkt dwunasty jest więc nietrafiony, bo bezzasadnie wyodrębnia jedną małą grupę spośród wszystkich prześladowanych, tak jakby prześladowanie mniejszości seksualnych było czymś jakościowo różnym od prześladowania dowolnej innej grupy niewpisującej się w faszystowską ideologię. Jest to jakieś niezrozumiałe uprzywilejowanie mniejszości seksualnych względem innych prześladowanych mniejszości.


I oczywiście pewnej pikanterii dodaje sprawie fakt, że spośród trzynastu najwyższych dowódców SA wszyscy, z Ernstem Röhmem na czele, byli gejami, i to ponoć naprawdę lubieżnymi. To tylko taka uwaga na marginesie, mająca czytelnikowi unaocznić, jak bardzo nieuchwytny jest problem relacji między faszyzmem (z jego fetyszystycznym uwielbieniem potęgi męskiego ciała i czystości „aryjskich rysów”), a „niekonformistycznymi skłonnościami seksualnymi”.


ad. 13)


Koncepcja "narodu jako monolitu wyrażającego wspólną wolę" jest od faszyzmu o wiele starsza, a szczególnie zawzięcie lansował ją w swoim czasie Jean-Jacques Rousseau, którym w dużej mierze inspirowali się twórcy rewolucji francuskiej, niekojarzeni przecież z faszyzmem, lecz z postępem, a przez niektórych w ogóle ze wszystkim, co najlepsze. Rezygnacja z praw jednostki na rzecz dobra bliżej nieokreślonego "ogółu" ma miejsce także w marksizmie, przeżywającym ostatnio swą drugą młodość.


ad. 14)


"Nowomowa" jako szczególna cecha faszyzmu? Spektakularne „pudło”. Tak się zabawnie składa, że samo pojęcie "nowomowy" pochodzi przecież z powieści Orwella - futurystycznej wizji globalnego komunizmu. Nie faszyzmu. Orwell zresztą miał rację - nowomowa jest jedną z najbardziej wyrazistych cech marksizmu i wszelkiej maści skrajnej lewicy. Trudno o piękniejszy okaz "nowomowy", niż ta słynna "płeć kulturowa", stworzona przez środowiska skrajnie lewicowe. Nie twierdzę, że nowomowa jest wyłączną domeną lewicy, bo wcale nie jest – własną nowomowę konstruuje każda ideologia, a zwłaszcza ideologie totalitarne. Znamienne jednak, że Eco tak silnie wiąże zjawisko nowomowy z faszyzmem, podczas gdy sama geneza pojęcia związana jest z ostrą krytyką komunizmu.


Na tym kończę powyższą analizę, a wszystkim, którzy dotrwali, serdecznie dziękuję i zachęcam do krytycyzmu wobec czytanych tekstów, nawet jeśli są autorstwa tak niekwestionowanych autorytetów intelektualnych jak Umberto Eco.

 

12 czerwca 2018

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Uwaga: artykuły zamieszczane w dziale "Opinie" nie reprezentują stanowiska Forum Żydów Polskich, a jedynie wyrażają poglądy ich autorów.

 

   ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Polecane