Tajemnica pewnego nagrobka

Tajemnica pewnego nagrobka Szaweł Berengut

Na poblakłej fotografii widać dwoje ludzi pochylających się nad nagrobkiem na cmentarzu żydowskim w Lublinie. Jeden z nich to mój stryj, który po szaleńczej ucieczce z miejsca kaźni swojej rodziny trafia do partyzantów a następnie przechowuje się w pod lubelskiej wsi. Druga osoba to mój daleki kuzyn; on przyjechał z ZSRR, gdzie schronił się po agresji Niemiec na Polskę. Jest koniec lat 50tych lub początek lat 60tych. Stoją nad grobem swojego krewnego. Wiele lat później moja matka odnowi, a raczej zamówi, całkiem nowy nagrobek. Na płycie jest tylko jedno nazwisko i imię: Hersz Berengut. Nie wiedziałem przez wiele lat, że ten nagrobek kryje tajemnicę.

Gdy byłem w odwiedzinach u swojego krewnego zagranicą, w rozmowie zeszliśmy na opowieści rodzinne - co i jak i dlaczego. Tysiące takich rozmów toczą się w domach.

- A wiesz, że w tym grobie nie znajdują się kości jednej osoby, ale aż pięciu.

- To niemożliwe, przecież jest tylko jedno nazwisko i imię - odpowiadam zaskoczony.

- Tak, nazwisko jest jedno, ale tylko dlatego, że oni wtedy nie pamiętali dokładnie tych wszystkich imion dzieci i żony twojego kuzyna, więc tylko napisali jego, a resztę pominięto.

Wtedy też dowiedziałem się pewnej historii rodzinnej, pokazującej realia wojny. W Michowie mieszkało wielu Żydów, można powiedzieć, że było ich tam więcej niż Polaków. Kiedy Niemcy wkroczyli do Michowa, zorganizowali getto. Z tego getta niektórzy zdecydowali się uciekać do swoich znajomych Polaków. Byle dalej od tego miejsca. Tak samo postąpił mój kuzyn. Getto zaczęto likwidować już w 1942 roku. Większość Żydów trafiła do Sobiboru, gdzie już zostali na zawsze. Ci którzy się ukryli, mieli szansę na przetrwanie wojny. Jak się okazało, nie miał tej szansy mój kuzyn wraz z rodziną. Ukrył się w jednym z gospodarstw pod Michowem. Mieszkając u chłopa, rozpoczął współpracę z Batalionami Chłopskimi. "Współpracę" - to może zbyt wiele powiedziane. Był szewcem, a dobre buty były niezbędne dla prowadzenia akcji. Człowiek na boso nie może walczyć. Więc - ukrywając się - reperował buty dla Batalionów Chłopskich, co było dość ważnym zajęciem. Mój kuzyn, nie miał jednak szczęścia i nie doczekał dnia, w którym będzie mógł wyjść z ukrycia. W 1943 roku, chłop, który przechowywał mojego kuzyna oraz jego rodzinę, wywabił ich z gospodarstwa pod jakimś pozorem. Będąc już na pustej przestrzeni, na polu, zamordował ich i pogrzebał w tym samym miejscu. Motyw morderstwa nie jest do końca znany i zrozumiały. Może się bał? Może mój kuzyn nie miał już pieniędzy? Dzisiaj trudno powiedzieć, dlaczego. Wiadomo tylko, że mogiła w polu skrywała pięć ludzkich ciał.

Po pewnym czasie partyzanci BCh, pojawili się w gospodarstwie, poszukując swojego szewca. Chłop miał jakąś wymijającą odpowiedź, która nie wystarczyła im i podjęli swoje własne śledztwo. Szybko doszli do tego, jak dokonano zbrodni, oraz kto był sprawcą. Kolejna wizyta oddziału BCh nie była już przyjacielska. Oddział BCh przeprowadził, proces sądowy. Próbowano w tych warunkach zachować wszelkie zasady sprawiedliwości. Wydano wyrok w imieniu Rzeczypospolitej. Miał on brzmieć, że gospodarka ma być natychmiast spalona, a cała rodzina ma zostać wygnana ze wsi. I że wyrok ma być podany do wiadomości całego społeczeństwa. Co do losu samego chłopa relacje nie były pewne. Jedna wersja mówiła, że został rozstrzelany, ale krewni sądzili, że mógł zostać wygnany z rodziną ze wsi. Wyrok został natychmiast wykonany. Kości moich kuzynów leżały w polu przez kolejnych 20 lat, aż do ekshumacji.

Ta tragiczna historia pokazuje, że Państwo Polskie - w tym wypadku Bataliony Chłopskie - karało za morderstwa na Żydach ukrywających się przed Niemcami. Wygnanie ze wsi oraz pozbawienie majątku, były w warunkach wiejskich najwyższą karą, jaką można było zastosować. Dzisiaj, kiedy mamy wielką wrzawę polityczną, kiedy znajdują się na świecie ludzie twierdzący, iż Polska i Polacy zrobili niewiele dla Żydów w czasie wojny, odpowiadam, że Rzeczypospolita robiła to, co było możliwe, że karano szmalcowników i zbrodniarzy w takim zakresie, jakim to było wykonalne. Czego przykładem niech będzie ten sąd BCh nad chłopem, który zamordował żydowską rodzinę gdzieś pod Michowem.


Kwiecień 2018

 

(zdjęcie ilustracyjne na stronie głównej jest kadrem z filmu "Wołyń" - scena zamordowania przez chłopa ukrywanego Żyda [red.])

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Uwaga: artykuły zamieszczane w dziale "Opinie" nie reprezentują stanowiska Forum Żydów Polskich, a jedynie wyrażają poglądy ich autorów.

  ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Polecane