Raport Winograda - wyrok na Olmerta

Raport Winograda - wyrok na Olmerta Komisja Winograda opublikowała w poniedziałek raport dotyczący drugiej wojny libańskiej. Raport całkowicie pogrążył premiera Ehuda Olmerta, ministra obrony Amira Pereca i byłego szefa sztabu Dana Haluca. Polityczna scena Izraela dawno nie zatrzęsła [...]

[...] się tak mocno.

Czym jest komisja Winograda? Jakie są jej wnioski? Czy wojna z Hezbollahem była polityczną farsą? Czy Olmert odejdzie? Kto go zastąpi? Lawina tych pytań zasypała w ostatnich dniach cały Izrael.

Szum wokół komisj rozpoczął się z dniem jej utworzenia, 17 września 2006 roku. Od samego początku wiedziano, że odpowiedź na szereg pytań związanych z Kampanią Północną będzie niemałym wyzwaniem. Nikt jednak nie przypuszczał, że ta pięcioosobowa komisja wywoła prawdziwy skandal. Tląca się z trudem gwiazda Ehuda Olmerta zdaje się znikać z horyzontu z wielkim hukiem. W najnowszej ankiecie zaorganizowanej przez dziennik "Haarec" aż 69 proc. Izraelczyków opowiedziało się za dymisją premiera. Równie niepopularny stał się minister obrony Amir Perec, który cięgi za brak kompetencji zbierał regularnie już od dłuższego czasu. Obronną ręką wyszli z politycznej burzy jedynie minister spraw zagranicznych Cipi Liwni i wicepremier Szimon Peres.

Błądzić rzeczą ludzką?

Według komisji odpowiedzialność za wojenne niepowodzenia ponosi "niezniszczalne" trio - Ehud Olmert, Amir Perec i Dan Haluc. "Decyzja odpowiedzenia na porwanie izraelskich żołnierzy natychmistowym i intensywnym atakiem militarnym nie była oparta na szczegółowym, obszernym, autoryzowanym planie wojskowym" - czytamy w raporcie - "(...) rząd nie wziął pod uwagę całego wachlarza opcji, włącznie z kontynuacją polityki izolacji lub połączeniem ruchów politycznych i dyplomatycznych z atakami wojskowymi poniżej 'poziomu eskalacji' czy przygotowań militarnych bez natychmiastowej akcji".

Członkowie komisji wywnioskowali, że parlamentarzyści i ministrowie popierający wojnę nie posiadali wystarczającej wiedzy na temat istoty konfliktu. Wprowadzeni w błąd wieloznacznymi wizjami wyrazili swe poparcie bez rozumienia konsekwencji tej decyzji. W błędzie byli także Olmert i Perec, znani powszechnie z braku pogłębionej wiedzy i doświadczenia w sprawach wojskowych. Niedoinformowanych decydentów nie oświecił jedyny wojskowy w drużynie, Dan Haluc. Jako główny dowódca armii musiał wiedzieć, że wojsko nie jest przygotowane do regularnej wojny. Komisja oceniła, że na porwanie żołnierzy Haluc zareagował impulsywnie. "Nie ostrzegł politycznych liderów przed złożonością sytuacji, nie przedstawił informacji, raportów i planów, które były dostępne w strukturach armii" - stwierdziła komisja. Haluc "zapomniał" również wspomnieć premierowi o poważnym brakach w gotowości i kondycji piechoty do obszernej operacji lądowej.

Komisja nie zostawiła suchej nitki na Ehudzie Olmercie. Zaznaczono, że ponosi on główną odpowiedzialność za decyzje jego rządu i operacje armii. "Premier pochopnie podjął dezyzję mimo braku szczegółowego planu militarnego oraz bez żądania owego planu" - ostro skomentowano w raporcie - "Podjął decyzję bez systematycznych konstultacji z innymi, w szczególności z osobami spoza armii, pomimo braku doświadczenia w polityce zagraniczenej i sprawach wojskowych".

Te same błędy wytknięto Amirowi Perecowi, który według komisji 12 lipca okazał się nieodpowiednią osobą na nieodpowiednim miejscu. "Jako szef resortu obrony nie sprawdził gotowości armii do wojny. Nie wyważył celów i sposobów ich osiągnięcia. Nie położył na stół, ani nie żądał prezentacji, poważnych strategicznych opcji do przedyskutowania z premierem i armią" - czytamy dalej w raporcie.

Olmert musi odejść

To hasło odbija się echem od granic Izraela. Kadima odwraca się od Olmerta, a przewodniczący koalicji Awigdor Icchaki desygnował Cipi Liwni na preferowaną zastępczynię jeszcze urzędującego premiera. Odejście z gabinetu zapowiedział już pierwszy minister, Eitan Kabel. Media huczą, a ulicami Tel Awiwu przeszła pierwsza demonstracja przeciwko Olmertowi. Znany publicysta Josi Sarid na łamach "Haarec" woła: "Wyrzucić Ehuda Olmerta i Amira Pereca, i uratować Izrael, (...) to pilna misja każdego obywatela".

Z raportu cieszy się jedynie wróg z Libanu. Nawaf Musawi, odpowiedzialny w strukturach Hezbollahu za stosunki międzynarodowe, nazwał wojnę "boskim zwycięstwem". "Raport potwierdził niezdolność izraelskiego przywództwa politycznego i wojskowego do... konfrontacji z Hezbollahem" - stwierdził z dumą wysoki oficer Hezbollahu, szejk Hassan Ezzeddin.

Wciąż nie wiadomo, jak zachowa się premier Izraela. W ostatnim czasie zdołał częściowo odbudować swą pozycję dzięki regularnym spotkaniom z prezydentem Autonomii Palestyńskiej Mahmudem Abbasem. Po publikacji raportu Winograda nad głową premiera znów wezbrały się ciemne chmury. Stracił ostatnią deskę ratunku, czyli własne środowisko polityczne. Kanał Drugi podał, że prawie połowa członków Kadimy opowiada się za dymisją Olmerta. Póki co jedynie Marina Solodkin wyraziła swą głośną dezaprobatę mówiąc, że premier "musi iść do domu".

Rządy silnej ręki

Społeczeństwo izraelskie znane z pluralizmu opinii łączy się w krytyce Ehuda Olmerta. "To prawdziwy skandal" - twierdzi Tal, mieszkanka Haify, która podczas wojny była prawdziwym polem walki - "Rząd musi się zmienić. Potrzebujemy nowych, silnych, kompetentnych przywódców." Tych głosów nie mogą ignorować Olmert i Perec. Ich rezygnacja wydaje się być najbardziej prawdpodobona. Swoich pięciu minut może się doczekać Cipi Liwni. Wkrótce może zostać premierem i jednocześnie stać się drugą po Dalii Icik kobietą w Izraelu wymieniającą skompromitowanego polityka (przyp. red. Icik jako przewodnicząca Knessetu pełni obowiązki prezydenta Izraela). Pod znakiem zapytania stoją również losy całej Kadimy. Być może raport komisji Winograda stanie się wiatrem w żagle Partii Pracy lub prawicowego Likudu. Bez wątpienia arenę polityczną Izraela czeka nowe, strategiczne rozdanie. Nie będzie w nim raczej miejsca dla dwóch pociągających za sznurki polityków - Ehuda Olmerta i Amira Pereca.

Agata Pełeszuk

Polecane