Przykre. "Midrasz" zawiódł tak, że bardziej nie można

Przykre. "Midrasz" zawiódł tak, że bardziej nie można Paweł Jędrzejewski

 

 

Jaka jest najważniejsza księga w kulturze, religii i historii Żydów?

Oczywiście jest to Tora, czyli - używając nomenklatury przyjętej w tradycji polskiej - Pięcioksiąg Mojżeszowy. Jedna z podstaw zachodniej kultury. I cywilizacji.

Jednak Tora to znacznie więcej, niż jej w miarę dosłowne tłumaczenia na języki narodowe, a więc - w tradycji chrześcijańskiej - tzw. Stary Testament.

Tory są DWIE: Tora Pisana (Tora Szebichtaw) i Tora Ustna (Tora Szebealpe). Istnieje specjalny sposób tłumaczenia i zarazem WY-tłumaczenia Tory z języka hebrajskiego. Jest to metoda targumu, która umożliwia odczytanie tekstu świętej księgi poprzez tradycję Talmudu. Ta metoda splata Torę Pisaną z Torą Ustną, tworząc jedność.

Takie połączenie było przez tysiące lat i jest podstawą żydowskiej świadomości i tożsamości.

I tylko takie tłumaczenie Tory z języka hebrajskiego na inny język (np. na język polski) może być nazwane "tłumaczeniem żydowskim".

Pierwszy przekład Tory na język polski dokonany metodą targumu to monumentalne dzieło (ponad 2360 stron) ortodoksyjnego rabina Sachy Pecarica, opublikowane w pięciu tomach w latach 2001-2006 przez krakowskie Stowarzyszenie Pardes.

Rabin Sacha Pecaric to postać niezwykła.

Ktoś mógłby śmiało powiedzieć o nim: "człowiek skierowany przez Niebiosa do Polski" dla dobra społeczności żydowskiej i nie tylko. Autor, filozof, tłumacz, który specjalnie NAUCZYŁ SIĘ polskiego, aby przetłumaczyć Torę na polski.

Można z powodzeniem argumentować, że rabin Pecaric w wydawnictwie Stowarzyszenie Pardes dokonał więcej dla przywracania tożsamości religijnej Żydom w Polsce - przez kilkanaście lat działalności translatorskiej i wydawniczej (ponad 30 bardzo ważnych pozycji książkowych!) - niż wszystkie żydowskie wydawnictwa i instytucje działające po Zagładzie razem wzięte.

 

Ale to osobna historia.

Przed prawie siedmiu laty przeprowadziłem z rabinem Pecaricem serię rozmów, które ukazały się w książce "Czy Torę można czytać po polsku?". Moja rola była minimalna: zadawałem dość oczywiste pytania. Rola rabina była - w kontraście - ogromna. Na 180 stronach ksiażki zalazł się opis unikalnych doświadczeń autora tego niezwykłego, monumentalnego przekładu.

To, co mówi o tłumaczeniu Tory rabin Pecaric, jest czymś wyjątkowym: tylko on jeden ma takie doświadczenie, bo tylko on zdecydował się podjąć wielkie dzieło tłumaczenia Tory i doprowadził swój zamiar do końca.

Suma jego wiedzy, opis translatorskich problemów i trudności, sposoby pokonywania tych trudności, zagadnienia samej filozofii tłumaczenia ze świętego języka (leszon hakodesz) na inne języki i wreszcie umieszczenie przekładu polskiego w szerszej tradycji przekładów Tory, to tylko część zagadnień poruszonych przez rabina Pecarica w tej książce.

Książka ukazała się w styczniu roku 2011.

I co?
I nic.

Jak zareagowały na tę publikację instytucje zajmujące się ze swojego POWOŁANIA tematyką żydowskiej tożsamości, świadomości, religii, tradycji, kultury, historii?

Martwa cisza. Milczenie.

Jedyną recenzję książki, która udało mi się odszukać, napisał - zaskakujące! - katolicki publicysta Tomasz Terlikowski.

Mam wielki, ogromny żal przede wszystkim do redakcji "Midrasza" i do jego redaktora naczelnego - Piotra Pazińskiego.

Dlaczego akurat do "Midrasza" i jego naczelnego?

Dlatego, że "Midrasz" to najbardziej ambitne i intelektualnie poważne pismo.

Jest absolutnym skandalem pominięcie - zarówno w momencie wydania jak i przez następne długie SIEDEM LAT - całkowitym milczeniem tak ważnej publikacji. Podobnie zresztą jak pozostałych dzieł wydanych przez wydawnictwo Stowarzyszenie Pardes, wśród których znalazły się pozycje przede wszystkim  klasyczne - wielkie i ważne, w tym np. pierwsze w historii wydanie obszernych fragmentów Talmudu w tłumaczeniu na polski. Kolejna rzecz bezprecedensowa!

"Midrasz" zawiódł.

Zawiódł tak, że bardziej nie można.

Instytucja i pismo, na którego stronie internetowej czytamy, że to "żydowske czasopismo społeczno-kulturalne, skierowane do wszystkich osób zainteresowanych życiem Żydów w Polsce i na świecie. Znajdziecie tu Państwo rzetelne informacje, szerokie spektrum opinii, kompetentne recenzje, ciekawe wywiady (...)" zlekceważyło zjawisko całkiem wyjątkowe i niezwykle ważne w życiu żydowskim ostatnich 20 lat. Zlekceważyło w sposób zasługujący na najostrzejsze potępienie.

Przez prawie 20 lat "Midrasz" nie znalazł na swoich łamach miejsca ani dla recenzji, ani dyskusji, ani polemiki, ani nawet rzetelnego odnotowania kolejno wydawanych książek, w tym tak istotnego podsumowania doświadczeń całkiem wyjątkowych: książki-rozmowy z jedynym żyjącym człowiekiem, który dokonał żydowskiego przekładu Tory na język polski.
 
Milczałem cierpliwie przez długie, "biblijne" siedem lat. Liczyłem na opamiętanie.

Nie doczekałem się.

Powtórzę więc jeszcze raz: skandal!

 

27 grudnia 2017 

Kontynuacja tego tematu: http://www.fzp.net.pl/opinie/sprawy-midrasza-ciag-dalszy-jest-sytuacja-patologiczna

...

Polecane