Polscy antysemici

Polscy antysemici Alex Wieseltier

WIKI: Antysemityzm – postawa wyrażająca dyskryminację, uprzedzenie, niechęć i wrogość w stosunku do Żydów oraz osób pochodzenia żydowskiego, postrzeganych jako grupa religijna, etniczna lub rasowa, argumentowana powodami religijnymi, gospodarczymi lub politycznymi.

Jak wynika z powyższej definicji, antysemityzm niekoniecznie oznacza fizyczne próby unicestwienia lub uszkodzenia cielesnego Żydów. Nie wszyscy antysemici zdają sobie z tego sprawę i dlatego czują się obrażeni, kiedy ich się tak nazwie.

Wspólną cechą antysemitów na całym świecie jest ich negatywny stosunek do Żydów jako grupy reprezentującej coś, co jest niezgodne i niepasujące do utartego wizerunku świata. A ocena tej grupy jest bazowana na przykładach, prawdziwych lub zmyślonych, postępowania pojedynczych Żydów.

Nowoczesny polski antysemityzm, pomimo wspólnych korzeni z antysemityzmem europejskim, który używa Żydów jako mianownik wspólnego wroga, ma swoją unikalną specyfikę.

Po pierwsze jest to antysemityzm prawie bez Żydów. Liczba Żydów Polsce nie stanowi nawet pół promila populacji, ale to pewnie polskim antysemitom wcale nie przeszkadza.

Może niezupełnie, bo drugą specjalnością polskiego antysemityzmu, której to specjalności nie uświadczysz w takim stopniu nigdzie indziej na świecie, jest szukanie i demaskowanie „ukrytych” Żydów i osób, które mają lub miały familijne koneksje z żydostwem. Specjaliści w tym procederze mogą się pochwalić tysięcznymi listami „zdemaskowanych” Żydów, którzy w ten czy inny sposób wypełniają przestrzeń publiczną polityki, gospodarki, kultury i nauki polskiej. A ich kryteria poszukiwawcze są tak dopracowane, że autorzy ustaw norymberskich pewnie zielenieją z zazdrości.

Patrząc na powyższe można by pomyśleć, że polscy antysemici nie są w stanie zaakceptować w swoim narodzie ani jednego Żyda. Nic bardziej błędnego! Myślicie może, że chodzi o jednostki? Jakiś Kamil Baczyński czy inny Rubinsztajn? Nie! Co byście powiedzieli o milionach Żydów zaliczonych do grona Polaków? Jak to możliwe? Ano możliwe, bo tu chodzi o nieżywych Żydów. Za każdym razem, kiedy się wspomina o stratach ludzkich w II WŚ, podaje się, że Polacy stracili procentowo największą liczbę ludności. 6 milionów! Co do tej liczby wszyscy w Polsce są zgodni. Nawet antysemici. I to pomimo faktu, że połowę tych 6 milionów stanowili Żydzi!

Czy można powiedzieć, że polscy antysemici są bardziej ludzcy dla zabitych niż dla żyjących Żydów? Biorąc pod uwagę ich unikalną specyfikę - chyba tak.

 

Marzec 2019

........................................

........................................


Drobna polemika z powyższym tekstem


Z zainteresowaniem przeczytałem notkę Alexa. 

Mam jedną wątpliwość. 

Autor pisze: "Za każdym razem, kiedy się wspomina o stratach ludzkich w II WŚ, podaje się, że Polacy stracili procentowo największą liczbę ludności. 6 milionów! Co do tej liczby wszyscy w Polsce są zgodni. Nawet antysemici. I to pomimo faktu, że połowę tych 6 milionów stanowili Żydzi!"

Nie jestem pewien, czy rzeczywiście jest w tym coś niewłaściwego.

No bo wyobraźmy sobie postawienie sprawy odwrotnie. Ktoś mówi: "W czasie wojny Polacy stracili 3 miliony ludności". A na to ktoś reaguje zdziwieniem: "Jak to 3? Słyszałem o 6 milionach wymordowanych polskich obywateli?!" Na co ten pierwszy odpowiada: "Och, te pozostałe 3 miliony to nie byli Polacy, ale Żydzi!".

Jaka byłaby nasza reakcja na te słowa?

Chyba bylibyśmy oburzeni takim wykluczeniem Żydów ze zbiorowości polskich obywateli.

I słusznie. Bo niewłaściwe byłoby wspominanie za każdym razem, że Polacy stracili 3 miliony ludności, po czym dodawanie, że Żydzi mieszkający w Polsce także stracili 3 miliony.

Gdy pisze się, że "Polacy stracili" ma się na myśli, że to Polska straciła 6 milionów obywateli. O obywateli Polski tu chodzi! I wtedy, rzecz jasna, jak najbardziej konieczne i logiczne jest zaznaczenie, że połowa z nich została zamordowana wyłącznie ze względu na to, że byli Żydami. I to jest uczciwe. Natomiast nieuwzględnianie tych trzech milionów jako straty polskiej, nazwanie ich np. "stratą żydowską", byłoby jakimś oburzającym odbieraniem tym ofiarom pośmiertnie polskiego obywatelstwa, odseparowywaniem ich od reszty społeczeństwa. Jakimś ponownym zamknięciem ich pośmiertnie w getcie. Jakąś symboliczną kontynuacją planu Hitlera.

Dlatego sformułowanie "Polacy stracili procentowo największą liczbę ludności" mnie ani nie dziwi, ani nie oburza. Wymaga ono - rzecz jasna - doprecyzowania, ale jest znacznie lepszym rozwiązaniem, niż pominięcie tych trzech milionów Żydów wśrod polskich ofiar i wymienianie  ich osobno - tak, jakby nie byli pełnoprawnymi obywatelami Rzeczypospolitej.  

 

Paweł Jędrzejewski

Polecane