Nienawiść do Żydów a metafizyka

Nienawiść do Żydów a metafizyka Paweł Jędrzejewski

 

Zagadka - dlaczego ideologiczne przeciwieństwa, czyli skrajna prawica i skrajna lewica, spotykają się zgodnie tylko na jednej, jedynej płaszczyźnie: w swoich antyżydowskich obsesjach?

Już w pierwszych dekadach XX wieku prawica budowała swoją ideologię na oskarżaniu Żydów o to, że są niebezpiecznymi komunistami, a lewica od czasów Marksa oskarżała Żydów o to, że są krwiożerczymi kapitalistami.

Lewica uważa, że Żydzi odgrywają decydującą rolę w funkcjonowaniu potężnego kapitału, czołowych korporacji, wielkiego biznesu i wszechmocnych banków. Instytucji, które stoją na straży starego porządku świata i wyzysku, przeciwstawiając się rewolucyjnemu uwolnieniu ludzkości. Inaczej mówiąc "Żydzi rządzą światem".

Z kolei prawica odczuwa dokładnie odwrotnie: od grubo ponad stulecia głosi pogląd, że Żydzi odgrywają decydującą rolę w podstępnych i morderczych ruchach lewicowych, komunistycznych, rewolucyjnych. Działaniach skierowanych przeciwko kapitalizmowi i gospodarce wolnorynkowej, a więc przeciwko temu, co stanowi gwarancję ludzkiej wolności. Inaczej mówiąc "Żydzi chcą zniszczyć świat".

Dziewiętnastowieczna antyżydowska karykatura

Problem nie w tym, że Żydzi nie są i kapitalistami i rewolucjonistami (bo bywają jednymi i drugimi), tylko w tym, że ani prawica, ani lewica nie dostrzega udziału zarówno w wielkiem biznesie jak i ruchach lewicowych np. Niemców, Rosjan, Chińczyków czy Brytyjczyków i wielu innych narodowości (które przewyższają liczbowo obecnych tam Żydów). Fakt ten świadczy dobitnie, że chodzi tu o obsesję na temat Żydów, a te wszystkie zarzuty stanowią jedynie pretekst do kultywowania nienawiści, która opiera się na ideologii znacznie starszej niż idee lewicy i prawicy.

Całkiem przeciwstawne oskarżenia wobec Żydów, traktowane przez miliony ludzi z całkowitą powagą, przy lekceważeniu udziału w identycznych "przestępstwach" innych nacji, przekonują, że najwyraźniej żadna nienawiść nie jest bardziej atrakcyjna niż antysemityzm. Skoro toleruje takie nielogiczności!

Dlaczego tak jest? Gdzie jest tu wspólny mianownik pozwalający oskarżać ten sam naród o to, że jest czymś i czymś całkiem przeciwnym?

I tu robi się dopiero naprawdę ciekawie. Zauważmy, że antysemityzm, jako ideologia nienawiści, ma wymiar nie tylko realny, ludzki - czyli społeczny i historyczny, jak wszystkie inne obsesje - ale ma także wymiar całkiem niezwykły, charakterystyczny jedynie dla nienawiści wobec Żydów.  

Obsesja ta ma swoje odwieczne korzenie w metafizyce i transcendencji.

Uczucia nienawiści do Żydów (i jedynie do nich!) dotyczą przecież narodu, który - w powszechnie znanej i akceptowanej narracji - ma najbliższe kontakty z Bogiem (patrz: Biblia, a w niej rozmawiają z Bogiem i Abraham, i kolejni Patriarchowie, i Mojżesz, i prorocy, a Bóg wyznacza Żydom misję, zawiera z nimi Przymierze itd). Nienawiść do Żydów fascynuje więc od tysiącleci zarówno przedstawicieli religijnych wyznań zrodzonych z judaizmu (chrześcijaństwo i islam, które chciały zawsze - w wymiarze teologicznym - zdyskredytować Żydów, aby zająć ich miejsce w relacjach z Bogiem), jak i - od czasów Oświecenia - wojujących ateistów, którzy co prawda głoszą, że Bóg nie istnieje, ale stale i wytrwale się nim zajmują. 

Aspekt metafizyczny obecny w antysemityzmie sprawia, że nienawiść do Żydów automatycznie umieszcza jej głosicieli w samym centrum odwiecznego konfliktu na biblijną skalę. Jest wypowiedzeniem się w kosmicznym konflikcie pomiędzy Dobrem a Złem, gdzie dla każdego antysemity Żyd idealnie uosabia zło. Nie jest to jakaś drobna, mało znacząca, peryferyjna nienawiść do jakichś Irlandczyków, Chińczyków, Brazylijczyków czy Niemców, którzy w kategoriach metafizycznych nic nie znaczą, ale nienawiść "z najwyższej półki". Nienawiść o wielkich tradycjach, o historii sięgającej początku dziejów i uniwersalnym zasięgu. Bo jedni nienawidzący wiedzą, lub (częściej!) podświadomie wyczuwają, że nienawidzą Żydów, aby służyć Bogu, ponieważ Żydzi to ci, którzy go - według narracji obu konkurencyjnych religii - zawiedli i zdradzili. Z kolei drudzy nienawidzą Żydów, aby walczyć z Bogiem, ponieważ Żydzi to przecież ci, którzy go - wedle narracji ateistycznej - wymyślili i rozpropagowali

Tak czy inaczej jest to nienawiść, która pozwala nienawidzącemu wejść automatycznie w bezpośredni kontakt z istniejącym lub nieistniejącym Bogiem. Nic tego nie przebije! Nie istnieje żadna inna nienawiść, która stawiałaby nienawidzącego na wyższym piedestale i dawała mu poczucie większego wpływu na losy Wszechświata. 

Dlatego antysemityzm jest tak atrakcyjny i tak silnie przyciąga zarówno tych, którzy "bronią Boga i świat przed zagładą", jak i tych, którzy chcą "zniszczyć fikcyjnego Boga i stary świat, aby zastąpić go nowym, lepszym". Czyli właśnie skrajną prawicę (gdzie religijność jest silnie obecna) i skrajną lewicę (gdzie dominuje ateizm). Bóg i jego relacja z Żydami jest tu wspólnym mianownikiem.

Ponieważ każde zjawisko ma swoją "odwrotną stronę medalu", trzeba koniecznie wymienić jedno ważne słowo: "filosemityzm". Bo ta odwrotność antysemityzmu, to - nie mniej od antysemityzmu irracjonalne - uwielbienie Żydów, w swoich podświadomych motywacjach odwołuje się do tego samego metafizycznego i transcendentnego źródła.

 

25 lipca 2018

 

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Uwaga: artykuły zamieszczane w dziale "Opinie" nie reprezentują stanowiska Forum Żydów Polskich, a jedynie wyrażają poglądy ich autorów.

 ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Polecane