Dr Guy Bechor - o rycerzach Świątyni Salomona i o dyrektywie aniołów.

Dr Guy Bechor - o rycerzach Świątyni Salomona i o dyrektywie aniołów. O anielskich zaleceniach.

Al Albani (ceniony teolog muzułmański, O.), w jednej ze swoich fatw (orzeczeń religijnych), odpowiedział na pytanie w kwestii muzułmanów zamieszkujacych kraj, w którym ograniczona jest ich swoboda wykonywania zwyczajów religijnych. Zdumiony (do dzisiaj) świat wysłuchał fatwy, według której ci muzułmanie powinni opuścić taki kraj i przenieść się do innego, a to na podstawie wersetu z Koranu, w którym aniołowie radzą "gnębionym na ziemi" : "Czyżby ziemia Allaha nie była tak wielka, aby można by na niej przemieszczać się?" A na pytanie "czy to rozciąga się na Palestynę?" al Albani odpowiedział: "na wszystkie kraje świata".

Gdy w roku 1119 powstał zakon Templariuszy, najważniejszym jego zadaniem była ochrona pielgrzymów chrześcijańskich podróżujących do Ziemi Świętej. Zakon składał się z kilkuset rycerzy, którzy nazwali się "templariuszami" od słowa "Templum", z którym identyfikowali meczet El Akca jako pozostałość świątyni Salomona. Pobliski dom "kopuła na skale" przemienili w kościół (Templum Domini). Ale siła zakonu Templariuszy leżała właściwie w pieniądzach. Ponieważ pątnicy chrześcijańscy byli okradani i rabowani na pustych drogach Świętej Ziemi, pielgrzymi deponowali swe pieniądze w bazach ochronnych templariuszy i otrzymywali je z powrotem na następnych postojach. Dzięki temu pielgrzymi poruszali się swobodnie, bez gotówki pozostawionej w bezpiecznych rękach i na następnym postoju otrzymywali pozostawioną sumę, zmniejszoną o prowizję.

Rezultatem tej działalności, także dzięki wielu datkom, zakon wzbogacił się, aż stał się ogromną samodzielną siłą polityczną i przyczyną obaw dla świeckich władców narodów zachodniej Europy. Rycerze Świątyni Salomona prowadzili swe działania w wielu krajach Europy, jak Francja, Portugalia, Szkocja, Hiszpania itd., bez liczenia się z władzami miejscowymi (a nawet działając przeciw nim), uważając się za poddanych hierarchii wyłącznie papieskiej, najwyższej kompetencji religijnej. Byli oni siłą religijną, przeciwstawną narodowi, świeckości i władzy. Ta sytuacja nie mogła trwać wiecznie i nadeszło starcie.

W piątek, 13 października 1307 roku, wojsko francuskie okrążyło jednocześnie wszystkie bazy Templariuszy w państwie, zaaresztowano wszystkich zakonników i prawie wszystkich spalono na stosach. Stąd wiara wśród chrześcijan, że piątek, jeśli przypada na 13go, przynosi nieszczęście. Rezultatem tego totalnego ataku było zawładnięcie przez Filipa Pięknego, na jego użytek, skarbem templariuszy, ale jednak duża jego część zniknęła, co spowodowało wiele spekulacji (i filmów fabularnych) aż do dzisiaj. Religia i jej strażnicy walczyli przeciw powstającej ideologii narodu, atakowali tworzące się pojęcia i zapłacili za porażkę bolesną cenę.

 


Ponieważ Templariusze bazowali na Wzgórzu Świątynnym, powiązanych jest z tym wiele mitów głoszących, jakoby znaleźli kamienne tablice (luchot ha-brit), czy przedmioty ze świątyni, jak buława Aharona a nawet słoik manny.

Nacjonalizm palestyński kształcił pojęcia, jak "przywiązanie" w znaczeniu, że nie ma ucieczki z Palestyny, potem to pojęcie przybrało formę walki narodowej, intifady i podobnych idei, które można określić jako ideologiczną nadbudowę władania nad ziemią. Jest to deklaratywne podejście ideologii palestyńskiej.

I oto, w latach dziewięćdziesiątych, rozgłoszono na ten temat fatwę, czyli kompetentne orzeczenie religijne, wydane przez jednego z największych autorytetów orzecznictwa islamskiego sunnicko hanafickiego, imama Muhammada Nasira al-Albani, (czyli Albańczyka), który pochodził z Albanii.

Imam al-Albani urodził się w 1914 roku i umarł w 1999. Jako młodzieniec opuścił Albanię i zamieszkał w Damaszku, potem przeniósł się do Bejrutu, następnie do Zatoki Perskiej, wreszcie usadowił się w Rabat Amonie w stolicy Jordanii, tam został pochowany.

Imam, który jest autorem ogromnej liczby książek a jego orzeczenia religijne są uważane za święte i obowiązujące (bez wątpienia jest on jednym z największych współczesnych autorytetów), skłaniał się w kierunku salafistów.

W jednej z jego fatw postawiono mu pytanie tyczące muzułmanów mieszkających w kraju, w którym nie mają swobody utrzymywania zwyczajów religijnych. Szeich wprawił - do dzisiaj - w osłupienie świat muzułmański gdy orzekł, że ci muzułmanie powinni pozostawić ten kraj, przenosząc się do innego, a to na podstawie wersetu Koranu, w którym aniołowie polecają "gnębionym na ziemi": "czyżby ziemia Allaha nie była wystarczająca abyście mogli się na niej przemieszczać?"

A gdy spytano go, czy to odnosi się także do Palestyny? Odpowiedział: "do wszystkich państw na świecie, czym się różni Palestyna od innych państw? Przecież Mekka jest wspanialsza i ważniejsza dla Allaha od Palestyny, a mimo tego muzułmanie z niej emigrowali, przede wszystkim nasz prorok Mahomet i część jego świty wyemigrowała do Etiopii, kraju niewiernych. (Tę regułę należy stosować) ... wobec tych, którzy nie mogą swobodnie wykonywać swej religii muzułmańskiej ".

Fatwa po arabsku tutaj: http://om.s-oman.net/showthread.php?t=155362

Ta fatwa pojawia się w różnych pismach tego szeicha, często w innych redakcjach. Zadano imamowi bezpośrednie pytanie: "czy mieszkańcy Zachodniego Brzegu powinni go opuścić i wyemigrować do innego kraju?" Szeich odpowiedział "powinni opuścić... widzisz, bracie, należy wyemigrować z kraju, jeśli (muzułmanie) nie mają możliwości wypędzić z niego niewiernych, do kraju w którym mogą uprawiać zwyczaje islamskie".

http://om.s-oman.net/showthread.php?t=155362

Dopiero w drugim milenium, 700 lat po wymordowaniu zakonu we Francji, i tylko dzięki wykryciu w piwnicach Watykanu protokołów procesu wyreżyserowanego przeciw zakonowi, Kościół Katolicki oświadczył, że proces przeciw nim był niesprawiedliwy i że (król) Filip podżegał do zniszczenia tego zakonu.

Świat muzułmański osłupiał po ogłoszeniu tej Fatwy, bo jej znaczenie jest jasne, ponadto nie jest możliwe przeciwstawienie się tak poważanemu autorytetowi. Dotąd Palestyńczycy byli narodem wśród innych nacji arabskich. Ale obecnie, gdy świat arabski islamizuje się coraz prędzej, fatwy otrzymują znaczenie strategiczne, nowe i obowiązujące w ustalaniu polityki i opinii publicznej. Więc teraz ta fatwa al Albaniego o "konieczności emigrowania synów Palestyny" jest wciąż podnoszona w mediach arabskich, na przykład z okazji odwiedzin świętych miejsc muzułmańskich i chrześcijańskich w Jerozolimie przez egipskiego muftiego Ali Guma i innych dostojników muzułmańskich.

po arabsku, tutaj: http://www.aawsat.com/details.asp?section=17&article=671992&feature=1&issueno=12187

To wszystko na tle już istniejącej fali emigracji Palestyńczyków: według źródeł palestyńskich, międzynarodowych i izraelskich corocznie emigruje z obszarów 15 tysięcy młodych Palestyńczyków. To nie jest tak, że Palestyńczycy emigrują w wyniku fatwy, lecz kto potrzebuje poparcia religijnego, może się nią posłużyć.

Różni dziennikarze i znawcy pospieszyli z oświadczeniem, że ta fatwa jest sfałszowana, ale właśnie znany teolog Jusuf Kardawi, który bardzo jest jej przeciwny, potwierdził ostatnio jej autentyczność:

"W kwestii Palestyny są idee krańcowe, jak na przykład orzeczenia Szeicha al-Albani, o konieczności emigracji mieszkańców Palestyny z ich ziemi", tłumaczy Kardawi "przyczyną ich emigracji jest niesprawiedliwość Żydów wobec nich. Ta fatwa opiera się na radzie aniołów 'czyż ziemia Allaha nie jest dostatecznie wielka aby można było się na niej osiedlić' i to jest idea ekstremalna, której nie należy stosować do mieszkańców Palestyny, bo to jest ich ziemia od zawsze. Żydzi ją opanowali i dlatego należy pozostać na tej ziemi i nigdy jej nie opuścić. Przypuszczam, że tego rodzaju orzeczenia wynikają z niezrozumienia rzeczywistości." Osobiście Kardawi przeciwstawia się zdecydowanie odwiedzinom muzułmanów, nie palestyńskich, w Jerozolimie, bo widzi w tym niedopuszczalną normalizację, zabronioną przez religię.

po arabsku tutaj: http://www.qaradawi.net/2010-02-23-09-38-15/7/932.html

Ale pozycja Kardawiego zawiera błąd logiczny polegający na wewnętrznej sprzeczności: jeśli sprzeciwia się on emigracji Palestyńczyków, aby wzmocnić dzierżenie przez nich obszaru, dlaczego wobec tego, zabrania on reszcie muzułmanom odwiedzanie tej ziemi?

Tym sposobem sprzeciwiający się Kardawi potwierdza popularność tej fatwy. I rzeczywiście - arabski internet jest pełen nawiązań do fatwy, która przenosi dyskusję na temat Palestyńczyków w wymiar religijny. Niemożliwością jest unikanie tej fatwy i niemożliwe jest nieprzyjęcie jej autentyczności.

Mamy tu znów przypadek kwestionowania narodowości arabskiej przez religię, zrozumiałej, samo przez się. Al Albani nie uznaje tej narodowości - nie ma ona w ogóle znaczenia, wobec wyłączności nakazu religijnego. Nie istnieją dla niego Palestyńczycy. Są tylko muzułmanie. Z jego punktu widzenia pojęcie narodowości arabskiej jest narzuconym wynalazkiem zachodu, wzburzającym laicyzmem, absolutnie bez żadnej wagi i dlatego skazane jest na wycofanie się i o tym już była mowa w tym artykule: istniało u templariuszy, którzy także odżegnywali się od nacji.

Templariusze wówczas przegrali, tak samo jak polityka islamu w ostatnim stuleciu, ale teraz punkt ciężkości przechodzi w inne miejsce w świecie arabskim. Z Bliskiego Wschodu opartego na świeckim prawie, przechodzi do Bliskiego Wschodu fatw. Rolę przywódców partii politycznych zastępuje rolą autorytetów religijnych.

Fatwa al Albaniego obowiązuje obecnie każdego, kto uważa się za religijnego muzułmanina i jeszcze przez wiele lat będzie tematem dyskusji religijnych w otaczającym nas świecie arabskim. Będzie obecna w aurze tego, który ją ogłosił, jako gwarancja jej autentyczności i mocy obowiązującej.

22.4.2012

dr Guy Bechor

tłumaczyła Olga Degani

fotografia autora - Niv Calderon

Polecane