Dlaczego Francja nie zrobi nic w związku z masakrą w Paryżu

Dlaczego Francja nie zrobi nic w związku z masakrą w Paryżu DAVID P. GOLDMAN, 15 XI 2015, AT TOP WRITERS, DAVID P. GOLDMAN, MIDDLE EAST, SPENGLER

Zamieszczamy ten tekst z listopada ubiegłego roku ze względu na jego jego aktualność w kontekście ataku terrorystycznego w Nicei. (Red. FŻP)

Francuscy muzułmanie podczas modlitwy

 

Najbardziej istotnym fragmentem tła paryskiej masakry, ignorowanym w jej medialnym przekazie, jest sondaż opinii publicznej z 2014 roku pokazujący poparcie dla ISIS we Francji (16%) prawie na poziomie poparcia dla prezydenta Francois Hollanda (18%). W grupie wiekowej od 18 do 24 lat poparcie dla ISIS’ skacze do 27%. Muzułmanie stanowią jedną dziesiątą francuskiej populacji, więc wyniki wskazują, że ISIS cieszy się poparciem przytłaczającej większości francuskich muzułmanów (w szczególności muzułmańskiej młodzieży), a także wsparciem dużej części niemuzułamańskiej lewicy.

Relacjonując badanie przeprowadzone przez ośrodek badania opinii społecznej ICM dla rosyjskiej agencji informacyjnej, korespondentka francuskiej edycji Newsweeka Anne-Elizabeth Moutet napisała, “To jest ideologia młodych francuskich muzułmanów z imigranckich środowisk, trapionych 40% bezrobociem, zwiedzionych propagandą z telewizji satelitarnej i internetu.”

Po masakrze z ostatniego piątku z pewnością postawa trzepnijmy-teraz-w-nich, która znalazła odbicie w zeszłorocznym sondażu, bez wątpienia nieco złagodniała. Niemniej jest oczywistym, że duża część francuskich muzułmanów wspiera najbardziej ekstremalne przejawy radykalnego Islamu, dając terrorystom możliwość wtopienia się w przyjazne otoczenie. Ten problem stał się zbyt wielki, by go rozwiązać bez wielkiego bałaganu i cierpienia. W hedonistycznej gallijskiej kalkulacji, masakra czy dwie w ciągu roku to lepszy wybór, niż naruszenie delikatnego pokoju społecznego. I dlatego właśnie Francja nie zrobi nic.

To sprawia, że przeciwdziałanie terroryzmowi jest trudne, ale nie niemożliwe. Istnieją dwa udane modele zwalczania terrorystów, którzy korzystają z biernego poparcia ludności: francuski w Algierii i izraelski po drugiej intifadzie w 2002 roku. Pierwszy jest niesławny szerokim stosowaniem tortur i masowych represji wobec ludności cywilnej; drugi odniósł sukces opierając się na sile fantastycznych ludzi, jak również elektronicznej inwigilacji i bezproblemowej integracji wojska, policji i organizacji wywiadowczych. Izrael zmniejszył liczbę arabskich zamachów samobójczych z 47 zamachów i 238 ofiar śmiertelnych w 2002 roku do tylko 1 zamachu w i 3 ofiar śmiertelnych w 2007 roku.

W przeciwieństwie do Francuzów w Algierii, Izrael zlikwidował Intifadę w całości bez użycia fizycznych metod nacisku na więźniów. Izraelskie techniki przesłuchań nie wymagają fizycznej przemocy; upokorzenie jest  wobec arabskich podejrzanych bardziej skutecznym narzędziem niż ból. Przed rokiem 1999, izraelskie siły bezpieczeństwa stosowały łagodne formy wzmocnionych przesłuchań (pozbawienie snu, kaptury, i tak dalej), ale później zarzucono te praktyki. W przeciwieństwie do tego armia francuska ostrzeliwała i bombardowała wioski, które dawały schronienie dla rebeliantów z Algierskiego Frontu wyzwolenia Narodowego, zabijając na oślep dziesiątki tysięcy ludzi i zmuszając 2 miliony Algierczyków do porzucenia swych domów. Stosowano również skrajne formy tortur, by wydobyć informacje od schwytanych bojowników FLN. Powszechna odraza wobec wojennych postępków doprowadziła do upadku IV Republiki i powrotu Gen. Charlesa de Gaulle’a do prezydentury. Ponad 90% francuskich wyborców poparło niepodległość Algierii w referendum w 1962 roku, a Francja dobrowolnie opuściła to, co zdobyła dzięki stosowaniu brutalnych metod w terenie.

Algierska wojna przeciwko wychowanym na miejscu radykałom muzułmańskim we Francji nie jest rozwiązaniem. Francja nie znajdzie już potworów jak generałowie Raoul Salan i Maurice Challe, dowódcy w Algierii z 1950 roku, którzy wcześniej służyli marionetkowemu reżimowi marszałka Petaina w czasie II wojny światowej. Nie został nikt do przypinania elektrod. Jednocześnie, Francja uważa izraelską okupację Judei i Samarii, za tak odrażającą, że sponsoruje rezolucję w Radzie Bezpieczeństwa ONZ wprowadzającą przymusowy dwuletni termin na utworzenie państwa palestyńskiego i wycofanie Izraela z Zachodniego Brzegu. To pozostawia Francję z ręką w nocniku. Jeśli nie można używać starego francuskiego modelu zwalczania terroryzmu i potępia się izraelski model przeciwdziałania terroryzmowi, co może zrobić Francja? Odpowiedź brzmi: nic. I to jest właśnie to, co Francja zrobi w odpowiedzi na ataki w ostatni piątek.

Najbardziej imponujący sukces Izraela w walce z terroryzmem, tłumienie zamachów samobójczych po roku 2002, to była najczystsza tajna wojna w historii. We wrześniu spędziłem tydzień z grupą izraelskich specjalistów antyterrorystycznych, którzy prowadzili prywatne seminaria w pewnym azjatyckim kraju. W nieutrwalanych spotkaniach brali udział między innymi były członek gabinetu i dwóch emerytowanych generałów. Lekcje z Drugiej Intifady były proste, jak Izraelczycy wyjaśnili ich azjatyckiej publiczności. Pierwszą zasadą jest oddzielenie trzonu aktywnych terrorystów od ich biernych zwolenników w otaczającej populacji. Drugą jest kontrolowanie ruchu samych terrorystów (Izraelczycy dokonali tego poprzez budowę muru bezpieczeństwa oddzielającego Palestyńczyków i większość obszarów Zachodniego Brzegu od skupisk ludności izraelskiej). Trzecią jest koordynacja osobowych, elektronicznych i innych źródeł i metod wywiadowczych; czwartą jest wysyłanie informacji z urzędów centralnych w dół aż do poziomu operacyjnego jak najszybciej, aby umożliwić szybką reakcję na naglące informacje. Piątą jest zdefiniowanie i zakłócanie całego łańcucha działalności terrorystycznej: wytwórców bomb tworzących samobójcze kamizelki, rekruterów, którzy przekonują zamachowców samobójców, by je zakładali, zwiadowców, którzy wyznaczają cele, przewoźników, którzy transportują zamachowców do ich celów i tak dalej.

Brzmi prosto, ale takie nie jest. Według palestyńskich ankieterów, prawie dwie trzecie Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu wspiera zamachy samobójcze przeciwko izraelskim cywilom w Izraelu, i cztery piąte godzi się ze stwierdzeniem, że obecne terytorium Państwa Izrael "to palestyńskie ziemie, a Żydzi nie mają prawa do nich". Opinia palestyńska w przeważającej mierze popiera zniszczenie państwa Izrael i wykorzystywanie terroryzmu przeciwko cywilom, ale mimo to izraelskie służby bezpieczeństwa praktycznie wyeliminowały zamachy samobójcze.

Izrael ma ogromną liczbę Żydów, dla których arabski jest pierwszym językiem i więcej tłumaczy pisanego i mówionego języka, niż potrzebuje armia. Ma doskonały personel wywiadowczy, jak również wywiad elektroniczny i kulturę wojskowej inicjatywy na wszystkich szczeblach. Ma armię obywatelską, w której wszyscy mężczyźni pozostają w rezerwie aż do późnego wieku średniego, a odsetek odpowiedzi na mobilizację przekracza 100% (wielu zgłasza się do służby, choć nie mają obowiązku). Posiada również geograficznie skoncentrowaną pulę potencjalnych terrorystów. O źródłach i metodach wywiadowczych, grupa izraelska nie miała nic do powiedzenia swoim azjatyckim odpowiednikom, ale jest rozsądnym założeniem, że położenie każdego telefonu komórkowego w Judei i Samarii jest monitorowane przy każdym połączeniu, każdej wiadomości tekstowej, poście w social mediach i wyszukiwaniu w internecie. Pominąwszy renty i emerytury wojskowe, Francja wydaje zaledwie 1,4% PKB na obronę. Dopiero co, w maju zeszłego roku, przyjęła ustawodawstwo pozwalające na inwigilację elektroniczną na dużą skalę. I prawdopodobnie będzie potrzebowała lat by nabrać rozpędu. Izrael ma wszystkie przewagi, których Francja jest pozbawiona.

Izrael również wydaje prawie 6% PKB na obronę, a poza tym wiele na bezpieczeństwo wewnętrzne (każdy dworzec autobusowy, centrum handlowe i wiele mniejszych miejsc publicznych zatrudnia uzbrojonych strażników i instaluje detektory metalu). Stałe kontrole bezpieczeństwa są faktem, do którego Izraelczycy przywykli.

Znalezienie igły w stogu siana jest możliwe tylko wtedy, kiedy stóg pomaga ci znajdować igły. Francuskie władze muszą przekonać swoją własną muzułmańską społeczność by wyłoniła informatorów działających przeciwko własnej zradykalizowanej młodzieży. Liderzy społeczności muzułmańskiej muszą bać się państwa francuskiego bardziej niż własnych radykałów, a to będzie wymagało wielkiej liczby aresztowań, deportacji i innych rozwiązań siłowych. W takim przypadku sytuacja pogorszy się, zanim zacznie się poprawiać. W roku 2005, muzułmańska młodzież wszczęła rozruchy na paryskich przedmieściach i w innych okolicach. Wtedy Prezydent Jacques Chirac przyrzekał zająć się domniemanymi podstawowymi przyczynami przemocy, mówiąc, “Istnieje potrzeba szybkiej i zdecydowanej odpowiedzi na niezaprzeczalne problemy, z którymi boryka się wielu mieszkańców ubogich przedmieść naszych miast.” Stopa bezrobocia wśród francuskiej, islamskiej młodzieży pozstaje na poziomie 40%, a prawdopodobną odpowiedzią na naciski państwa byłaby kolejna fala przemocy.

Francuzi po prostu nie mają dość jaj.

Opinie wyrażone w tym artykule są opiniami autora i niekoniecznie stanowią odzwierciedlenie poglądów Asia Times.

Tłumaczenie: Marcin Kołacz

http://atimes.com/2015/11/why-france-will-do-nothing-about-the-paris-massacre/

Polecane