Dbałość o "pamięć jako dobro wspólne", czy po prostu walka polityczna?

Dbałość o "pamięć jako dobro wspólne", czy po prostu walka polityczna? Paweł Jędrzejewski

 

Już zaraz 75 rocznica powstania w getcie.

"Wierzymy, że pamięć powinna być dobrem wspólnym, nie narzędziem władzy" - czytamy w apelu wyzwającym o niezależne obchody rocznicy.

Powiedzmy sobie jasno: istnieją ludzie absolutnie przekonani, że gdyby obecne władze państwowe nie wzięły udziału w obchodach rocznicy, to dałyby ewidentny i cyniczny dowód swojego antysemityzmu. I ci sami ludzie są zapewne nie mniej silnie przekonani, że jeżeli obecne władze państwowe biorą udział w obchodach rocznicy, to dają ewidentny i cyniczny dowód, że swój antysemityzm starają się ukryć.

Prezydent, premier i inni z tej formacji nie mają więc - niezależnie od tego, co zrobiliby - żadnych szans. Czy uczczą rocznicę powstania, czy nie - u tych ludzi mają z góry "przewalone".

Powstaje pytanie do twórców apelu: "A co z wykorzystywaniem pamięci o powstaniu w getcie do bieżącej walki politycznej?"

Bo przecież, jak podaje GW, "Wśród wymienionych pod apelem organizatorów niezależnych obchodów są m.in.: Antyfaszystowska Warszawa, Otwarta Rzeczpospolita, Studencki Komitet Antyfaszystowski, Stacja Muranów i Wielokulturowe Liceum Humanistyczne im. Jacka Kuronia." Czyli organizacje i instytucje w oczywistej politycznej opozycji wobec partii rządzącej.

Więc czy to naprawdę "dbałość o pamięć jako dobro wspólne", czy po prostu walka polityczna?

 

17 kwietnia 2018

 

 ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Uwaga: artykuły zamieszczane w dziale "Opinie" nie reprezentują stanowiska Forum Żydów Polskich, a jedynie wyrażają poglądy ich autorów.

 

 ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Polecane