Czy wy aby na pewno chcecie antysemityzm zwalczać, czy może chcecie go podsycać?

Czy wy aby na pewno chcecie antysemityzm zwalczać, czy może chcecie go podsycać? Paweł Jędrzejewski

 

Uhonorowanie przed kilkoma dniami kolejnej grupy tych, którzy ratowali Żydów w czasie Zagłady, przez organizację "From the Depths", którą kieruje Jonny Daniels, zostało przyjęte bardzo cierpko przez sporą część aktywnego w necie środowiska żydowskiego.

Według tych ludzi, od odznaczania za ratowanie jest izraelski Jad Waszem, więc ktokolwiek robi cokolwiek w tej sprawie, musi być albo kimś oszukanym i wykorzystywanym przez pisowskie władze w celach propagandowych (przykładowo: Piotr Paziński, redaktor naczelny "Midrasza" napisał: "Daniels robi swoją robotę jako PRowiec potrzebny obecnej władzy"), albo kimś, kto ma w tym jakiś prywatny interes - jakiś zysk na widoku, za podlizywanie się władzy.

W dodatku, na uroczystości obecny był prezes PiS-u, Jarosław Kaczyński, który wygłaszał zdania potępiające antysemityzm i popierające Izrael. To tylko wzmocniło tę cierpką reakcję. PiS-owi dorabia się przecież "gębę" antyżydowską, a więc jeśli prezes tej partii potępia antysemityzm, to podważa tworzony negatywny wizerunek, czyli - wedle krytyków - musi oznaczać to tylko jedno: że udaje i kłamie.

To bardzo skuteczna metoda na wzmacnianie antysemityzmu: krytykowanie tych, którzy chcą uhonorować ludzi ratujących Żydów i wmawianie tym, którzy antysemityzm potępiają: "kłamiecie i nie jesteście szczerzy".

Takie postępowanie tylko nieznacznie ustępuje innej metodzie na wzmacnianie antysemityzmu, stosowanej nonszalancko przez polskich (i nie tylko) publicystów i historyków: tworzyć chwytliwe hasła w rodzaju "Polacy zamordowali więcej Żydów niż uratowali".


Mam pytanie do tych wszystkich ludzi: czy wy aby na pewno chcecie antysemityzm zwalczać, czy może chcecie go podsycać?


Spójrzmy na problem poważnie:

Żydzi w okresie Zagłady napotykali trzy postawy: bierność, wrogość oraz pomoc ze strony Polaków.

O tej bierności trzeba nigdy nie zapominać i o niej nie milczeć. Doszukiwać się przyczyn.

Wrogość, która przejawiała się w zdradzie, szantażu, rabunku, denuncjacji i morderstwie - trzeba bezwzględnie potępiać zawsze i wszędzie w jak najostrzejszej formie.

Natomiast o tych, którzy - narażając swoje życie i życie swoich bliskich - ratowali niewinnych ludzi skazanych na śmierć za to, że byli Żydami, trzeba mówić, mówić i mówić jak najwięcej, honorować ich, gdy to tylko możliwe, traktować ich i pamięć o nich (większość z nich już nie żyje), jako sprawę najważniejszą. Najważniejszą, bo tylko ona może wpłynąć na ludzkie zachowania w przyszłości.

Tak właśnie trzeba robić, nie tylko dlatego, że jest to moralny obowiązek, ale jeśli naprawdę chce się zwalczać i minimalizować antysemityzm.

Aby antysemityzm zwalczać, trzeba PRZEDE WSZYSTKIM pokazywać, że ci, którzy ratowali Żydów, są pamiętani i honorowani, a pamięć o nich się szanuje. Trzeba pokazywać, że ich decyzje i czyny są doceniane po ponad 70 latach i uznawane powszechnie za ogromną odwagę i wielkie bohaterstwo. Że okazuje się im wdzięczność.  Że tę wdzieczność okazują wszyscy uczciwi ludzie, w tym Żydzi. Tylko tak uda się przybliżyć, ukonkretnić, spopularyzować i postawić na zasłużonym piedestale takie postawy. Piedestale jak najwyższym! Po to, aby w przyszłości, gdy pojawi się moment wielkiej próby (a taki moment nadejdzie, bo kiedyś zawsze nadchodzi), pamiętano o tych ludziach jako o moralnych wzorcach i etycznych kierunkowskazach. I o tym, że ratowanie zagrożonego śmiercią człowieka, prześladowanego przez morderczy rasizm, lub inną podobną ideologię, to wielka sprawa, wielka rzecz, którą doceniają pokolenia. Na zawsze.

Tylko proszę mi nie wmawiać, że chcę mówić wyłącznie o dobru, a wsunąć wyrządzane Żydom zło "pod dywan". Powtarzam: mówić trzeba i o jednym i o drugim.

Sedno tkwi w tym "PRZEDE WSZYSTKIM"!

Zauważmy kluczową sprawę: gdy mówi się o ratujących, wymienia się konkretne nazwiska: Sendlerowa, Ulmowie, Żabińscy. Gdy mówi się o zdradzających, szantażujących, denuncjujących, mordujących - mówi się o grupach: "sąsiadach", "mieszkańcach".... (tu nazwa miasta lub regionu), "Polakach".

To jakby z góry nadaje całkiem inny ton wypowiedziom o ludziach dobrych i wypowiedziom o ludziach złych. Ci dobrzy, to konkretni ludzie, pod których nikt nie może się "podłączyć". To są indywidualne nazwiska. Natomiast Ci źli zamknięci są w definicjach ogólnych, ogarniających automatycznie całe grupy. Ma to swoje złe konsekwencje.

Czy ktokolwiek może być aż tak naiwny, aby wierzyć, że zwalczanie antysemityzmu i kształtowanie właściwych postaw wobec zagrożenia ludzkiego życia można osiągnąć przez wielokrotne powtarzanie żyjącym w roku 2017 Polakom, że ich przodkowie zdradzali Żydów, szantażowali Żydów, mordowali Żydów? Wielokrotne recytowanie takiej generalizacji: "Polacy zamordowali więcej Żydów niż uratowali"?! 

Nie! Rezultat może być tylko przeciwny. Takie postępowanie może antyżydowskość jedynie wzmacniać.

Ludzie, którzy to robią, a jednocześnie kręcą nosami na honorowanie bohaterów ratujących Żydów, zarzucając mu "upolitycznienie", oraz odrzucają potępienia antysemityzmu, tylko dlatego, że płyną one ze strony ich zdaniem "niewłaściwych" polityków, najwyraźniej nie są wcale zainteresowani rzeczywistym zwalczaniem antysemityzmu.

Moim zdaniem, ich postępowaniem kierują całkiem inne motywacje. Mają całkiem inne cele.

Mam poważne obawy, że najzwyczajniej chcą bardziej dokopać tym, których nienawidzą, niż zmieniać ludzi na lepszych poprzez wskazywanie im właściwych wzorców.

Albo po prostu (co nie mniej przerażające!) nie przemyśleli oni w ogóle tej całej sprawy.

 

24 września 2017.

Polecane