Bliskowschodnia filozofia pokoju

Bliskowschodnia filozofia pokoju Proces pokojowy od lat przypomina przebieranie nogami w miejscu. Tajemnicą poliszynela są zarówno żądania obu stron, jak i brak ich realizacji. Osiągnięcie pokoju wymaga cierpliwości, jednak nie należy ignorować siły frustracji Izraelczyków i [...]

[...] Palestyńczyków. Łatwo krytykować niepowodzenia walczących stron z perspektywy Zachodu. Obraz konfliktu zmienia się, gdy staniemy na jednej z ruchliwych ulic Tel Awiwu, czy pogrążonej w chaosie Strefy Gazy.

Konflikt bliskowschodni ma ludzką twarz. I właśnie na niej należy szukać odpowiedzi na lawinę pytań o sens walki. W ostatnim tygodniu w ogniu armii izraelskiej zginęło pięcioro palestyńskich dzieci. Tuż po tych wydarzeniach ma łamach liberalnego dziennika "Haarec" pojawiło się oskarżenie w kierunku władz izraelskich - "Izrael nie może się zachowywać jak organizacja terrorystyczna celująca w cywilów, nawet jeśli ostrzał jest odpowiedzią na atak". Broniący stanowiska armii odpowiedzą od razu, że nie można przecież zbywać milczeniem deszczu kassamów spadających nieustannie na Sderot i okolice. Obie strony mają rację. Czy więc istnieją dwie prawdy? Czy jedna racja może być prawdziwsza od drugiej?

Być albo nie być

Politycy nie mają czasu na filozofię pokoju. Podważaniem racji bytu wroga zajmują się jednak terroryści. Śmierć palestyńskich dzieci nie jest bynajmniej celem izraelskich żołnierzy. Nie sposób powiedzieć tego o bojownikach Hamasu kierujących rakiety na szkoły w żydowskich miasteczkach. Bezskutecznie zakończą się poszukiwania na łamach palestyńskich gazet krytyki zabijania cywilów.

Linia Izrael-Autonomia Palestyńska jest linią demarkacyjną dwóch sprzecznych ze sobą filozofii życia. Z drugiej jednak strony popierający pokój Palestyńczycy podkreślają, że wyznawaliby filozofię życia, gdyby tylko im na to pozwolono. Niestety silniejszy lider występujący pod marką Hamastanu postrzega życie na Bliskim Wschodzie w innych kategoriach. Sponsorujący Hamas Achmadineżad podzielił się już z całym światem nowymi rakietami, którymi jak zapowiedział posłuży się w odpowiednim czasie. Trudno o głośniejsze zaproszenie... Zachód kolejny raz nie dosłyszał krzyku z Teheranu. Przewrotna historia ludzkości lubi się powtarzać i omijać szerokim łukiem wariatów nie kryjących swego szaleństwa. Państwa zachodnie w przeciwieństwie do Izraela mogą sobie na to pozwolić. Hamas nie podważa istnienia Francji. Rakiety nie spadają na niemieckie szkoły. I choć państwa zachodnie zajęte są z walką z terroryzmem, wciąż nie wiążą z nim agresywnego tonu prezydenta Iranu.

Twarzą w twarz

Obecnie pokój usiłuje osiągnąć metodami małych kroczków. W skuteczność ogólnikowych haseł konieczności pokojowego współistnienia przestano już wierzyć. Podczas gdy Strefa Gazy wymknęła się spod kontroli, próbuje się utrzymać w ryzach Zachodni Brzeg Jordanu. W czwartek doszło do spotkania palestyńskich organizacji ds. bezpieczeństwa z ich odpowiednikami izraelskiej armii. Rozmowy zakończyły się obietnicą rozważenia szeregu ułatwień życia palestyńskich cywilów w regionie. Jedynym warunkiem jest zaprzestanie wszelkich ataków terroru. Jedynym, choć jak pokazuje historia najtrudniejszym do zrealizowania.

W ostatnim badaniu opinii publicznej wśród Palestyńczyków niemal 70 proc. respondentów opowiedziało się za powrotem wszystkich uchodźców palestyńskich do ich ojczyzny, przy jednoczesnym odrzuceniu zastępczych odszkodowań, propozycji powrotu części uchodźców lub warunku powrotu w granicach przyszłego państwa palestyńskiego. Danny Rubinstein z "Haarec" słusznie zauważa, że w obliczu tak jednoznacznego stanowiska Palestyńczyków problemem nie są reprezentujący ich politycy, a samo społeczeństwo. Kompromisy w sferze politycznej pozostają tylko na papierze. Istotę problemu procesu pokojowego odzwierciedlają twarze każdego pojedynczego cywila. Twarze, które wykrzywia strach, bieda i frustracja. Przekonać ludzi można polepszeniem warunków życia, wzrostem gospodarczym, nadzieją pracy, wykształcenia dzieci. Kluczem jest więc ta sama, niezmienna filozofia godnego, spokojnego życia. Niełatwo ją jednak zrealizować posługując się odmiennymi językami.

Agata Pełeszuk

Polecane