Elul i przepraszanie
22 września 2008

Znajdujemy się w drugiej połowie miesiąca elul - ostatniego miesiąca żydowskiego roku. Samo słowo "elul" ma kilka warstw znaczeniowych. W Torze miesiące znane są jedynie według ich numeracji, a nie według nazw. Pierwszy raz słowo "elul" pojawia się w Księdze Nechemiasza [6: 15]. (Wielu z nas wie już, że miesiące kalendarza żydowskiego otrzymały swoje nazwy dopiero po wygnaniu babilońskim, około 2500 lat temu, w czasach opisywanych w księgach Ezdrasza i Nechemiasza).

Słowo "elul" jest językowo związane z akadyjskim słowem "elulu", które oznacza "żniwa". I rzeczywiście: Elul wyznacza porę zakończenia żniw w Izraelu. Innym prawdopodobnym korzeniem tego słowa jest aramejskie "alal", czyli "przeszukiwać". Znaczenie nawiązywałoby więc do duchowego sensu słowa "elul", ponieważ miesiąc Elul jest czasem "przeszukiwania" duszy podczas przygotowań do nadchodzącego żydowskiego Nowego Roku Rosz ha-Szana, który znany jest także jako Jom ha-Din, czyli Dzień Sądu. Elul jest czasem, w którym analizujemy nasze czyny i próbujemy zbliżyć się do Boga. Nasi mędrcy dostrzegali akronim w literach słowa "elul". Werset z Pieśni nad pieśniami (6:3) brzmi: "ani le-dodi we-dodi li" - pierwsze głoski w wymowie tego zdania tworzą słowo "Elul". Klasyczny przekład tego wersetu to "Jam umiłowanego mego, a mój umiłowany jest mój", ale bardziej dosłowna wersja brzmiałaby "Jestem dla mojego umiłowanego i mój umiłowany jest dla mnie". Werset odnosi się do relacji pomiędzy Bogiem i narodem żydowskim, która metaforycznie opisywana jest jako relacja między dwojgiem zakochanych.

Zasadniczym składnikiem teszuwy ("powrotu do Boga") jest akt przeprosin, akt określany jako "selicha". Rambam ustanawia, że nie tylko drugiego człowieka należy werbalnie przeprosić, aby uzyskać jego przebaczenie, ale że również należy sformułować w zdaniach nasze przeprosiny skierowane do Boga, wyliczając nasze grzechy, stwierdzając, że ich żałujemy, przyznając, że je popełniliśmy, a wreszcie zobowiązując się, że już nigdy ich nie powtórzymy. Nawet Bogu nie wystarcza, że "myślimy" jak jest nam przykro - musimy wypowiedzieć te słowa tak, jakbyśmy kierowali je bezpośrednio do drugiego człowieka. Tylko mając tego świadomość, poprzez właściwe rozumienie selichy jesteśmy w stanie właściwie pojąć znaczenie teszuwy.

Rozważając temat teszuwy rabin Nachman z Bracławia stwiedził: "kto chce iść drogą powrotu do Boga, musi być piechurem-ekspertem". Rabin Nachman nie stara się nas rozbawić - mówi tu o głębokiej psychologicznej prawdzie. Kontynuuje bowiem swój wywód wyjaśniając, że bycie "ekspertem marszu" opiera się na emocjonalnej sile niedopuszczającej nas do zachwiań lub rezygnacji w obliczu żadnych okoliczności, niezależnie czy te okoliczności nas przygnębiają, czy podnoszą na duchu. Cokolwiek się wydarza, piechur-ekspert staje się jeszcze silniejszy - mówi rabin Nachman.

Zastanówmy sie nad naukami rabina Nachmana, szczególnie w świetle fundamentalnej roli, jaką selicha/przepraszanie odgrywa w teszuwie/powrocie do Boga - popularnie zwanym skruchą. Każdy zna wiele przykładów ludzi, którzy twierdzą, że przepraszają, podczas gdy naprawdę próbują usprawiedliwić swoje złe czyny. Dlaczego tak jest? Dlaczego ludzie nie potrafią przyznać się do tego, co zrobili i wyrazić żal? Myślę, że odpowiedź na to pytanie znajdziemy w samym słowie "selicha".

Wielki rabin Rafael Hirsch, błogosławionej pamięci, tłumaczył "salach" - słowo źródłowe, z którego powstał rzeczownik "selicha" - jako "postęp poprzez przebaczenie". Rabin Hirsch utrzymywał, że pokrewnym znaczeniem słowa "salach" jest "poruszać się w sposób zrównoważony". Prezentował dowód tej tezy wskazując na etymologiczny związek pomiędzy "salach" i "szalach" (co oznacza "wysyłać"), następnie "salach" i "calach" (co oznacza "osiagnąć cel") i wreszcie "salach" i "szala" (co znaczy "poruszać się bez wysiłku"). Jasne jest, że "salach" nie może oznaczać czegoś statycznego lub czegoś, co dzieje się natychmiast - najwyraźniej "salach" wskazuje na jakiś rodzaj ruchu lub rozwoju.

Wyjaśnienia rabina Hirscha pasują znakomicie do nauk rabina Nachmana i jednocześnie oferują nam głębsze zrozumienie tych nauk. Rabin Nachman powiedział nam, że aby dokonać teszuwy, trzeba być "piechurem-ekspertem". Nie wolno poddać się niczemu, co by nas wstrzymało lub cofnęło z drogi. Rabin Hirsch wyjaśnia, że chodzi tu jeszcze o coś więcej. "Poruszanie się do przodu" jest nie tylko kluczowe emocjonalnie dla przeprowadzenia teszuwy. "Poruszanie się do przodu" w teszuwie stanowi jej definicję.

Gdy myślę o przeprosinach, wyobrażam sobie coś na kształt zupy w proszku - albo wyjdzie, albo nie wyjdzie. W samym akcie przeprosin nie ma żadnego procesu. Człowiek po prostu mówi to, co mówi i jego słowa zostają przyjęte albo nie. Teszuwa, która dosłownie oznacza "powrót", niesie tymczasem w sobie odniesienie do trwania, do procesu. Powrót nie wydarza się natychmiast. Gdy powracam do miejsca, w którym byłem niegdyś, muszę planować, przygotować się, wykonać wiele wymagających czynności. Powrót sam w sobie jest procesem, przeprosiny nim nie są. W rezultacie ludziom często przeprosiny się nie udają - wyobraźmy sobie, jak trudno jest szczerze uznać, że zrobiliśmy coś złego i wyrazić żal, wiedząc, że mamy tylko ten jeden moment, że to "teraz albo nigdy". Przeprosiny zostaną przyjęte albo będą odrzucone. Stąd też dość zrozumiałe, choć nie do zaakceptowania, jest to, iż ludzie w takiej sytuacji sięgają po usprawiedliwienia.

Przygotowując się do Dnia Sądu, próbując robić teszuwę, musimy pamiętać, że nie staramy się zostać doskonałymim cadykami z dnia na dzień. Zobowiązujemy się w pełni zdążania w tym kierunki. Nie wiemy, czy i kiedy osiągniemy cel. Podejmujemy jednak zobowiązanie. Nie próbujemy przeprosić, próbujemy dokonać "selichy". Powodzenia nam wszystkim.

Życzę wszystkim zapisu w Księdze Życia na słodki rok 5769

Icchak Rapoport
Rabin Wrocławia i Śląska
(Tłum. P.J. i B.K