UNESCO I WZGÓRZE ŚWIĄTYNNE

UNESCO I WZGÓRZE ŚWIĄTYNNE Denis MacEoin

Fot. Golasso, Wikipedia

Fot. Golasso, Wikipedia

 

Wyspecjalizowana agenda ONZ, znana pod nazwą UNESCO (United Nations Educational, Scientific and Cultural Organization), znana jest szczególnie dzięki Liście Światowego Dziedzictwa, na której znajduje się ponad tysiąc obiektów położonych w wielu krajach na całym świecie. Najwięcej z nich znaleźć można we Włoszech, następne w kolejności są Chiny [w Polsce, m.in. jest to stare miasto w Zamościu, łącznie z synagogą – przp. Red.]

Najszerzej reprezentowaną kategorią na liście są obiekty religijne, sklasyfikowane pod nazwą obiektów kulturowych (w odróżnieniu od przyrodniczych, stanowiących dzieła natury). UNESCO prowadziło wiele rozmów z poszczególnymi krajami, celem zagwarantowania, że wszelkie aspekty o charakterze religijnym zostaną uwzględnione, a także podjęło w tym zakresie wiele działań.

W 2010 r. UNESCO zorganizowało seminarium pod nazwą „Rola gmin wyznaniowych w zarządzaniu obiektami umieszczonymi na Liście Światowego Dziedzictwa”. Głównym jego celem była analiza możliwości ustanowienia dialogu pomiędzy interesariuszami, a także badanie możliwych sposobów promowania i budowania wzajemnego zrozumienia i współpracy pomiędzy nimi w celu ochrony obiektów religijnych z listy UNESCO.

Wzmianka o dialogu w powyższym kontekście w oczywisty sposób miała na celu uniknięcie ryzyka podejmowania przez poszczególne narody, lub wspólnoty jednostronnych decyzji o przejmowaniu na wyłączność obiektów religijnych.

Domniemane, lub rzeczywiste roszczenia w zakresie własności miejsc kultu nie są rzadkością. Zbiór esejów zatytułowany „Choreografia współdzielonych miejsc kultu religijnego: religia, polityka i rozwiązywanie konfliktów” analizuje spory związane ze współdzieleniem miejsc kultu w Turcji, na Bałkanach, w Izraelu, na Cyprze i w Algierii, analizując w detalach sposoby, w jakie społeczności wchodzą w konflikt lub wypracowują rozwiązania zmierzające do współdzielenia świątyń i innych miejsc. Czasem wokół miejsc kultu dochodzi do sporów, czasem jedna religia może przysporzyć wiele bólu wyznawcom innej, jak to miało miejsce w 1988 r., kiedy to karmelitanki ustawiły ośmiometrowy krzyż na zewnątrz obozu Auschwitz II (Birkenau) z zamiarem upamiętnienia mszy papieskiej, którą odprawiono tam w 1979 r.

Bardziej znanym przypadkiem nierozstrzygniętej debaty jest konflikt wokół meczetu Babri w Ajodhji w Indiach, zbudowanego w latach 1528-29 na rozkaz Babura, pierwszego z dynastii Wielkich Mogołów. Zgodnie z hinduistycznymi przekazami, budowniczowie meczetu zniszczyli stojącą na miejscu jego budowy hinduistyczną świątynię upamiętniającą miejsce narodzin boga Ramy. Prawdziwość tej historii jest kwestionowana przez wielu muzułmanów. O ważności świątyni świadczy hinduistyczny tekst, który utrzymuje, że Ajodhja jest jednym z siedmiu świętych miejsc, w których można zyskać ostateczne uwolnienie z cyklu narodzin i śmierci.

Konflikt o świątynię zakończył się w 1992 r., gdy tłum hinduskich ekstremistów zburzył meczet z zamiarem odbudowania oryginalnej świątyni. Zniszczenie meczetu stało się z kolei pretekstem do ataków terrorystycznych prowadzonych przez radykalne grupy muzułmańskie, wśród których wymienić można masakry w Wandhamie w 1998 r. i świątyni Amarnath w r. 2000, oraz zamieszki w New Delhi, Mumbaju i innych miastach, oraz liczne przypadki podpaleń, ataków nożowniczych i napadów na domy prywatne oraz urzędy państwowe.

Muzułmańscy najeźdźcy zniszczyli, bądź przebudowali tysiące „bałwochwalczych” [z ich punktu widzenia] świątyń i miejsc świętych w Indiach, na mniejszą skalę także w innych krajach. W czasach współczesnych dokładnie to samo od kilku lat robi Państwo Islamskie w dzisiejszym Iraku i Syrii. To nie jest zwykły akt destrukcji, powszechnie występujący podczas wojen, inwazji i konfliktów wewnętrznych. Dla muzułmanów ma on uzasadnienie teologiczne. Islam od śmierci proroka Mahometa w r. 632 opiera się na trzech podstawach: wierze w jednego Boga, przeświadczeniu, że Mahomet jest Jego posłańcem, oraz przekonaniu, że islam jest największą i ostateczną religią objawioną ludzkości, upoważnioną przez Boga do zniszczenia wszystkich innych religii i związanych z nimi obiektów: „On jest Tym, który wysłał Swego Posłańca z przewodnictwem i religią prawdy, aby mogła ona zwyciężyć każdą inną religię” (Koran 9:33). Powyższy cytat przez ponad 1400 lat generował w świecie muzułmańskim poczucie wyższości.

Muzułmanie wierzą w to, że islam jest ostatecznym objawieniem, a Mahomet ostatnim prorokiem, a także w to, ze niemożliwym jest życie na równych prawach z wyznawcami innych religii. Chrześcijanie i Żydzi mogą mieszkać w państwach muzułmańskich, ale jedynie pod warunkiem, że poddadzą się upokarzającemu traktowaniu i pokornie zapłacą dżizję (podatek dla innowierców). Kościoły i synagogi nie mogą być naprawiane, ani odbudowywane, jeśli się zawalą. Centralną rolę ma odgrywać islam.

Ta ostatnia doktryna często powtarza się w pracach współczesnych ideologów salafickich takich, jak Abul Ala Mawdudi z Pakistanu czy Sajid Kut’b z Egiptu. Oto jedna z typowych deklaracji tego ostatniego, pochodząca z jego najbardziej znanego dzieła „Maalim Fil Tarik” – „Drogowskazy”: „Jest więc islam jedynym, pochodzącym z Bożej inspiracji sposobem na życie, który wydobywa z człowieka najszlachetniejsze cechy, rozwija je i wykorzystuje je do budowy społeczeństwa. Islam pozostaje unikalny w tym zakresie po dziś dzień. Ci, którzy schodzą z jego drogi w poszukiwaniu jakiegoś innego systemu wartości, opartego na nacjonalizmie, kolorze skóry, rasie, walce klas, lub innych podobnych, przeżartych zepsuciem ideach, są zaprawdę wrogami ludzkości!”

Oto niedawny komentarz współczesnego pisarza salafickiego: „Światowa dominacja islamu, obiecana przez Allaha, nie musi oznaczać, że każdy człowiek na Ziemi będzie muzułmaninem. Kiedy mówimy, że islam zdominuje świat, mamy na myśli system polityczny, nie religię. Jak przepowiadał prorok Mahomet, władza na ziemi będzie należeć do muzułmanów, rządzić będą wyznawcy islamu a szariat będzie wdrażany w każdym zakątku Ziemi.”

Zgodnie z islamskim prawem dżihadu każde terytorium, którym zawładnął islam, musi pozostać nienaruszalną i integralną własnością muzułmanów. Innymi słowy, całe kraje takie, jak Hiszpania, Portugalia, Indie, Grecja, czy Bałkany, skolonizowane kiedyś przez cywilizację islamską, powinny zostać przywrócone tej religii czy to drogą rekonkwisty, czy też za pośrednictwem dzisiejszego „kulturowego dżihadu”.

Na skutek masowej imigracji, separatyzmu, stopniowego wprowadzania prawa szariatu i gettoizacji wiele krajów europejskich czuje się dziś ofiarami islamskiej determinacji. Jest jednak kraj, któremu nieustannie zagraża wrogie przejęcie – Izrael. Choć ruchy odwetowe i separatystyczne istnieją w wielu krajach, to właśnie w Izraelu muzułmańskie próby odbicia państwa z rąk Żydów rozpoczęły i podtrzymują jeden z najdłuższych i najtrudniejszych konfliktów we współczesnym świecie. Pretensje i repliki, ataki i kontrataki, akty wojny i obrony mają miejsce w Izraelu każdego dnia.

Spór ten nie ma charakteru wyłącznie politycznego. Po pierwszej wojnie światowej powstał uzgodniony wspólnymi siłami system prawa międzynarodowego, który następnie został rozszerzony po II wojnie światowej na wszystkie kraje wstępujące do ONZ. Izrael powstał nie po to, by wypierać arabskich mieszkańców z regionu zwanego przez Brytyjczyków Palestyną, lecz by umożliwić Żydom posiadanie własnego państwa sąsiadującego z państwami arabskimi. Ale wszystkie kraje arabskie zakwestionowały tę możliwość a miejscowi Arabowie zwani „Palestyńczykami” do dziś odrzucają propozycje utworzenia tego państwa, jednocześnie głośno się domagając ustanowienia własnego.

Ta odmowa w najgłębszym sensie wypływa z religijnie motywowanego odrzucenia idei państwa narodowego, w połączeniu z przekonaniem, że Ziemia Święta stanowi terytorium islamskie, które nigdy nie może być oddane w ręce Żydów.

Odrzucenie zasad etyki i prawa międzynarodowego pozwala wielu muzułmanom twierdzić, że Jerozolima jest miastem islamskim, które nigdy nie będzie uważane za stolicę państwa żydowskiego, miejscem świętym tylko i jedynie dla muzułmanów.

Nie trzeba być historykiem by zdawać sobie sprawę z tego, że Jerozolima od początku była miastem żydowskim, z którym później związani byli także chrześcijanie i – w niewielkim stopniu – muzułmanie. Co więcej, jest najświętszym miejscem na Ziemi dla Żydów, miejscem, w którym znajduje się najważniejszy relikt religii żydowskiej: Wzgórze Świątynne, na którym znajdowała się nie jedna, lecz dwie świątynie żydowskie. Tam modlili się Żydzi aż do zniszczenia świątyń – pierwszej w r. 586 p.n.e. przez babilońskiego władcę Nabuchodonozora, drugiej, w r. 70 n.e. przez Rzymian. To ku Wzgórzu kierują się zawsze Żydzi podczas modlitw.

To samo przez wiele lat robili muzułmanie w czasach, gdy Mahomet i niewielka grupa jego naśladowców przebywali w Mekce i kontynuowali ten zwyczaj po tym, jak Mahomet przeniósł się do pustynnej oazy Jasrib (dzisiejszej Medyny) w 622 r. Powodem był wielki szacunek, jakim Mahomet początkowo darzył Żydów, którym zawdzięczał większość swojej wiedzy. W Medynie jednak zmienił zdanie po tym, jak miejscowi Żydzi odmówili przyjęcia jego nowej religii. Szesnaście, lub siedemnaście miesięcy po wyjeździe, Mahomet doznał objawienia i rozkazał, by wyznawcy odwrócili się w kierunku Mekki, miasta, z którego przybyła większość z nich. W samym środku modlitwy wszyscy obecni wykonali w tył zwrot, odwracając się plecami do Jerozolimy. Święte miasto Żydów nie było już dla nich istotne.

Koran jest w tej sprawie absolutnie jednoznaczny. Mahomet podczas modlitwy nie zwraca się w tym samym kierunku, co Żydzi. Kabba w Mekce zastąpiła Jerozolimę i Wzgórze Świątynne. W tym okresie w Jerozolimie nie było ani jednego kamienia, drzewa czy budynku związanego w jakikolwiek sposób z islamem. Dziś dla muzułmanów prawda wygląda dokładnie odwrotnie. Nie ma w Jerozolimie niczego, co stanowiłoby własność Żydów, a każda część miasta – w szczególności Wzgórze Świątynne i Mur Zachodni – są i zawsze były powiązane z islamem. Po Mekce i Medynie Jerozolima jest uważana za jedno z najświętszych miast islamu.

Pretensje muzułmanów do Jerozolimy są w najlepszym razie wątpliwe. Jeden z wersetów Koranu (17:1) wspomina nocną podróż Mahometa ze Świętego Meczetu w Mekce do Najdalszego Meczetu Al-Masgid (Al-Aksa), który późniejsi komentatorzy identyfikowali z meczetem w Jerozolimie. W tym okresie w Jerozolimie nie było jednak ani jednego meczetu, a prawdę mówiąc, w całej Arabii było ich bardzo niewiele. Obecny meczet Al-Aksa na Wzgórzu Świątynnym został zbudowany w roku 705 n.e., siedemdziesiąt trzy lata po śmierci Mahometa, i był wielokrotnie przebudowywany po trzęsieniach ziemi. Do XX w. dotrwał w bardzo złym stanie – film z 1954 r. pokazuje, że jest poważnie uszkodzony. Nie ma wątpliwości, że nie cieszył się on szczególnym poważaniem we wspólnocie muzułmańskiej, jeśli nie troszczyła się o jego stan.

To nie wszystko. Przez stulecia pisarze muzułmańscy (nie wspominając o żydowskich i chrześcijańskich historykach i archeologach) zgadzali się, że Kotel, zwany także Murem Zachodnim lub Ścianą Płaczu, stanowi pozostałość żydowskiej Drugiej Świątyni, wybudowanej przez Heroda i odwiedzanej przez Jezusa. Już w 1924 r. Najwyższa Rada Muzułmańska w brytyjskim mandacie Palestyny opublikowała broszurę zatytułowaną „Krótki przewodnik po al-Haram al-Szarif – Wzgórzu Świątynnym”, w której potwierdzono żydowski charakter świętego miejsca. Na stronie 4 w opisie historii Wzgórza czytamy: „To miejsce należy do najstarszych na świecie. Jego świętość datuje się od najdawniejszych czasów a jego powiązanie z dawną świątynią Salomona jest bezdyskusyjne. Zgodnie z powszechną opinią jest to także miejsce, na którym Dawid wybudował ołtarz Panu i składał tam ofiary całopalne i pokarmowe" (2 Samuela 24:25).

Według Jewish Virtual Library pierwsi muzułmanie uważali budowę i ziszczenie Świątyni Salomona za ważne wydarzenie historyczne i religijne, a relacje na temat świątyni występują w dziełach wielu wczesnych muzułmańskich historyków i geografów (w tym Ibn Kutajby, Ibn Al Fakiha, Al-Masudiego, Muhallabiego i Biruniego).

Fantastyczne opowieści o budowie Świątyni Salomona pojawiają się również w Kisas al-Anbija (Opowieściach proroków), średniowiecznym zbiorze muzułmańskich legend o prorokach poprzedzających nadejście islamu. Jak w 1998 napisał historyk Raszid Chalidi: zarzucając, że nie ma „naukowych dowodów” na istnienie Świątyni Salomona, „wszyscy wyznawcy religii abrahamowych są zobowiązani przyjąć jej istnienie na wiarę”.

Od pewnego czasu jednak osoby i instytucje związane z islamem utrzymują, że Wzgórze Świątynne nie ma nic wspólnego z żydowską świątynią, że ta ostatnia nigdy nie istniała i że Mur Zachodni jest w rzeczywistości ścianą, przy której Mahomet uwiązał swojego  legendarnego skrzydlatego konia, Buraka. Przykładem może być wypowiedź szejka Tajser Radżaba Tamimi, przywódcy religijnego w Autonomii Palestyńskiej, który w 2009 r. stwierdził z niemałym tupetem: Jerozolima jest i zawsze była miastem arabskim i islamskim. Tamimi utrzymywał również, że wszystkie prace wykopaliskowe prowadzone przez Izrael po 1967 roku „nie zdołały dostarczyć dowodów na historyczną obecność Żydów w Jerozolimie, ani potwierdzić istnienia rzekomej świątyni”. Potępił premiera Benjamina Netanjahu wraz z żydowskimi rabinami i wszystkimi organizacjami ekstremistycznymi i nazwał ich kłamcami z powodu ich twierdzeń, że ​​Jerozolima była miastem żydowskim. Wreszcie, Tamimi oskarżył Izrael o zniekształcanie faktów i fałszowanie historii w celu wymazania z historii arabskiego i islamskiego charakteru Jerozolimy.

Nie ma żadnego powodu, dla którego muzułmanie nie mogliby oddawać czci Jerozolimie, czy to mieszkając w mieście, czy poza nim. W ten sposób Wzgórze Świątynne stałoby się kolejnym miejscem kultu współdzielonym przez więcej niż jedną religię - w tym przypadku judaizm, chrześcijaństwo i islam. Niestety, wzmiankowane powyżej poczucie dominacji islamu nad wszystkimi innymi religiami, oznacza, że muzułmanie nie dopuszczają takiej możliwości. Dla nich Wzgórze Świątynne i jego otoczenie mają charakter wyłącznie muzułmański. Ta opinia jest pochodną szerszego poglądu, głoszącego, że całe terytorium Izraela znajduje się pod władzą islamu. Islamska koncepcja supremacji jest całkowicie sprzeczna z promowaną przez UNESCO wizją multireligijnego charakteru miejsc kultu.

W październiku 2015 r. sześć państw arabskich wystąpiło w imieniu Autonomii Palestyńskiej (AP) do UNESCO, proponując zmianę klasyfikacji Wzgórza jako miejsca kultu z żydowskiego na islamskie i traktowanie go jako część meczetu Al-Aksa. Na dzień 20 października wyznaczono w tej sprawie głosowanie, zostało ono jednak odłożone po pełnym oburzenia proteście dyrektor generalnej UNESCO Mariny Bokowej, która oświadczyła, że propozycja jest „godna ubolewania”.

Głosowanie może jednak nadal przynieść wynik korzystny dla AP i jej zwolenników. Dzień później ogłoszono, że UNESCO przegłosowało zakwalifikowanie jako muzułmańskie dwóch innych żydowskich miejsc kultu – Groty Patriarchów w Hebronie i Grobu Racheli nieopodal Betlejem.

W Grocie Patriarchów zgodnie z tradycją pochowano zwłoki Abrahama, Sary, Izaaka, Rebeki, Jakuba i Lei. To najstarsze z miejsc kultu judaizmu, ustępujące znaczeniem jedynie Wzgórzu Świątynnemu. Obecnie będzie znane jako al-Haram al-Ibrahimi, Sanktuarium Abrahama, wymienionego w Koranie jako pierwszego muzułmanina. Co dziwne, najwyraźniej wystarczyło to, by uczynić grotę miejscem „muzułmańskim”.

Grób Racheli, zlokalizowany nieopodal północnej bramy do Betlejem, jest postrzegany jako miejsce spoczynku matriarchini Racheli, żony Jakuba, matki Józefa i Beniamina. Uważany za trzecie pod względem świętości żydowskie miejsce kultu na świecie i cel pielgrzymek religijnych Żydów od najdawniejszych czasów, przez stulecia był miejscem świętym dla Żydów i chrześcijan. Odkąd w siódmym wieku trafił w ręce muzułmanów, Grób stał się miejscem kultu także i dla nich. Wynika to z obecności w Koranie postaci Jakuba i Józefa, choć o samej Racheli nie ma w księdze mowy.

Przywódcy i autorytety islamu, tacy jak przewodniczący północnego odłamu Ruchu Islamskiego w Izraelu, Szejk Raed Salah, nie zadowalają się kompromisami na niewielką skalę. Domagają się ogłoszenia całej Jerozolimy miastem świętym dla islamu, podobnie jak w czasie, gdy miasto okupowali Jordańczycy, ponadto żądają wypędzenia wszystkich Żydów i zniszczenia wszystkich synagog.

Próby kwestionowania trwającej od czasów starożytnych obecności Żydów w Jerozolimie, zaprzeczania samego faktu istnienia Pierwszej i Drugiej Świątyni, oraz promowania tezy, że  jedynie muzułmanie mają prawo do Jerozolimy, miejsc kultu i pomników historii, osiągnęły obłędne proporcje. Najbardziej ekstremalnym przejawem skali tych ahistorycznych tez, supremacjonistycznych stwierdzeń i spisków są liczne przemówienia i komentarze wzmiankowanego powyżej Szejka Raeda Salaha. Oto fragment jego przemówienia wygłoszonego podczas wiecu w 1999 r: „Otwarcie oznajmiamy społeczności żydowskiej: nie macie prawa do nawet jednego kamienia błogosławionego meczetu Al-Aksa. Nie macie prawa nawet do najmniejszej cząsteczki błogosławionego meczetu Al-Aksa. Stwierdzamy zatem otwarcie, że zachodni mur błogosławionego meczetu Al-Aksa jest częścią błogosławionego meczetu Al-Aksa. Nigdy nie może być małego Zachodniego Muru. Nigdy nie może być dużego Zachodniego Muru. Otwarcie mówimy izraelskim przywódcom politycznym i religijnym: wasze żądania utrzymania izraelskiego zwierzchnictwa nad błogosławionym meczetem Al- Aksa są wypowiedzeniem wojny światu islamskiemu.”

Salah bynajmniej nie jest jedyny. Obecny przywódca Najwyższej Rady Muzułmańskiej, Ekrima Sabri, przez wiele lat robił, co było w jego mocy, aby zakwestionować żydowskie roszczenia do Wzgórza Świątynnego. Utrzymuje, że istnienie Świątyni Salomona jest jedynie „założeniem nieopartym na dowodach” – produktem żydowskiej „nienawiści i zazdrości.”

Twierdzi także, że Zachodni Mur jest również „religijną własnością muzułmanów”, wobec której Żydzi „nie mają punktu odniesienia.” W niedawnej wypowiedzi prezydent AP Mahmud Abbas stwierdził: „(Meczet) Al-Aksa należy do nas... Oni (Żydzi) nie mają prawa bezcześcić go swoimi brudnymi stopami.”

Według UN Watch, „Ambasador Karmel Szama Hacohen, (ambasador Izraela przy UNESCO), zapytał palestyńskiego delegata Munira Anastasa, dlaczego Palestyńczycy nie są gotowi do uznania żydowskich roszczeń do Wzgórza Świątynnego i uwzględnienia terminu „Wzgórze Świątynne” w rezolucji równolegle z arabską nazwą Haram al-Sharif. Anastas odpowiedział, że gdyby Palestyńczycy przyjęli takie rozwiązanie, palestyński prezydent Mahmud Abbas i król Jordanii Abdullah staliby się celem numer jeden dla Państwa Islamskiego.”

Czy naprawdę więc wszystko sprowadza się do tego, że społecznością międzynarodową, włącznie z UNESCO, rządzi Państwo Islamskie? W dniu 15 kwietnia b.r., zarząd Komisji Programu i Stosunków Zewnętrznych UNESCO spotkał się na 199 sesji. Wcześniejsza rezolucja w sprawie Wzgórza Świątynnego została przedłożona przez Algierię, Egipt, Liban, Maroko, Oman, Katar i Sudan – członków Islamskiej Organizacji Współpracy. Głosowanie przez 21 członków Komitetu Światowego Dziedzictwa zaplanowano na okres pomiędzy 10 a 20 lipca, podczas 40 sesji w Stambule. Przez zwykły przypadek, lipcowy wojskowy zamach stanu w Turcji uniemożliwił organizację sesji, w związku z czym głosowanie przesunięto na jesienne spotkanie. Rezolucja może być oparta na projekcie przygotowanym przez UE, który w istocie jest po prostu kolejnym zaprzeczeniem historycznych związków Żydów ze Wzgórzem Świątynnym. Biorąc pod uwagę jednostronność tej rezolucji, gdzie podziała się wzmiankowana powyżej gotowość UNESCO do doprowadzenia do "dialogu pomiędzy wszystkimi zainteresowanymi stronami"?

Zamienianie Wzgórza Świątynnego, Zachodniego Muru, Grobu Racheli, Groty Patriarchów i innych miejsc kultu w wyłącznie muzułmańskie święte miejsca jest bezpośrednio powiązane z rozwojem islamizacji w epoce nowożytnej. Niszcząc kościoły, kapliczki, groby i całe zabytki starożytności uważane za bałwochwalcze, a nawet uznane za heretyckie meczety, państwo islamskie dąży do wymazania wszelkich śladów tego, co określa mianem ery Dżahilija, „Wieku Igorancji”, w którym tkwił świat przed pojawieniem się islamu.

Świat oburza się, gdy widzi niszczone budowle Palmyry i obracane w gruzy inne wielkie pomniki ludzkiej cywilizacji. Ale ten sam świat milczy, gdy palestyńscy Arabowie i ich zwolennicy islamizują wszystko wokół, podważając sam fakt obecności Żydów w Ziemi Świętej.


Denis MacEoin PhD studiował islam i nauczał go na wielu uniwersytetach. Obecnie pracuje nad książką poświęconą problemom religii. Jest starszym doradcą w Instytucie Gatestone.


Tłum. MAB

Link do oryginału https://www.gatestoneinstitute.org/8548/temple-mount-unesco