Preßburger Klezmer Band

Preßburger Klezmer Band Rozmawiała Anna Stasierska

Zespół powstał w 1995 roku na Słowacji i od tego czasu regularnie koncertuje w całej Europie. Ich muzyka to nie tylko rytmy czysto klezmerskie, ale także jazz, reggae, latino, słowacki, romański i bałkański folk z elementami orientu.

© Juraj Schramek

Jesteście pierwszym klezmerskim zespołem na Słowacji. Dlaczego zdecydowaliście się zaryzykować i zostać pionierami?

Samo: Wcale o tym nie myśleliśmy, decydując się na muzykę, którą lubiliśmy i którą chcieliśmy grać. Zabrało trochę czasu zanim powstał prawdziwy zespół występujący na scenie (na przykład ja zacząłem grać na kontrabasie może z tydzień przed znalezieniem się w zespole).

Czy ludzie na Słowacji interesują się tym rodzajem muzyki i czy moglibyście to porównać z popularnością muzyki klezmerskiej w Polsce?

Miro: Niewielu ludzi na Słowacji zna muzykę klezmerską. Ze względu na to, że jesteśmy jedynym zespołem klezmerskim w tym kraju, naszym celem jest zaprezentowanie tego rodzaju muzyki tak wielu osobom, jak to tylko możliwe. Jestem bardzo szczęśliwy, że zawsze naszym koncertom towarzyszy duże uznanie. Nie mogę porównać popularności klezmerów ze Słowacji z polskimi, ponieważ mam za mało informacji o polskim rynku klezmerskim. Mam nadzieję, że jest lepiej niż na Słowacji, bo macie więcej zespołów klezmerskich. Upraszczając - każdy rodzaj muzyki grany od serca może być popularny. To zależy od skutków promocji, która niesie za sobą zainteresowanie mediów.

Jakie kwalifikacje powinien mieć muzyk, aby grać w Preßburger Klezmer Band?

Samo: Osoba taka powinna być otwarta na różne muzyczne style i muzykę różnego pochodzenia, czasami niezwykłą melodię, harmonię lub rytm, teksty w jidisz, serbskim, słowackim (i polskim, jeśli gramy z Andre Ochodlo). Inaczej rzecz ujmując, jesteśmy generalnie zróżnicowaną grupą. Jest nas siedmioro w zespole, jest dużo dyskusji i kompromisów.

Na Waszej stronie internetowej są linki do takich zespołów jak Kroke czy The Klezmatics. Dlaczego wyróżniliście właśnie te zespoły i czy istnieje konkurencja w kategorii muzyka klezmerska?

Miro: Kroke i The Klezmatics to nasze ulubione zespoły klezmerskie. Ich wpływ jest bardzo duży. Graliśmy już dwa koncerty z The Klezmatics i przyjaźnimy się z nimi. Międzynarodowa konkurencja jest duża i nie jest łatwo dostać się na sam szczyt. To jest nasze marzenie i wiele pracy wkładamy, żeby to osiągnąć.

Gracie wiele koncertów w różnych miejscach podczas rozmaitych festiwali. Który z koncertów był najtrudniejszy do przygotowania?

Andrej: Sądzę, że nie ma różnic pomiędzy przygotowaniami do koncertów, na których graliśmy. Oczywiście są różni organizatorzy, różna publiczność i charakter koncertów, ale czujemy taką samą odpowiedzialność przed każdym występem.

Wiem, że pracujecie nad nową płytą - jaki będzie miała tytuł i jakie znajdą się na niej utwory?

Andrej: Muszę sprostować: nasz nowy album został już nagrany i opublikowany. Tytuł brzmi "Mit libe... S láskou..." ("Z miłością..") i zawiera trzy szczególne Bałkańskie melodie połączone z tradycyjnymi formami klezmerskimi, następnie są trzy nowe kompozycje, liryki nie tylko w jidysz, ale także w języku słowackim i macedońskim. Myślą przewodnią albumu są różne odcienie miłości.

Ile czasu trwają przygotowania, zbieranie materiałów na płytę i kto w zespole decyduje o nagraniu płyty?

Pavol: Intensywne przygotowania nowego albumu zabrały nam, w przybliżeniu, cztery miesiące, ale zbieranie utworów rozpoczęliśmy pół roku wcześniej. Podjęliśmy decyzję o nowym albumie chyba pod koniec 2004 roku. Koniecznie chcieliśmy wydać nową płytę. Cały długi proces przygotowań w końcu mocniej przyspieszył. Na miesiąc przed pierwszym nagraniem nie byliśmy jeszcze pewni, czy mamy dość dobre utwory. W rzeczywistości naszą największą inspiracją do nagrania płyty były nasze duchowe zmagania. Tak czy inaczej, jesteśmy zadowoleni z końcowej wersji.

Czy Waszym zdaniem zespoły klezmerskie z tej części Europy mają szansę zaistnieć na rynku amerykańskim i co trzeba zrobić, aby zainteresować tamtejszą publiczność oraz wydawców płyt?

Andrej: Są dwie różne tradycje wykonywania muzyki klezmerskiej - europejska i amerykańska. Pierwsza z nich wywodzi się Europy Wschodniej, melodii sztetl, która następnie została poddana między innymi wpływom jazzu. Odpowiadając na Twoje pytanie: żeby zainteresować amerykańską publiczność może trzeba grać bardziej jazzowo.

Ponownie spotkamy się z Wami w Sopocie w lipcu tego roku na Międzynarodowym Festiwalu Kultury Żydowskiej "My Blue". Co zagracie dla polskiej publiczności i jakie są wrażenia z Waszych wcześniejszych koncertów w Polsce?

Snežana: Zaprezentujemy nasz nowy program "Mit libe...", który jest oparty na naszej nowej płycie. Od 2004 roku zagraliśmy w Polsce około 13 koncertów (głównie z naszymi polskimi przyjaciółmi: Andre Ochodlo i Adamem Żuchowskim) i zawsze byliśmy usatysfakcjonowani. Byliśmy pod wrażeniem pełnych sal koncertowych podczas naszych występów, dużego aplauzu i oczywiście pięknych polskich miast.