Odkrywca tajemnic

Odkrywca tajemnic O Wielkim Kabaliście z krakowskiego Kazimierza i nieciekawym domu skrywającym pewną tajemnicę.

Na krakowskim Kazimierzu, w bliskim sąsiedztwie Synagogi Starej, stoi sobie ni to kamienica, ni to dom. Współczesna i - mam nadzieję, że nikogo nie obrażę - nieciekawa. Na parterze bank, wyżej mieszkania. Do niedawna myślałam, że historyczna jest jedynie lokalizacja owego budynku. Powstał on bowiem w miejscu, gdzie jeszcze w czasie II wojny światowej stała słynna Synagoga Na Górce. Od krakowskich przewodników usłyszycie, lub w krakowskich przewodnikach przeczytacie, że na Kazimierzu jest i było siedem synagog, lub też że jest ich siedem, a było osiem. Ta ósma to właśnie Synagoga Na Górce. Skąd rozbieżności? Nie była to bóżnica w ścisłym znaczeniu tego słowa, raczej dom modlitwy, ale z uwagi na słynnego mieszkańca owego domu nadano mu wyższą nazewniczo rangę (czy ja już aby nie tworzę jakichś językowych koszmarków?).

Tym mieszkańcem był nikt inny, tylko sam Natan Nata Spira - wybitny krakowski kabalista. Nie chcę wyjść na ignorantkę nadmieniając, że kabała to mistyczny nurt judaizmu, zaś mistycyzm to pragnienie zbliżania się do Boga i obcowania z nim już za życia, wszak tekst ten jednak nie o kabale. Nasz bohater żył na przełomie XVI i XVII wieku, w kamienicy, którą sprezentował mu bogaty teść - Mojżesz Jakubowicz. Najsłynniejszym dziełem Natana Naty Spiry jest kabalistyczny komentarz do Tory - Megale Amukot - Odkrywca Tajemnic. Powiada się, że Natan Spira twarzą w twarz rozmawiał z prorokiem Eliaszem, a wiedzieć trzeba, iż tylko nieliczni dostępują tego zaszczytu. Dla zwykłego śmiertelnika takie spotkanie jest ostatnim.

Nie doświadczając trosk materialnych (patrz bogaty teść), Natan Nata Spira poświęcał długie godziny wytężonym studiom. W oknie pokoju, w którym zwykł pracować, do białego rana paliła się świeca - kazimierska latarnia dla spóźnionych przechodniów. Pewnej nocy zabrakło jej światła, a wraz z nim - wielkiego kabalisty. Wielki, czy nie wielki - każdy w końcu musi odejść z tego świata. Co nam pozostało po Natanie Spirze? Jego sława i dzieła, sporo pięknych legend (zachęcam do lektury "Żydowskiego Krakowa" H.Halkowskiego). Coś jeszcze?

Kamienica - dar teścia dla zięcia - została zniszczona w czasie II wojny światowej. Nie przez Niemców. Po przeniesionych do getta Żydach pozostały na Kazimierzu domy i... fama żydowskiego złota. Zaczęto go gorliwie poszukiwać. Synagoga Na Górce - być może kojarzona z wielkim kabalistą, a ten z alchemikiem:), padła ofiarą wyjątkowo brutalnych łupieżców. Nie było czego remontować. Stąd nowy, powojenny budynek, przypomnijmy - nieciekawy. Jest w nim jednak coś niezwykłego. Kamienne odrzwia z przepięknym, głębokim śladem po mezuzie. Skąd ten, nieprzystający do betonu kamień i żydowski znak w komunistycznym mieście?

Rozpuściłam wici. Nikt nie wie. To tajemnica, a ja choć przez moment chcę być odkrywcą tajemnic. Wierzyć, że to odrzwia domu Natana Naty Spiry, którego duch, a wraz z nim żydowski mistycyzm wciąż unosi się nad Kazimierzem. Oby.

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Fot. Piotr Bartczak
Fot. Piotr Bartczak