O synagodze i namiotach

O synagodze i namiotach "Może nic to nie da - ale choćby dzięki tej akcji całkiem sporo ludzi miało dziś możliwość przeczytać w gazecie, że taki pomnik istnieje, że to miejsce jest miejscem pamięci."

Pierwsze dziesięciolecia XX wieku:


Otwarcie katowickiej synagogi odbyło się w święto Rosz ha-Szana, 12 października 1900 roku. W 1901 odbył się tu Światowy Kongres Syjonistyczny. Na tej pocztowce widzimy synagogę od strony obecnego liceum im. Mickiewicza .

Wrzesień 1939:


4 września 1939 została podpalona przez Niemców. Po wojnie zgliszcza synagogi zostały rozebrane.

Rok  1988:


W roku 1988 w miejscu, w którym stała synagoga, postawiony został pomnik dla uczczenia pamięci Żydów - mieszkańców Katowic.
(fot. Janusz Szczepanczyk)

Od paru lat:


Od kilku lat na miejscu, gdzie stała synagoga - na Placu Synagogi znajduje z targowisko wypełnione namiotami handlujących.

11 maja 2011:


GW, Katowice, z dnia 12 maja 2001: "Namioty targowiska przy ul. Mickiewicza w Katowicach rażą wielbicieli uporządkowanej miejskiej przestrzeni. Wczoraj kolejny namiot przykrył pomnik upamiętniający katowickich Żydów i synagogę zburzoną przez hitlerowców w 1939 roku. Postawiła go Zuzanna Marczyńska, studentka katowickiej ASP".


Zuzanna Marczyńska w dyskusji na FB:

"Mnie ten bazar razi swoją formą przede wszystkim (biało-niebieskie pasy) - jest dla mnie kpiną, dużym nietaktem. Bardzo źle skojarzenia to budzi i wiem, ze nie tylko u mnie. Być może u osób bardziej ... tematycznie 'wyczulonych'. Że nie wspomnę w ogóle o wątpliwych walorach estetycznych tego miejsca, które wygląda po prostu paskudnie i od wielu lat niezmiennie 'buduje' wizerunek tego miasta. Druga, równie istotna sprawa jest taka, że o tym, że to miejsce nazywa się Plac Synagogi, wie naprawdę niewielu ludzi. O tym, że stoi tam pomnik upamiętniający jednak niezwykle ważne wydarzenie i istotną dla miasta historię - wie jeszcze mniej osób. Pomnik jest ukryty niemal doszczętnie przez bazary, nie ma możliwości dowiedzieć się o nim absolutnie nikt, oprócz osób, które wiedzą o jego istnieniu z innych źródeł. Przedrzeć się przez ten labirynt nie jest łatwo. Ta instalacja jest w zasadzie ilustracją aktualnej sytuacji - elementem, który pozwala zwrócić na nią uwagę, który pozwala spojrzeć na obojętne dla większości miejsce z innej perspektywy, próbą dotarcia z tym pomnikiem, z historią tego miejsca, z pamięcią, na której zależy mi, aby nie umarła - do ludzi.

Może nic to nie da - ale choćby dzięki tej akcji całkiem sporo ludzi miało dziś możliwość przeczytać w gazecie, że taki pomnik istnieje, że to miejsce jest miejscem pamięci. A po wypowiedziach internautów - choćby na stronie gazety.pl - wyraźnie widać, że problem bazarowiska nie tylko mi doskwiera - być może z innych powodów, ale jest to sprawa drażliwa dla większości ludzi, mało komu się to podoba. Nie jestem prawnikiem, ani prezydentem miasta, żeby wymyślać rozwiązania dla tego problemu. Moim powołaniem, do takiego się poczuwam, jest zwracanie uwagi na pewne sprawy, nawiązywanie dyskusji, ale przede wszystkim od dawna staram się przywracać pamięć na ile mogę, na różne sposoby."

Mam wrażenie, że ten mały namiot w biało-niebieskie pasy musiał skorzystać z zabiegu mimikry (ktoś mógłby powiedzieć: wizualnej asymilacji), aby upodobnić się do innych namiotów dość ostentacyjnie panoszących się na na Placu Synagogi - po to, by - prawie niezauważenie i dla nich i dla ludzi - okryć sobą symbol pamięci żydowskich mieszkańców Katowic.

Gdyby nie ta Gwiazda Dawida na namiocie, niczym nie wyróżniałby się z grona innych namiotów i nikt nie dostrzegłby pewnie, że to przybysz z innego wymiaru: i czasu i przestrzeni - że to po prostu przebiegły strażnik, który niezauważenie przed wszystkimi chce tam coś ochronić.

Ale to tylko domysły, bo cóż wiem o  zwyczajach panujących w świecie namiotów? :)

Paweł Jędrzejewski

12 maja 2011