Bóg, Honor, Ojczyzna

Bóg, Honor, Ojczyzna Dlaczego to jest trudne? W Galerii Sztuki Tarasina w Kaliszu od miesiąca toczy się rozmowa o polsko-żydowskiej historii. Wystawa Dariusza Fodczuka nazywa się "Bóg-Honor-Ojczyzna". Trzeba ją zobaczyć

Nagrania ze wspomnieniami osób pamiętających wojnę, a już na pewno marzec 68 roku w Polsce są odtwarzane na kilku ekranach. Słuchający porusza się wokół instalacji, która przypomina graciarnię - cmentarz rzeczy zużytych albo niechcianych.

Estera, Józef i Jakub urodzili się w Kaliszu. To samo można zapisać inaczej: Ester, Yoseph i Yaccov urodzili się w Kaliszu. Mąż Estery, Szaje, był synem przedwojennego kamieniarza z ulicy Ciasnej. Rodzina Józefa miała znaną fabrykę koronek przy Fabrycznej, a dziadkowie Jakuba prowadzili młyny. O tym nie mówią. Zostali poproszeni, żeby do kamery opowiedzieć o sytuacjach, kiedy dano im odczuć, że są Inni. W konsekwencji stali się uchodźcami.

W sumie na ekranach przewija się 13 twarzy, 13 głosów zaświadczających o tym, jak niewiele potrzeba, żeby stać się Innym (=niechcianym, wyrzucanym, prześladowanym). Nic Cię nie uchroni przed złym spojrzeniem, jeśli druga strona uzurpuje sobie prawo do "jedynej prawdy". Koleżanki z pracy zaczną szeptać, ktoś na ulicy zaczepi, bo "źle" wyglądasz, ktoś inny pobije, zastraszy, zmusi... Niepozorne zdarzenia z czasem nabierają siły, a gdy odkryją sens jest za późno.

Dariusz Fodczuk, autor pracy "Bóg-Honor-Ojczyzna" od ponad miesiąca pokazywanej w Galerii Sztuki im. Jana Tarasina, nagrał wspomnienia osób do lat 60. żyjących w różnych stronach Polski. Przed kaliską prezentacją Fodczuk uzupełnił projekcje o wspomnienia kaliszan mieszkających w Izrealu. Mówią Yoseph, Yaccov i Ester, członkowie Ziomkostwa Żydów Kaliskich w Izrealu.

Dla Kalisza Fodczuk przeredagował swoją pracę. Na kilku ściennych ekranach toczą się wspomnienia, a pośrodku galerii powstała instalacja, którą okrążasz z coraz większym niedowierzaniem. Konstrukcja powstała z powyciąganych nie-wiadomo-skąd starej szafy, komody, meblościanki, książek po polsku i w jidisch, maszyn do szycia, rowerów, wytartych dywanów i adaptera z dźwiękową pocztówką Zdzisławy Sośnickiej. Ale nie, nie jest wesoło. Przed kilku laty bodaj warszawska Zachęta przypomniała o sukcesach polskiego dizajnu. Tutaj dizajnu lat 60. też jest sporo, ale wszystko razem sprawia wrażenie przygnębiające. Bo ta stara pelisa wystająca z szafy wygląda jak trup! Wszystko tu jakieś nie do pary, secesyjna komódka i zardzewiała lodówka przykryta koronkowym obrusem. Zabawa w zakryte-odkryte trwa. Pod koronkami widać bebechy i rdzę. Wyliniałe dywany już nie pomogą mieszczuchom stłumić ciężkich kroków.

W tej przestrzeni trzeba być ostrożnym, bardzo ostrożnym. Trzeba się skupić, żeby nie pogubić wątków, gdy się słucha. Potem i tak wszystko się pomiesza. Bo co to właściwie znaczy: "Wyszedłem z Polski, ale Polska nigdy ze mnie nie wyszła?".

Wystawę zapowiada plakat. Widać na nim ukoronowanego orła wpisanego w gwiazdę Dawida. Baner-plakat od miesiąca wisi w oknie galerii. W tym samym czasie miejska placówka dostała polecenie (sugestię?), aby przesunąć dni otwarcia wystaw. Od 20 lat wernisaże odbywały się w pierwszy czwartek miesiąca. Czy to jest możliwe? Jaki wpływ na tę decyzję ma fakt, że galeria sąsiaduje z kościołem, w którym co miesiąc w czwartki odbywają się spotkania z słuchaczami Radia Maria o. Rydzyka? 

Myśląc nad tytułem tego tekstu, doszłam do wniosku, że lepszego nie ma. Bóg, Honor, Ojczyzna. Ciekawe, gdzie ostatecznie trafią nagrania zebrane przez Fodczuka? Czy Kalisz nie zapomni o kaliszanach?

Dlatego to jest trudne.

 

Anna Tabaka

 

 

Dariusz Fodczuk, Bóg-Honor-Ojczyzna, kuratorka Małgorzata Kaźmierczak

3. 12-15. 01. 2016. Galeria Sztuki im. Jana Tarasina, pl. św. Józefa 5, Kalisz

 

Foto: Anna Tabaka