Wstaje świt

Wstaje świt Aleksandra Janiszewska

“Dziś bardzo ważny dzień. Ustały działania wojenne! Pokój zapanował na całym świecie (...) A teraz co dalej?”

 

Z tym pytaniem musieli zmierzyć się wszyscy, którzy przeżyli; zwłaszcza ludzie młodzi. Ich spisywane na gorąco refleksje możemy poznać sięgając po “Wstaje świt” - antologię siedmiu dzienników z lat 1945 - 1948.

 

W każdej epoce i w każdym zakątku świata młodzież interesują te same sprawy: nauka, miłość, rozrywka. Nie inaczej jest w przypadku naszych bohaterów i bohaterek. Chcą żyć pełnią życia. Może dlatego wzmianki dotyczące wojny (ilość ofiar, kapitulacja Niemiec, proces zbrodniarzy w Norymberdze) pojawiają się rzadko i są lakoniczne.

 

Nowemu ustrojowi nie szczędzi się obszernych opisów i licznych słów krytyki. Młodzi mają szeroko otwarte oczy i odwagę - jeśli nie do głośnego wyrażania myśli, to przynajmniej ich zapisywania. Zamiast chleba karmieni są propagandą. Na pochodzie pierwszomajowym robią, co im każą. Jedyny szczery akcent stanowi deptanie faszystowskiej flagi. Świadomość czerwonej dyktatury zdaje się być powszechna, podobnie jak niezgoda na nią. Na określanych mianem zwierząt Rosjan, którzy niszczą, rabują, wywożą, lub zostawiają na zatracenie. Na dekorowanie ich piersi polskimi odznaczeniami.

 

Źle traktuje się cywilnych Niemców. Dochodzi do odwrócenia ról - ofiara staje się katem. Pijani przedstawiciele NKWD szczują Niemców psami i strzelają do nich jak do zajęcy. W dawnych niemieckich gospodarstwach rządzą polscy osadnicy. Niegdysiejsi właściciele traktowani są wyłącznie jako siła robocza, w każdej chwili mogą zostać wyrzuceni na bruk. Także w miastach sąsiad sąsiada wykorzystuje np. do przenoszenia ciężarów. Na Niemców patrzy się globalnie: wróg, ciemiężyciel, przegrany… nie jednostkowo: ten konkretny człowiek nie zrobił przecież nic złego.

 

W czarnych barwach maluje się powojenny los samotnych kobiet. Jest im szczególnie ciężko, zarówno psychicznie, jak i (a może przede wszystkim?) materialnie. Dlatego wiele z nich przyjmuje ofertę zostania czyjąś kochanką, także (głównie?) rosyjskich “wyzwolicieli”.

 

Bodaj najciekawsze są zapiski Krystyny Kisielewskiej - nastolatki o burżuazyjnym pochodzeniu - dotyczące jej przygód z ZMP, oraz relacji z niewiernym narzeczonym.

 

Nam - współczesnym łatwo oceniać Historię z perspektywy lat i posiadanej wiedzy. Dziennik to rejestracja chwili - bieżącej, ulotnej, zmiennej. Świeża, osobista, chwilami intymna refleksja z samego środka tu i teraz (dla nas tam i wtedy). Amator dzienników ma szansę odbycia pewnego rodzaju podróży w czasie.

 

Zapraszam wraz z Ośrodkiem Karta.

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

 


Polecane