Wojna w kanałach

Wojna w kanałach Sebastian Pawlina

Powstały żeby uwolnić Warszawę od smrodu i ryzyka epidemii. Nam współczesnym trudno sobie wyobrazić miasto bez kanalizacji. Jeszcze pod koniec XIX wieku Warszawa była takim miastem. Budowę kanałów zawdzięczała decyzji rozbiorcy, wspartej usilnymi staraniami prezydenta Sokratesa Starynkiewicza – Rosjanina, który piękną kartą zapisał się w polskiej pamięci.

 

Kto by wtedy przypuszczał, że za kilkadziesiąt lat kanały staną się miejscem walki z o wiele groźniejszym okupantem. Drogą ratunku, często przysłowiowej ostatniej jego deski. Ucieczki z pacyfikowanego w 1943 roku getta i oblężonych w 1944 roku dzielnic miasta.

 

Znane są także dwie spektakularne ucieczki więźniów Pawiaka: hydraulików Krupnika i Dęba, którzy bez planów kanalizacji wyszli na powierzchnię po trzech dniach, oraz grupy siedemnastu osób, która w piwnicy budynku warsztatowego zrobiła podkop. 

 

Osaczony, zaszczuty człowiek ma jedną, jedyną broń – chęć przeżycia za wszelką cenę. 

 

Kanały dla Żydów, powstańców, cywilów ze spalonych domów – ludzi, którym Niemcy nadali status szkodników. Sami nigdy nie zeszli pod ziemię, choć doskonale zdawali sobie sprawę, co się tam dzieje. Reagowali z zewnątrz: obstawiając włazy, wrzucając granaty, strzelając.

 

Sebastian Pawlina szczegółowo przedstawia przebieg Powstania Warszawskiego, ale patrzy nań przez pryzmat kanałów. Opowiada głosami tych, którzy mogli złożyć świadectwo kilku, kilkunasto, kilkudziesięciogodzinnych wędrówek. Niektórzy czuli się w nich dobrze i bezpiecznie, dla zdecydowanej większości było to trudne, o ile nie koszmarne doświadczenie.

 

Niektóre odcinki trasy nawet rosły mężczyzna mógł pokonać wyprostowany, inne wymagały czołgania się i przeciskania. Dlatego właśnie na przewodników wybierano dziewczęta i chłopców jak najdrobniejszej postury. 

 

Często figle płatała pogoda. Po ulewnych deszczach przez kanały przechodziła fala, miejscami spiętrzająca się niczym mały wodospad, albo rwący potok - z łatwością zmiatająca i topiąca człowieka.

 

Niektórzy nie wytrzymywali napięcia - odchodzili od zmysłów. Jeśli mieli przy sobie broń - popełniali samobójstwo, często także strzelali do innych. Tysiące szczurów były świadkami ludzkich dramatów. 

 

„Wojna w kanałach” to piękna monografia obrzydliwego miejsca. Zasłużyli na nią nie tylko bojownicy żydowskiego i polskiego podziemia, ale przede wszystkim bezimienne najczęściej ofiary, które zakończyły życie w ciemności i smrodzie, wśród odchodów, szczurów i robactwa. 

 

Najstraszniej chyba umierać w kanale…

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Horyzont.

 


Polecane