Wnuki Jozuego

Wnuki Jozuego Paweł Smoleński

Mojżesz nie wszedł do Ziemi Obiecanej. Zrobił to jego następca Jozue. Dziś Judea i Samaria (rdzenna ziemia Hebrajczyków z nadania samego Boga) leżą na terenie Autonomii Palestyńskiej, tzw. Zachodnim Brzegu.

 

Kim są tytułowe wnuki następcy Mojżesza? To nielegalni w świetle prawa żydowscy osadnicy, którzy biblijny “akt własności” traktują jako obowiązujący i niepodważalny.

 

Cofnijmy się do nieco bliższej przeszłości... W 1967 roku, w wyniku zwycięskiej wojny sześciodniowej Izrael zajął syryjskie Wzgórza Golan, jordański Zachodni Brzeg i Wschodnią Jerozolimę, egipski Synaj oraz Okręg Gazy.

 

W 1993 roku pojawiła się nadzieja na zażegnanie bliskowschodniego konfliktu. Na mocy Porozumień z Oslo utworzono Autonomię Palestyńską, w skład której weszły Zachodni Brzeg Jordanu i Strefa Gazy. Teren został podzielony na obszar rządzony wyłącznie przez władze palestyńskie, rządzony wyłącznie przez Izrael, częściowo kontrolowany przez Izrael.

 

Polityka polityką, racja musi być po naszej stronie. Tak wtedy myślało wielu i tak wielu myśli również dzisiaj.

 

Żydowskim osiedlom w Strefie Gazy położono kres w 2005 roku, na Zachodnim Brzegu z każdym rokiem pojawiają się kolejne. Ze sceny politycznej coraz rzadziej padają krytyczne głosy pod ich adresem. Nowopowstające i rozrastające się skupiska chroni coraz liczniejsza izraelska armia. Autonomia Palestyńczyków w praktyce nie istnieje.

 

Kim są żydowscy osadnicy i jaka przyświeca im motywacja? Religijna? Ekonomiczna? Częściej jedna i druga. Łączą subiektywne przekonania z obiektywnymi przywilejami. Domek z ogródkiem zamiast klitki na peryferiach Tel Awiwu, niższe podatki, rządowe zapomogi, wspólnota podobnie myślących ludzi, którzy decydują, kto może do nich dołączyć.

 

Czy dostrzegają niedogodności życia za zasiekami, pod elektronicznym monitoringiem i przy stałej obecności wojska, z bronią pod łóżkiem i strachem w sercu przed kolejnym palestyńskim atakiem? Coś za coś. Są wśród nich wojujący fanatycy; są i ludzie, którzy cenią spokój i starają się nie wchodzić w konflikt z arabskimi sąsiadami. Idealiści i pragmatycy. Kochający Boga, albo tylko organiczne warzywa, które tutaj mogą uprawiać.

 

Bliskowschodniego gordyjskiego węzła nie sposób rozplątać, ale można bacznie mu się przyglądać, próbując wniknąć w jego istotę - do ostatniej nitki ostatniego splotu.

 

To właśnie robi Paweł Smoleński i robi to - trzeba przyznać - świetnie. Jest w środku, na zewnątrz, po każdej ze stron i pomiędzy nimi. Takiego oglądu potrzebuje ignorant z Zachodu, który w wieczornych Wiadomościach usłyszy jedynie dziennikarskiego newsa.


Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne.

 


Polecane