Twarz Hitlera. Biografia fizjonomiczna

Twarz Hitlera. Biografia fizjonomiczna Claudia Schmölders

Na początku był głos. Hitler “przepowiedział siebie”, a zaraz potem “wykrzyczał”. Także na jego pierwszych zdjęciach widać tylko zasłuchane tłumy zwolenników. W stanowiącym zaprzeczenie urody aryjskiej Wodzu podziwiają piękne dłonie i oczy - duże, jasnoniebieskie, o stalowo-zimnym spojrzeniu. Z czasem z “akustycznego piekła” wyłania się twarz. Na zdjęciach Heinricha Hoffmanna i w filmach Leni Riefenstahl, pod czujnym okiem Josepha Goebbelsa - ministra propagandy III Rzeszy.


Portret Wodza ewoluuje. Od fanatycznego, agresywnego mówcy do posągowego męża stanu. “Dobosz”, swojak, dawny żołnierz, elegancki młodzieniec, Führer. Brązowa koszula, garnitur, garnitur z odznakami partyjnymi, skórzany uniform, wreszcie mundur. Wszystko obliczone na określony zysk medialny, a często także materialny. Wizerunki Hitlera wiszą w każdym niemieckim domu i urzędzie, zdobią nawet znaczki pocztowe.


Moda na analizy fizjonomiczne; naukowe, bądź paranaukowe zainteresowanie odczytywaniem charakteru z twarzy, dłoni, oczu; kult ciała; teoria czystości rasy niemieckiej i cechy wyglądu “podludzi”; wreszcie eugenika kształtowały percepcję obywateli III Rzeszy.


Sakralnego nieomal uwielbienia dla wizerunków Hitlera nie tłumaczy jego wygląd, lecz przypisywana mu rola Mesjasza narodu niemieckiego; tego, który odzyskuje ziemię i przywraca Niemcom twarz po upokorzeniach Traktatu Wersalskiego. Ukoronowaniem owych starań było podpisanie z Francją porozumienia o zawieszeniu broni w tym samym miejscu (polana w Rethondes koło Compiègne) i w tej samej salonce, co w 1918 roku. Wielki odwet i tryumf Wodza.


“Czysto niemieckie rysy nadaje obliczu Führera myśl o Niemczech.” Niekonwencjonalna i wciągająca biografia pióra Claudii Schmölders dowodzi prawdziwości tych, wydawałoby się absurdalnych słów przywódcy Hitlerjugend - Baldura von Schiracha. Może właśnie dlatego na okładce “Twarzy Hitlera” nie ma twarzy, a jedynie zbliżenie prawej dłoni Wodza trzymanej w okolicy serca. “Dajcie mi pięć lat, a nie poznacie Niemiec.” Niemcy to Ja, a Ja to Niemcy.


Okładka intryguje i skłania do refleksji. Może to aluzja do człowieka bez twarzy, który honor pomylił z odwetem, upokorzenia zamienił w zbrodnie, a Niemców w ludobójców?


Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa słowo/obraz terytoria.

 


Polecane