Świat skrzypka na dachu

Świat skrzypka na dachu Piotr Adam Mazurkiewicz

 
Ta pozycja zainteresuje wszystkich, którzy z zachwytem, lub przynajmniej zaciekawieniem oglądali musical “Skrzypek na dachu”. Ta pozycja zainteresuje wszystkich, którzy wspomnianego filmu nie znoszą. Na tym właśnie polega fenomen książki Piotra Mazurkiewicza “Świat skrzypka na dachu”.

To naukowe, ale pisane bardzo przystępnym językiem, bodajże jedyne opracowanie “Dziejów Tewji Mleczarza” pióra Szolema Alejchema - literackiego pierwowzoru filmu, oraz licznych adaptacji scenicznych. To próba przybliżenia czytelnikowi fenomenu Tewjego - archetypu żydowskości.

Co się składa na ów archetyp? Przede wszystkim specyfika sztetl, oraz osobowość głównego bohatera. Nie bez znaczenia są także uwarunkowania społeczno-polityczne życia w Diasporze.

Bohater Alejchema to obywatel carskiej Rosji, obywatel drugiej... trzeciej kategorii? Antysemickie ustawodawstwo, częste kontrole urzędników - tzw. obławy, oraz organizowane przy współudziale rządu pogromy - oto smutne realia życia w narzuconej Żydom “strefie osiedlenia”. Niektórzy zostali do niej przepędzeni, inni nigdy poza nią nie wyszli.

Jeśli “strefę osiedlenia” nazwiemy wyspą, to czym będzie sztetl? Wysepką? Na pewno enklawą żydowskości z barwnym korowodem świąt i dniem powszednim wypełnionym wytężoną pracą i nauką. Mykwa, kirkut, synagoga - najważniejsze w miasteczku obiekty. Rzezak, pisarz, rabin - najważniejsze w miasteczku postaci. Miejsce nudne, brudne i trudne, ale nie pozbawione wyjątkowości, uroku, a nawet okazjonalnej “magii”. We wszystkich wspomnieniach gojów najmocniej świecą szabasowe świeczki... Wszak to w Szabat właśnie przepędza się troski, a na świat spływa cisza i wytchnienie.

Świątecznie radosny na co dzień jest Tewje Mleczarz - ubogi Żyd, którego los pobłogosławił (“pobłogosławił”?) energiczną żoną i siódemką córek. Wadzi się z Bogiem, godzi z przeznaczeniem, ma swoje racje, swoją “filozofię” i specyficzny język. To człowiek gołębiego serca, człowiek honoru. Idący na ustępstwa tradycjonalista. Akceptuje małżeństwa swoich dwóch córek - małżeństawa z miłości i bez udziału swatki - z ubogim krawcem i rewolucjonistą, ale konwersji trzeciej latorośli na wskroś żydowska dusza Tewjego znieść nie może. Gdy zamiast Mesjasza do miasteczka przybywa policjant z informacją o planowanym wypędzeniu Żydów, Tewje przyjmuje ów “wyrok” z pokorą. Czy można być optymistycznym realistą? Bohater Alejchema to potrafi.

Spośród wielu cech Tewjego ta, która określa go najpełniej to dumny Żyd.   

Jaka szkoda, że od lat nie wznawia się w Polsce klasyków literatury jidysz. Miło byłoby postawić obok siebie na regale z książkami “Dzieje Tewji Mleczarza” Alejchema i “Świat skrzypka na dachu” Mazurkiewicza. Przeczytać obie książki i zasmakować uczucia pełni.

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Książka recenzowana dzięki uprzejmości Wydawnictwa Adam Marszałek.

 

Polecane