Śladami Żydów polskich

Śladami Żydów polskich Adam Dylewski

To książka przeze mnie hołubiona, śmiało zwana podróżniczą biblią. W Polskę bez niej nie ruszam!  

 

Byli z nami od zalążków państwowości; wszędzie tam, gdzie pozwolono im się osiedlić. II wojna światowa zamieniła teraźniejszość w przeszłość. Ostatni rozdział tej historii napisano w Marcu 1968 roku. Dziś już tylko wędrujemy ich śladami - śladami dziedzictwa Żydów polskich.

 

Od 2002 roku (pierwsze wydanie przewodnika) jedne wypiękniały, inne zniknęły bezpowrotnie, nieliczne odkryto na nowo. Siedzę i porównuję starą wersję z nową, wspominając z rozrzewnieniem wszystkie inspirowane “Dylewskim” podróże...

 

Chmielniczanie mają wielkie serce do swojego żydowskiego dziedzictwa. Pewnie dlatego im się darzy: przy upamiętnianiu dwóch cmentarzy, renowacji synagogi (przekształconej w przepiękne muzeum na miarę XXI wieku), a także odkryciu mykwy. Wiedziano, w którym dokładnie budynku mieściła się przed wojną, cóż z tego, kiedy skrywały ją tony ziemi i gruzu. Odkopana przez nowego właściciela obiektu, zachwyca pięknem i rozmachem. Oprócz głównego - okrągłego basenu zachowało się także kilka mniejszych - przeznaczonych do koszerowania naczyń. Usunięto ziemię i gruz, wypompowano wodę. Ale woda wróciła. Z naturalnego podziemnego źródła, jak na prawdziwą mykwę przystało.

 

Stary cieszyński kirkut ma w sobie więcej uroku niż osławiony bobowski. Ta ścieżka łagodnie prowadząca przybysza w dół skarpy... Te macewy wrośnięte w drzewa... Ta winorośl, a może pospolity bluszcz? oplatająca tylną ścianę domu przedpogrzebowego... Te kwiatki samosiejki... i wreszcie zrujnowane, prowadzące donikąd schodki... Rozum powie: zaniedbany, a serce: magiczny.

 

Istniała kilkaset lat. Nikt nie zliczy, ile razy przyjmowała pod swój baldachim święte rodały, ilu modlitw wysłuchała, ilu wzruszeń była świadkiem. Trwała. Na przekór różnym okolicznościom losu. Aż przyszedł czas, gdy największą zbrodnią było żydowskie pochodzenie. I podniósł na nią rękę barbarzyńca. Oblał benzyną, podłożył ogień. Okaleczona, osamotniona... Przeżyła, żeby świadczyć. Bima spalonej tarnowskiej synagogi.

 

Piękna kuczka (szałas na święto Sukkot) zachowała się w Pszczynie, w podwórzu dawnej kamienicy Schindlera przy ulicy Warownej. Trzy kroki od Rynku i niewiele więcej od Pałacu Hochbergów. Pałac i kuczka - dwa skarby Pszczyny. Okazała rezydencja magnacka i… kruche maleństwo.

 

Mykwa, kirkut, synagoga - trzy filary żydowskiej społeczności, która odradza się w wolnej Polsce. Dlatego najnowsze wydanie “Śladów…” to nie tylko spacer z duchami.

 

Obiektywne walory książki są oczywiste (przejrzysty, ciekawy, kompleksowy przewodnik), dlatego skupiłam się na emocjach. Wybaczcie i przeczytajcie. Koniecznie!


Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Pascal.

 


Polecane