Sendlerowa. W ukryciu

Sendlerowa. W ukryciu Anna Bikont

Wszyscy twierdzą, że kochają prawdę. Niekoniecznie tę niewygodną.

 

Biografie sławnych ludzi powinno się pisać po ich śmierci. Wiele lat po ich śmierci. Najlepiej od stu wzwyż. Biografii narodowych ikon pisać nie wolno. Oczywiście stwierdzam to przekornie. Można pisać zawsze i o każdym, byleby rzetelnie. Tak właśnie Anna Bikont potraktowała Irenę Sendler, a że wykazała się przy tym nie lada odwagą?! Przecież już książką “My z Jedwabnego” udowodniła, że im trudniejszy temat, tym lepszy.

 

Czy to nie wstyd, że rodzimą Sprawiedliwą Wśród Narodów Świata odkryły - także dla Polaków - amerykańskie nastolatki? Wstyd! który trzeba było jak najszybciej zatrzeć. Tym bardziej, że Spielberg nakręcił gloryfikującą “dobrego Niemca” “Listę Schindlera”, a Gross wydał “szkalujących” Polskę “Sąsiadów”. Sendlerowa miała stanowić przeciwwagę. Uznanie bardzo szybko nabrało cech kultu, przeciwko któremu bohaterka nie oponowała.

 

Swoje życie uważała za przegrane. Nieudane małżeństwa, śmierć synów, skomplikowane relacje rodzinne, problemy finansowe…

 

Może dlatego ubarwiała historie ratowanych dzieci i zawyżała ich finalną liczbę? Ukrywała fakt, że jej drugi mąż był Żydem, że należała do partii do końca jej istnienia. Nieścisłości w życiorysie jest znacznie więcej - dotyczą tzw. “Listy Sendlerowej”, jej pobytu na Pawiaku, powojennych prześladowań ze strony UB, odmowy wydania paszportu.

 

Propaganda wykreowała Sendlerową na zwykłą Polkę, która - jak wielu innych - pomagała Żydom. Otóż nie robiła ani czegoś oczywistego, ani powszechnego. Przyzwoitość, szlachetność, wspieranie słabszych - wcielała w czyn bliskie jej idee ojca i mentorki Heleny Radlińskiej. Działała nie jak panienka z dobrego domu, ale świetnie zorganizowana wojowniczka.

 

O swoje przetrwanie walczyły także same dzieci, których rozbudowane biogramy to bodaj najciekawsza część książki Anny Bikont. Podobnie historia uczucia współpracowniczki Sendlerowej - Piotrowskiej i antysemity Dobraczyńskiego. Wreszcie próba odpowiedzi na pytanie dlaczego autoryzowana biografia Sendlerowej pióra Mieszkowskiej ocieka lukrem.

 

Przez wiele lat Irena Sendler - niczym Dorian Gray - funkcjonowała w powszechnej świadomości jako osoba bez skazy. Anna Bikont nie niszczy tego wizerunku, domalowuje mu jedynie zwykłe ludzkie zmarszczki.

 

Za sprawą jej ważnej książki rok 2018 ma szansę być Rokiem p r a w d z i w e j Sendlerowej.

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne.

 


Polecane