Przedwojenny krakowski Kazimierz. Najpiękniejsze fotografie

Przedwojenny krakowski Kazimierz. Najpiękniejsze fotografie Krzysztof Żyra

Album Krzysztofa Żyry uświadamia czytelnikowi, jak wielki skarb posiada Kraków. Mowa o Kazimierzu - niegdyś odrębnym mieście, którego pozostałości murów obronnych przetrwały do naszych czasów. Perłą Kazimierza jest jego dawna dzielnica żydowska. Nie unicestwiły jej ani nazistowska agresja, ani komunistyczna ignorancja.

 

Dzielnica doczekała się uznania, rewitalizacji, ba! od kilku lat stała się wręcz modna, co oczywiście różnie można oceniać, ale jedno jest pewne: trwa i trwać będzie.

 

W prawie niezmienionej (nie tylko w stosunku do przedwojnia) postaci zachowała się tak chrześcijańska, jak i żydowska część Kazimierza. W przypadku tej drugiej śmiało i bez egzaltacji można mówić o cudzie. Synagogi, domy modlitwy, kirkuty, kamienice, a w odrzwiach liczne ślady po mezuzach. Przeciętna wędrówka potrwa minimum dwie godziny, a i to bez zwiedzania obiektów. Warto zabrać ze sobą album Krzysztofa Żyry - ów nostalgiczny spacerownik, lub - jak kto woli - wehikuł czasu, który dowodzi niezbicie, że… czas zatrzymał się w miejscu.

 

Tylko ludzi spotkamy innych. Tu biologia wespół z Zagładą zrobiły swoje. Nie jest jednak tak, że na Kazimierzu toczy się żydowskie życie bez Żydów. Działa Gmina, Jewish Community Center, Chabad Lubawicz, Beit Kraków i Stowarzyszenie Czulent. Mieszkają rabini, rabinka i Żydzi w różnym wieku. Odbywają się bar micwy i śluby żydowskie, są czynne religijnie synagogi, a obok śladów po mezuzach - mezuzy.

 

Od 1870 roku - daty najstarszego zdjęcia w albumie minęły 144 lata. Zrobił je słynny Ignacy Krieger, a przedstawia Kazimierz od strony wschodniej. Punktami odniesienia są Synagoga Stara, kościół Bożego Ciała, istniejąca do dzisiaj kamienica przy ul. św. Wawrzyńca i zburzony kilka lat temu dom przy ul. Dajwór. Nic nie zasłania panoramy nowej dzielnicy Krakowa. Ulica Starowiślna i jej zabudowa to ciągle przyszłość, na razie bagna i bezkresne łąki. 

 

Ulica Józefa w słoneczny, kwietniowy dzień 1936 roku. Fasada domu modlitwy Kowea Itim l’Tora, z płaskorzeźbami Gwiazd Dawida i biegnąca dokądś młoda dziewczyna. Przypomina żydowskie ślicznotki z innych zakątków Polski, uwiecznione na ul. Lwowskiej w Tarnowie i przy Bramie Gnojnej w Lublinie. Widać każde miasto zasłużyło na takie zdjęcie.

 

Najpiękniejsze fotografie przedwojennego Kazimierza skłaniają do refleksji. Przetrwały ulice i budowle - oryginalna historyczna tkanka, odrodzili się ludzie i żydowskie życie. Co zatem straciliśmy? Oby nie umiejętność zgodnej koegzystencji. Bardzo różnie bywało z nią w przeszłości, dlatego teraz tak ważne jest, żeby słowa “skarb” i “cud” w odniesieniu do żydowskiego Kazimierza nie brzmiały ironicznie i nie smakowały gorzko.

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa RM.


Polecane