Przecież ich nie zostawię

Przecież ich nie zostawię pod redakcją M.Kicińskiej i M.Sznajderman

Mniej więcej kwadrans po ósmej mój tramwaj wjeżdża na ulicę Dietla. O tej porze roku to całkiem ładny widok. Szeroka miejska arteria z pasem zieleni pośrodku i kamienicami noszącymi ślady dawnej świetności. Niektórym nawet ową świetność przywrócono, inne godnie i dostojnie niszczeją. Zawsze wypatruję jednej z nich - tej z zachowanym fragmentem napisu “Zakład Wychowawczy Sierot Żydowskich”.

 

Na kolanach książka. W niej zdjęcie zakładu z lat 30-tych XX wieku. Na pierwszym planie drzewka… takie małe! Jak dzieci w domu za nimi. Tylko drzewom dane było wyrosnąć. Z dziećmi na śmierć poszła Anna Regina Feuerstein - dyrektorka sierocińca. Nie sama, ale to kobietom poświęcone są teksty zebrane w tomie “Przecież ich nie zostawię. O żydowskich opiekunkach w czasie wojny”. Anna Regina Feuerstein jest jedną z nich.

 

Dyrektorki, opiekunki, pielęgniarki, wychowawczynie, lekarki... Imię, lub nazwisko, czasem jedno i drugie. Jakiś list, dokument, archiwalny zapis, czyjeś ciepłe wspomnienie - tylko tyle po nich pozostało.

 

Współczesne - fajne i mądre kobiety wydobyły “tamte” z cienia. Przeczesały archiwa i pamięć (krewnych, dawnych podopiecznych) w poszukiwaniu strzępków informacji. Potem usiadły przed komputerem, położyły dłonie na klawiaturze i… zmagały się ze słowem - żeby wyszło ładnie, ale nie patetycznie. “Tamte” by sobie tego nie życzyły.

 

Literacki biogram - nie biografia, ciepła myśl, westchnienie… Należy im się, bo robiły… robiły co było trzeba. W nieludzkich - pamiętajmy, czasach. “Jak ktoś ma pod opieką dzieci albo pacjentów, nie może sobie pozwolić na wybór.” *

 

Pewnego dnia do mojego tramwaju wsiada grupa rozbrykanych uczniów. Nauczycielka próbuje ich tonować, nie przynosi to jednak większych rezultatów. Jest tłoczno, tuż obok mnie trzech chłopaczków przekrzykuje się nawzajem. Nagle jeden dostrzega za oknem gołębia: “Patrzcie jak pięknie opalizuje!”

 

Podnoszę wzrok znad książki, której i tak nie jestem w stanie czytać; uważnie przyglądam się chłopcu. Ma jakieś dziewięć, może dziesięć lat i najwidoczniej spory potencjał intelektualny. Na kogo wyrośnie? Jak potoczą się jego losy?

 

Tola Minc, Rozalia Ejchner, Hendusia Himelfarb, Anna Taubenfeld, Chana Kuperberg, Pani Rechtman, Luba Blum, Łucja Gold, Felicja Czerniaków, Zofia Zamenhof, Anna Braude-Heller, Anna Regina Feuerstein… Były jak gołębie - zwyczajne i opalizujące zarazem. Feerię barw dostrzegły: Monika Sznajderman, Magdalena Kicińska, Sylwia Chutnik, Patrycja Dołowy, Beata Chomątowska, Karolina Sulej, Agnieszka Witkowska-Krych, Karolina Przewrocka-Aderet.

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne.


* Hanna Krall, Posłowie

 


Polecane