Polacos. Chajka płynie do Kostaryki

Polacos. Chajka płynie do Kostaryki Anna Pamuła

Chcecie anegdoty? Oto anegdota.

  

Gdy Karol Wojtyła został wybrany na papieża, w San José rozdzwoniły się telefony. Kostarykanie gratulowali znajomym Żydom papieża Polaka, dziwiąc się zarazem, jak Żyd mógł otrzymać taki tytuł.

 

Pierwsi starozakonni, którzy przybyli do Kostaryki w latach 20-tych XX wieku pochodzili z Polski i niemal wszyscy trudnili się handlem obwoźnym. Dlatego na określenia Polak, Żyd i handlarz przez długi, długi czas istniało w Kostaryce jedno słowo - “polaco”.

 

W latach 20 i 30-tych XX wieku Żydzi emigrowali “za chlebem”. Drugim ważnym motywatorem był antysemityzm, którego doświadczali w rodzinnych sztetlach. Podróżowali do mitycznej złotej Ameryki - w domyśle Północnej, a lądowali w Środkowej, Południowej. Tam, gdzie los pozwolił: gdzie wciąż były otwarte granice, niskie opłaty wjazdowe, praca, znajomi lub krewni z Polski. Emigracja powojenna uciekała od traumy Holokaustu, pustki domów, miast i miasteczek, cmentarzy bez grobów, nienawiści tych, którzy przejęli żydowskie mienie.

 

Dlatego założony przez Romana Rowińskiego - jedynego polskiego patriotę w Kostaryce “Casa de Polonia” był takim ewenementem i budził mieszane uczucia.

 

Polski nie lubiło się także z powodu poczucia winy. Nie lubiło się samych siebie. Za zwlekanie z decyzją sprowadzenia krewnych, niewysłane bliskim bilety, niewystarczająco ciężką pracę, która umożliwiłaby zakup tych biletów - przepustek już nie do raju, lecz… życia.

 

“Moja babcia w 1945 roku przestała spać” - zwierza się jeden z bohaterów “Polacos”. Inna rozmówczyni stawia trudne pytania: “Dlaczego narzeczony sąsiadki chciał nas zabić? Dlaczego w szkole żydowskie dzieci nie mogły dostać bułeczek? Dlaczego przechodząc ulicą usłyszałam, że zabiłam Boga? Dlaczego ksiądz wydał mojego kuzyna nazistom?”

 

Ewa miała osiem lat, gdy opuściła Żelechów. Do Kostaryki płynęła z mamą i siostrą. Dwie żydowskie dziewczynki w krakowskich strojach ludowych tańczyły czardasza na pokładzie transatlantyku. To bardzo wymowna, podobnie jak anegdota z “żydowskim papieżem”, metafora pogmatwanego życia rozmówców Pamuły.

 

Z wieloma osobami Autorka nawiązała głębsze, serdeczne relacje. Jej kontakt nie ograniczył się tylko do zebrania materiałów do książki. Pomagała i nadal pomaga w odkrywaniu rodzinnych sekretów, szukaniu dokumentów i informacji o sąsiadach i członkach rodzin. Pojechała do życzliwego swoim dawnym mieszkańcom Żelechowa. Choć jest Polką, zadaje sobie te same, co Ewa rodakom pytania.

 

Żydowska Kostaryka z Polską w tle to nie tylko wielogłosowa, fascynująca opowieść o imigranckim losie w dalekim, egzotycznym kraju; to także kolejna ważna próba uczciwego przyjrzenia się relacjom polsko-żydowskim.

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne.

 


Polecane