Oskarżam Auschwitz

Oskarżam Auschwitz Mikołaj Grynberg

Rozmowy Mikołaja Grynberga są dla dzieci ocalałych z Zagłady tym, czym dla ich rodziców był izraelski proces Adolfa Eichmanna. Obnażają ból, traumę i wszystkie koszmary ich życia, pozwalają wyrzucić z siebie szczegóły pękniętych rodzinnych historii, a także znaleźć zrozumienie dla ich “nienormalności”.

 

Milczenie na temat przeszłości versus ciągła holokaustowa narracja, rodzice krzyczący przez sen, kult jedzenia, nadopiekuńczość, lub uczenie samodzielności od trzeciego roku życia, żeby “w razie czego” dać sobie radę. Tak najkrócej można zobrazować dom rodzinny i model wychowania bohaterów Grynberga. Czym skutkuje?

 

Tytułowe oskarżenie nie pada wprost, ale jest obecne i mocno wybrzmiewa z każdej relacji. Oskarżam Auschwitz o to, że… jestem zamiast; na siłowni myślę o ucieczce przed Niemcami; jestem twarda, a nie szczęśliwa; uprawialiśmy aktorstwo, graliśmy normalnych; myślałam, że przedtem nic nie było; mam w głowie program “opcja tragedia”; bałam się Hitlera i Eichmanna jak inne dzieci Baby Jagi; trzeba wszystko zjadać do końca, nie wolno chorować i mieć problemy; największym rodzinnym świętem była data ucieczki z Marszu Śmierci; miałam dom, w którym nigdy nie było słychać śmiechu; noszę imiona po zamordowanych.

 

Auschwitz to archetyp Holokaustu, zatem nie ma znaczenia przez jakie (i czy w ogóle) obozy przeszli Ocaleńcy; nie ma znaczenia, gdzie i w jaki sposób przeżyli.

 

Trzysta stron książki zdołało pomieścić wiele gorzkich słów… Holokaust miał tę wielką zaletę, że doprowadził do proklamowania państwa Izrael; w Auschwitz można się wreszcie poczuć tak, jakby się wróciło do domu; największym zwycięstwem Hitlera są Ocaleni.

 

“Odbudowywanie życia to praca nad sobą, a nie robienie dzieci” - uważa Jossi i trudno się z nim nie zgodzić. Ani czas nie uleczy ran, ani grupa wsparcia nie wystarczy. Słowa są jak kamienie uruchamiające lawinę emocji. Wypowiedzenie, zrozumienie, ponowne przeżycie składają się na tzw. przepracowanie problemu. To jedyne lekarstwo dla Oskarżających.

 

Rozmowy przeprowadza Żyd z Żydami, syn ocalałych z dziećmi ocalałych, swój ze swoimi. Wspólnota doświadczeń stwarza szczególną, intymną atmosferę, ale goj nie jest tu intruzem. Nie siedzi pod stołem i nie podsłuchuje. Został zaproszony i poproszony. O co? Żeby ta książka była ważna dla wielu osób.

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne.

 

 

Polecane