Odessa. Geniusz i śmierć w mieście snów

Odessa. Geniusz i śmierć w mieście snów Charles King

Liczba słonecznych dni w roku w Odessie przekracza dwieście dziewięćdziesiąt. A ile słonecznych dni było w dziejach tego miasta? Charles King udowadnia, że wiele, bez względu na prawdę historyczną.

 

Takie bowiem niezwykłe miejsce obrał Autor za cel swojej pracy - naukowej, a jakże - które wymyka się wszelkim standardom, historię zamienia w powieść łotrzykowską, łzy w śmiech i ostatecznie zawsze stawia na swoim, że… jakby nie było, było dobrze.

 

Chyba za to właśnie kochamy Odessę, jej niezwykły - wielonarodowościowy tygiel, światowość i rynsztok tuż obok siebie.

 

Dawno, dawno temu była sobie tatarska warownia Hadżibej, która w wyniku podbojów weszła w skład Wielkiego Księstwa Litewskiego i Polski od morza do morza. Nie na długo. Gdy Imperium Osmańskie zapanowało nad całym czarnomorskim wybrzeżem, króla zastąpił sułtan, a sułtana… caryca. Po dwustu z hakiem latach. José de Ribas - hiszpański oficer w służbie rosyjskiej docenił lokalizację Hadżibeja i podsunął Katarzynie pomysł przekształcenia go w Wielkie miasto. Wielkie jak ona sama. Czy mogło zatem nie mieć żeńskiej nazwy? “Odessos” kazała zmienić na “Odessa”. I tak zostało.

 

Nie ma Odessy bez Schodów Potiomkinowskich. To symboliczne wejście, brama, gdyż “jeszcze dzisiaj do miasta najlepiej przybyć drogą morską”, zaś miasto leży znacznie wyżej niż port. Monumentalna лестница zagrała w niemym filmie “Pancernik Potiomkin”; w słynnej, acz fikcyjnej z historycznego punktu widzenia scenie masakry ludności przez wojsko carskie. Kto widział ową scenę, nigdy nie zapomni staczającego się po schodach dziecięcego wózka.

 

Do 1905 roku miało miejsce aż sześć pogromów odeskich Żydów. Ich prześladowania, także podczas II wojny światowej, gdy Odessa wchodziła w skład Rumunii, to najbardziej niechlubna karta w historii miasta.

 

Nie ma Odessy bez opowiadań Izaaka Babla. “To on sprawił, że gdy dziś myślimy o Odessie, najpierw przychodzą nam do głowy postaci fikcyjne, a dopiero później prawdziwi budowniczowie czarnomorskiego portu.” Żydowska dzielnica Mołdawanka, biedota, przedstawiciele półświatka i “król” bandytów - Benia Krzyk.

 

Rewolucja Październikowa przypieczętowała kres świetności miasta. Co zniszczyło ZSRR, tego nie udało się odbudować Ukrainie. Jednak Odessa trwa. Po trosze jako swój dawny cień, po trosze mit. Nad Morzem Czarnym i... na Brooklynie.

 

To Odessa poskromiła Kinga, czy King Odessę? Tego nie wiem; grunt, że książce wyszło na dobre.

 

“Dla wszystkich taka sama / Moja Odessa-mama / Przytuli i pozwoli jako tako żyć / Bo zawsze jest jednaka dla króla i żebraka / Choć królem naturalnie znacznie lepiej być!” Nucąc pod nosem piosenkę Aloszy Awdiejewa, wznieśmy toast za Odessę. “Odessę” Charlesa Kinga też!

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne.

 


Polecane