Ocaleni z XX wieku

Ocaleni z XX wieku Mikołaj Grynberg

Holokaust jest jak potężna czarna ściana, a każda relacja ocalałych niczym przypięta do niej mała karteczka. Czarna, biała, kolorowa. Często wielobarwna. W przypadku ocalałych - nie tyle ślad życia, co dowód istnienia. Istnienia po… Niewyobrażalnym i Niewytłumaczalnym.

 

Jak wielu innych przed nim i niewielu po, Grynberg zapełnia czarną ścianę karteczkami. Słucha i zapisuje. Spieszy się. Ocala.

 

Na chybił trafił otwieram książkę… Co znajduję?

 

O wiele więcej niż rozmowy - relacje. Gospodarze zapraszają Autora do domu, częstują czym chata bogata (nie wyłączając dobrego francuskiego koniaku), pytają o pochodzenie i losy bliskich. Irka Waks zwraca uwagę na europejskie maniery Grynberga i zastanawia się, czy jej wnuki też tak się zachowują.

 

Specyficzny język, humor, urocze sformułowania, a nawet uszczypliwości. Polski z innego - przedwojennego, żydowskiego świata; może kalka z jidysz, może z hebrajskiego? Prośbę Krysi, żeby z koniakiem zaczekać przynajmniej do południa, Samuel Willenberg kwituje stwierdzeniem: “On toby zaczekał, ale ja tobym się z panem napił już teraz.”

 

Emocje. Wciąż żywe, pomimo upływu lat. Irenę Johannes - Marię na aryjskich papierach pijany Niemiec ustawił pod figurą Maryi. Strzelał do niej i jej siostry krzycząc, że jeśli to prawda, patronka powinna ją ochronić. Trafił w rzeźbę. Grynberg chce przerwać rozmowę, ale Irena prosi: “Kochany, tyle lat na ciebie czekałam, żeby zacząć tak płakać.”

 

Sedno wojennych polsko-żydowskich relacji, które zwięźle ujął Kuba Wodzisławski. Nie ma pretensji do Polaków, że nie ratowali Żydów. Sam nie wie, jak by się wtedy zachował. Wie jedno: nikogo by nie wydał.

 

“Panie Grynberg, jesteś pan dla nas nadzieją, że te historie nie zginą.” - powiedział na pożegnanie Efraim Laadan.

 

Władka Kornbluma ukrywała po aryjskiej stronie polska rodzina. Po wojnie pan Duriasz miał sen. Stał na szczycie góry, obserwując zbliżającą się do niego ciemnowłosą kobietę. Podeszła blisko, ukłoniła się. Duriasz wiedział, że to była matka Władka, dziękująca za uratowanie synowi życia.

 

My dziękujemy Grynbergowi.

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne.

 


Polecane