Nie umieraj do jutra

Nie umieraj do jutra Wacław Gluth-Nowowiejski

Łatwo to sobie wyobrazić: opuszczone przez wygnanych cywili miasto, ba! morze ruin. Powstanie warszawskie upadło, Niemcy mszczą się na kim popadnie. Niszczą, palą, wysadzają w powietrze, szukają ukrywających się w ruinach śmiałków. Mają doświadczenie z powstania w getcie. Koniec wojny bliski, ale to wciąż jeszcze oni rozdają karty.

 

Opustoszałe miasto nie jest bezludne. Łatwo to sobie wyobrazić: ukrywanie się w zgliszczach, bunkrach, piwnicach, kikutach grożących zawaleniem kamienic; bez kalendarza i elektryczności; w sąsiedztwie ognia, wybuchających bomb, stacjonujących Niemców.

 

Przypomnij sobie swoją własną piwnicę i… pomnóż ten obraz razy sto, albo i tysiąc… Widzisz wyraźnie? Koszmarne warunki, samotność, liczne zagrożenia, brak wody i obezwładniający głód… Strach, paniczny strach przed odkryciem, dzwoniącą w uszach ciszę…

 

Bytowanie Robinsonów było pracowite i skomplikowane. Kryjówka, zapasy jedzenia, broń, maskowanie… To o nich - bohaterach równanego z ziemią miasta - traktuje zbiorek Glutha-Nowowiejskiego.

 

“Cholerny jest ten instynkt samozachowawczy…”, dlatego “(...) organizm ludzki potrafi płatać figle wbrew medycynie.”

 

Finalnie najważniejsza okazuje się silna psychika, ta zaś żywi się przede wszystkim nadzieją.  Samotność, zwątpienie, depresja zabija szybciej niż głód. Tytułowe “jutro” zdaje się być z gumy.

 

Jeden z Robinsonów stracił głos i musiał powoli uczyć się mówić. W majakach zdarzało im się widzieć sceny wyzwolenia; bohatera, który za nich walczy; wyczekujących ich powrotu bliskich.

 

Bodaj najbardziej poruszająca jest historia kobiety, która udawała mężczyznę. Zaczęła w gruzach Warszawy i nie przestała do końca życia. Można zatem powiedzieć, że nigdy z owych gruzów nie wyszła. Była świadkiem czegoś strasznego, lub sama czegoś strasznego doświadczyła. Uznała, że kobiecość to ryzyko i zagrożenie.

 

Nikt z jej otoczenia nie poznał prawdy, mimo że podśmiewano się ze zniewieściałego słabeusza. Prawdziwą płeć Jerzego Zdanowicza odkryto dopiero w 1965 roku w szpitalu, do którego trafił w stanie krytycznym.

 

Nie umieraj, wytrzymaj do jutra! Jutro wszystko przeminie, odejdzie w niepamięć. Dni III Rzeszy są policzone. Jeszcze jeden wypad po żywność; jeszcze jedna butelka rozlanego amoniaku, żeby zmylić niemieckie psy; jeszcze jedna wspinaczka do kryjówki; jeszcze jedna samotna noc… Może ta będzie ostatnia.

 

Sięgnijcie po prawdziwe do bólu, bolesne, ale i szczęśliwe opowieści; wszak wszyscy bohaterowie Glutha-Nowowiejskiego przeżyli. W tych drobnych tekstach bezcenny dokument łączy się z dobrą literaturą. Pewnie dlatego doczekały się zasłużonego wznowienia.

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Marginesy.

 


Polecane