Neger, Neger...

Neger, Neger... Hans-Jürgen Massaquoi

To, jak głosi podtytuł “opowieść o dorastaniu czarnoskórego chłopca w nazistowskich Niemczech”. Czy trzeba więcej, by stwierdzić, że oto mamy przed sobą pozycję rzadką i wyjątkową; taką, z jakich słynie Wydawnictwo Karta?

 

Dziadkiem Hansa-Jürgena był liberyjski dyplomata w Hamburgu, ojcem beztroski lekkoduch, student na Trinity College w Dublinie, który - mówiąc trywialnie - zrobił dziecko niemieckiej pielęgniarce. Gdy Liberię oskarżono o praktykowanie niewolnictwa i doszło do politycznych przepychanek, prezydent poprosił Momolu o powrót do kraju. Do Liberii wrócił także ojciec autora. Maluch i jego matka otrzymali zaproszenie, ale chłopiec był chorowity, a lekarze odradzali afrykański klimat.

 

Z dnia na dzień uwielbiany przez dziadka Hans-Jürgen został nieślubnym, biednym, czarnoskórym dzieckiem. Metamorfoza (tyle, że odwrotna) rodem z egzotycznych bajek. Z czasem było tylko gorzej. Wytykanie palcami i wyzwiska (neger - czarnuch, mischling - mieszaniec) - tak na ulicy, jak i w szkole. Nienawiść ze strony niektórych nauczycieli. Odrzucenie kandydatury do Hitlerjugend i służby wojskowej.

 

Paradoksalnie Hans-Jürgen był typowym Niemcem. Pochwalał nazizm, a Hitlera uważał za ojca narodu. Cieszyły go kolejne niemieckie podboje. Prześladowania, których był świadkiem i których sam doświadczał przypisywał nadgorliwości niektórych zwolenników reżimu. Uległ indoktrynacji, ale i po ludzku pragnął akceptacji otoczenia. Otrzeźwienie przyszło wraz ze słowami pewnego oficera: “Niemcy nie są i nigdy nie będą w tak wielkiej potrzebie, żeby musiały wygrywać wojnę przy pomocy takich jak wy”.

 

A gdyby mu na to pozwolono… Mordowałby innych wykluczonych? Pacyfikował getta, strzelał do starców, kobiet i dzieci? Został mięsem armatnim na froncie wschodnim?

 

Książka dotyka wielu ciekawych wątków: ewoluowania świadomości obywatela nazistowskich Niemiec; motywacji “pójścia narodu za Hitlerem” (z powodu terroru, ale przede wszystkim korzyści osobistych); rasizmu na trzech kontynentach.

 

Massaquoi zetknął się z nim nie tylko w III Rzeszy, także w USA - krainie swoich marzeń i kolonialnej jeszcze Afryce. W Liberii było odwrotnie - czarni (ale tylko bogaci i ustosunkowani) rządzili, a biali się przed nimi płaszczyli. Z kolei czarni wykorzystywali innych czarnych, traktując ich jak niewolników. Rasizm i antysemityzm odrodził się także w powojennych Niemczech, za sprawą ruchów neonazistowskich. Świat niczego się nie nauczył.

 

Wspomnienia Hansa-Jürgena to barwna opowieść o tym, jak radził sobie w czasie wojny i po wojnie; jak obronną ręką wychodził z najrozmaitszych opresji; jak imał się różnych zajęć i “szemranych” interesów, by przetrwać; jak wykorzystywał znajomości i nadarzające się okazje; jak trzymał się jednej tylko myśli: wyrwania się z Niemiec.

 

Trochę grał na saksofonie i został muzykiem; trochę mówił po angielsku i udawał amerykańskiego żołnierza. Pomagały mu przebojowość i niezachwiana wiara w siebie, dzięki którym dobrze znosił sinusoidę życia.

 

W 1936 roku podczas trwania Olimpiady w Berlinie Führer i jego świta musieli przełknąć gorzką pigułkę zwycięstw czarnoskórych sportowców. Zwłaszcza jednego z nich - lekkoatlety Jesse’ego Owensa, który “skopał tyłek Hitlerowi”.* Czytając “Neger, Neger…” miałam nieodparte wrażenie, że finalnie udało się to także Hansowi-Jürgenowi Massaquoi.

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Karta.


*cytat z filmu ‘Race’ - “Zwycięzca”

 


Polecane