Nazistki

Nazistki Paul Roland

Oswoiliśmy się z myślą, że nazizm jest rodzaju męskiego. Jego twórcy chcieli byśmy tak sądzili, wyznaczając kobietom poślednie miejsca: w kościelnych ławach, na kuchennych zydlach; role żon, kochanek i matek.

 

Na okładce książki Minister Propagandy III Rzeszy - Joseph Goebbels otoczony wianuszkiem młodych uśmiechniętych dziewcząt. Dlaczego nie Hitler? Bo temat “nazistki” to jedna wielka propaganda.

 

Czy Führer miał charyzmę? Przede wszystkim mówił to, co Niemcy chcieli usłyszeć, z antysemickimi bredniami na czele. Ziarno pada na surowy, lub podatny grunt… Hitler grał na czułej strunie narodu, który pragnął zmazać upokorzenia Traktatu Wersalskiego, odbić się od dna. Gdy egzystencja obniża loty, ktoś ekstremalny ma szansę porwać za sobą tłumy.

 

Jak to się stało, że kobiety przeszły do porządku dziennego od równych mężczyznom praw doby Republiki Weimarskiej do restrykcji nazistowskiego reżimu? Zwyciężył archetyp “silnego mężczyzny”, którego uosabiał Hitler. Nie dorosły jeszcze do samostanowienia o sobie. Zbyt mało czasu upłynęło od XIX wieku; zbyt krótko trwała wolność i niezależność. Nie doceniły jej.

 

A może bardziej doceniły wpisany w ich płeć status matek i żon, odrzucając konieczność pracy zawodowej, skoro w strukturach nowej władzy mężczyźni byli w stanie zapewnić rodzinom godny byt? Znaczna część dała się porwać ideologii nazistowskiej i stała się jej zagorzałymi zwolenniczkami, realnie zadowalając się rolą aktywistek i liderek różnego rodzaju organizacji kobiecych. Przeciętne Niemki rodziły Hitlerowi więcej dzieci. Partnerki bonzów III Rzeszy wiodły u ich boku wystawne życie, nie zadając zbędnych pytań. Nie zabrakło także sadystek i morderczyń: lekarek, pielęgniarek, nadzorczyń w obozach koncentracyjnych.  

 

Tylko nieliczne stać było na opór, mniej lub bardziej aktywny bunt, za który płaciły wysoką, często najwyższą cenę.

 

Z kolei przywykli do odwiecznego poddaństwa kobiet mężczyźni pragnęli jedynie podtrzymać status quo. Rywalizacja ekonomiczna, a tym bardziej polityczna zagrażałaby ich rozbuchanemu, nazistowskiemu ego. Po “pracy” chcieli wracać do uległych, wyzbytych wszelkich ambicji kobiet, z którymi mogli (ba! powinni) płodzić zastępy jasnowłosych, niebieskookich dzieci.

 

Tytuł książki sugeruje zbiór biogramów przedstawicielek III Rzeszy. Jednak autor odsłania mechanizmy hitlerowskiej władzy i polityki wobec kobiet, a nie tylko daje przykłady i przybliża sylwetki tytułowych nazistek. Ponadto dowodzi, że jakimkolwiek byśmy nie określili ich mianem: głupich, uległych, wyrachowanych, okrutnych; jednego możemy być pewni - nie były nieświadome tego, co się wokół nich działo. W parze ze świadomością idzie wina i osąd. Słuszny osąd, nawet jeśli po latach; nawet jeśli za późno.

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Świat Książki.

 

Polecane