Nadal ten sam śnieg i nadal ten sam wujek

Nadal ten sam śnieg i nadal ten sam wujek Herta Müller

 

“Prywatne tchórzostwo posunięte do autodestrukcji, państwowa kontrola aż do zmiażdżenia indywiduum” - oto porażająco trafna definicja systemu totalitarnego, czy też - cytując Hertę Müller - “najkrótszy opis dni w dyktaturze”. Wiele takich dni przyszło przeżyć autorce, zanim wyemigrowała z Rumunii do Niemiec. “Nogi opuściły tę ziemię - ale głowa?”

 

Groźby, wyzwiska, psucie opinii, rozsiewanie plotek (prostytucja, szpiegostwo), podsłuch w mieszkaniu, wizyty szpicli pod nieobecność gospodarzy, przesłuchania, wyrzucenie z pracy, utrudnianie emigracji. Niszczenie fizyczne i psychiczne jako standardowe metody działania Securitate - rumuńskiej bezpieki i wszystkich tego typu służb na świecie. Byle powód równie dobry jak jego brak. Donos, odmowa współpracy, spreparowane zarzuty, podstawieni świadkowie. Metody i skutki: ostracyzm społeczny, paniczny strach, niepewność jutra, podejrzliwość i brak zaufania do wszystkich. Za każdym słowem tej jakże oczywistej wyliczanki kryje się ludzki dramat.

 

Na podłodze w mieszkaniu Herty leżała skóra lisa. Agenci bezpieki zamienili ją w wyrafinowaną pogróżkę. Podczas kolejnych tajnych “odwiedzin” obcinali lisowi kolejno ogon, łapy, na końcu głowę. Przerażające? A to tylko przykład jeden z wielu.

 

Autorka nie koncentruje się wyłącznie na sobie. Wspomina wywiezioną na roboty przymusowe do ZSRR matkę, uwikłanych w nazizm ojca i wujka, ludzi pióra o tragicznych, naznaczonych dyktaturą życiorysach.

 

Na tom “Nadal ten sam śnieg i nadal ten sam wujek” składają się przemowy, odczyty, wykłady, laudacje. Nie są to jednak typowe teksty okolicznościowe, zdecydowanie bliżej im do esejów. Tworzone na różne okazje, kierowane do różnych odbiorców poruszają te same tematy, odnoszą się do tych samych osób i zdarzeń. Rozbrzmiewają mimowolnym echem.

 

Mówić, mówić, mówić... O wszystkim, co trudne; o wszystkim, co boli. Rozmawiać ze stratą, nie bagatelizować smutku. Pisać i krzyczeć. Po niemiecku te dwa słowa różnią się od siebie tylko jedną literą.

 

Odbierając Nagrodę Nobla Herta Müller wyraziła nadzieję: “Do dzisiaj istnieją dyktatury wszelkiej proweniencji (...) Literatura nie może tego zmienić. Ale może - nawet jeśli po fakcie - wynaleźć w języku prawdę, która pokaże, co dzieje się w nas i wokół nas, gdy wykolejają się wartości. Literatura rozmawia z każdym człowiekiem osobno - jest własnością prywatną, która pozostaje w głowie. Nikt nie rozmawia z nami tak wnikliwie jak książka. I niczego w zamian nie oczekując, poza tym, żebyśmy myśleli i czuli.”

 

Pisać, krzyczeć, myśleć i czuć.

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne.


Polecane