Mózg i błazen

Mózg i błazen Marcin Rotkiewicz

Od pierwszego wydania „Mózgu i błazna” minęły cztery lata. Nie ma już z nami prof. Vetulaniego. Dlatego dzisiaj ów wywiad-rzekę można czytać według jeszcze jednego klucza: konfrontacji z nieuniknioną, aczkolwiek w przypadku profesora stanowczo zbyt wczesną śmiercią.

 

“Faust wpadł w ręce Mefistofelesa, kiedy poczuł się całkowicie zadowolony i powiedział “Chwilo, trwaj wiecznie!””

 

“Niech się pan nie martwi. Niczego nie będę wykreślał. Potraktuję naszą książkę jako „dzieło pośmiertne”, kiedy autora już nie obchodzi, co o nim pomyślą.”

 

“Chwała Bogu, że po śmierci zostaje tylko pustka.”

 

Ludzki mózg – przedmiot fascynacji i badań naukowych. „Mózg” to także kolokwialne określenie wybitnego umysłu: rozległej wiedzy, wysokiej inteligencji. Błazna tłumaczyć nie trzeba. Przeciwieństwa nie tylko się przyciągają, także uzupełniają - w myśl idei złotego środka, pożądanego stanu równowagi. Ludzie nie lubią cudzej doskonałości, bo wyostrza własne braki i przywary. Dlatego Jerzy Vetulani rozmywał wizerunek geniusza maską “prymitywnego wesołka” i… był powszechnie uwielbiany!

 

Jako demaskator mitu życia pozagrobowego doświadczanego podczas śmierci klinicznej, zwolennik kar cielesnych wymierzanych dzieciom, kazirodczych związków siostrzano-braterskich, romansów i układów partnerskich, prawa do eutanazji, samobójstwa, legalizacji narkotyków; jako przyjaciel Karola Wojtyły nie bojący się nazywać go homofobem uchodził także za kontrowersyjnego. Cały “Krakówek” i Polska B aż huczały z oburzenia. A jednak został zapamiętany dobrze; bardziej dobrze niż bardziej źle. Swoje poglądy wygłaszał pewnie, acz łagodnie; nikogo nie próbując “nawracać” i nikogo nie potępiając.

 

Naukowiec gawędziarz, niestrudzony popularyzator nauki. Był nim przy każdej nadarzającej się okazji. Na przykład na lotnisku w kolejce do odprawy paszportowej. To moje osobiste, wakacyjne spotkanie z prof. Vetulanim, o którym wówczas jeszcze nie słyszałam. Wspólnie z mężem przez prawie dwa tygodnie przyglądaliśmy się z sympatią starszemu panu pochylonemu nad laptopem na sąsiednim hotelowym tarasie.

 

Wracając do książki… To także mimowolna kopalnia wiedzy. Najbardziej wdzięczna jestem za wytłumaczenie, co działo się w mózgu żydowskiej matki, która w kryjówce dusiła płaczące dziecko. W tym momencie bardzo silnie aktywowały się rejony kory odpowiedzialne za racjonalne myślenie, hamując prawie do zera obwody emocjonalne.

 

Jerzy Vetulani często podkreślał, że “(...) ideologia - taka czy siaka - musi ustąpić w konfrontacji z postępem nauki.” I tego się mocno trzymajmy! traktując wznowienie wywiadu-rzeki z profesorem jak piękne przypomnienie, a zarazem pożegnanie tej ważnej i arcyciekawej postaci.

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne.

 


Polecane