Mój ojciec, kupiec

Mój ojciec, kupiec Johannes Trojan

Sławni za życia, zapomniani po śmierci. Do takich ludzi zaliczyć należy Johannesa Trojana - dziennikarza, pisarza, poetę rodem z XIX-wiecznego Gdańska - miasta, które ciekawie i tkliwie uwiecznił w swoich wspomnieniach.

 

“Mój ojciec, kupiec” - oto one.

 

Kto był w Gdańsku, widział zapewne obecne w przestrzeni miasta zdjęcia powojennej Starówki. Przerażające zdjęcia ruin. Dzisiejszy Gdańsk na powrót kwitnie i zachwyca, ale ów zachwyt studzi refleksja, że to przecież w ogromnej mierze rekonstrukcja.

 

Największe wrażenie zrobiła na mnie fotografia pustej ulicy Mariackiej, na której zachowały się jedynie przedproża kamienic. O nich także pisze Trojan. Z poziomu ulicy kilka schodków wiodło na niewielki taras, z którego wchodziło się do domu. Taras był miejscem odpoczynku, dziecięcych zabaw, rozmów handlowych. Przedproża wyróżniały budynki, a dekory wyróżniały przedproża. Od prostych i najczęściej spotykanych kamiennych kul po kunsztowne rzeźby - dzieła sztuki.

 

Kamienice na Mariackiej odbudowano. Bezpowrotnie przeminęli ludzie. Cisowa kobieta, która raz w roku pojawiała się z naręczem świeżych gałązek służących do dekorowania urodzinowego portretu ojca. Handlarka ryb, skłonna oddać po okazyjnej cenie pęczek fląder. Uczynna pani Zilian - karmicielka osadzonych w twierdzy.

 

Dwa miesiące - brzmiał wyrok dla Johannesa Trojana za obrazę majestatu cesarza. Jako redaktor naczelny tygodnika polityczno-satyrycznego nie z każdego mógł śmiać się bezkarnie.

 

Odosobnienie nie było uciążliwe. Wygodna cela, gra w skata, codzienne wizyty bliskich, poranna kawa w uroczym i cichym, przylegającym do muru twierdzy ogródku.

 

Czterdzieści długich lat czekał Autor na ponowne spotkanie z Gdańskiem. Cóż z tego, że wymuszone.

 

Sentyment i duma z miasta - oto, co bije ze stronic książki Johannesa Trojana. “Słysząc określenie Gdańska jako Wenecji Północy, uważałem zawsze, że jest ono dla nas, starych gdańszczan nieco obraźliwe. Bardziej podobałoby mi się określenie Wenecji Gdańskiem Południa.” Nic dodać, nic ująć.

 

Sentyment i dumę czuje także współczesny czytelnik, nakładając filtr ponadstuletniej historii Gdańska. Łatwo mi go sobie wyobrazić. Siedzi w przestronnym pokoju jednej z odbudowanych kamienic. Zatopiony w lekturze, zapatrzony w XIX-wieczne ryciny i dzisiejszy widok za oknem.

 

Banalne, ale ładne domknięcie.

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa słowo/obraz terytoria.

 

Polecane