Jego Ekscelencja na herbatce z Göringiem

Jego Ekscelencja na herbatce z Göringiem Piotr Kitrasiewicz

Czy można było zmienić bieg historii, nie dopuszczając do wybuchu II wojny światowej? Marszałek Piłsudski i dyplomaci lat 30-tych dokładali wszelkich starań, by tak się stało. Trudna rola ostatniego ambasadora RP w Berlinie przypadła Józefowi Lipskiemu. W 1934 roku podpisał polsko-niemiecką deklarację o niestosowaniu przemocy; w 1940, jako szeregowy ochotnik, przygotowywał się do walki z Niemcami u boku francuskiej armii. Od rautów do okopów? Bywa i tak.

 

“Umowy są z papieru”. Wie o tym każdy dyplomata, dlatego w tym “fachu” tak bardzo liczy się honor, lub choćby “tylko” przyzwoitość. Jednak Hitler przyjął strategię wilka w owczej skórze. Zapewniał świat o swoim pokojowym nastawieniu, z drugiej strony anektował Austrię, Czechosłowację, Kłajpedę i patrzył, co się będzie działo. Europa milczała czekając, aż potwór się nasyci.

 

Führer przywykł do łatwych zdobyczy. W końcu “upomniał się” o Gdańsk. Dla III Rzeszy był portem o pomniejszym znaczeniu, dla Polski oknem na świat. Ponad 80% mieszkańców stanowili Niemcy, dlatego Hitler żądał włączenia Gdańska do Rzeszy. W zamian obiecywał Polsce dostęp do Morza Czarnego.

 

To typowe dla dyktatorów: za wszelką cenę dostać to, czego chcemy; z ewentualnymi koalicjantami podzielić się tym, co cudze.

 

W styczniu 1939 roku przebywał w Polsce z wizytą Minister Spraw Zagranicznych III Rzeszy - Joachim von Ribbentrop. Po całym dniu oficjalnych spotkań i uroczystości, ambasador Lipski zawiózł gości na dancing. By nieco ochłonąć, do domu wracał pieszo. W pewnym momencie zwymiotował, a potem zastanawiał się, czy na ów “odruch w większym stopniu złożyła się mieszanka sporych ilości starki i wina, czy cały ten skurwysyński świat politycznej dyplomacji, w którym aktywnie działał z własnej, nieprzymuszonej woli.”

 

Kilka miesięcy później Jego Ekscelencja Lipski wypił ostatnią herbatkę z Göringiem. Była niezwykła, gdyż obaj panowie zdjęli dyplomatyczne maski i zlekceważyli wymogi protokołu, rozmawiając szczerze, otwarcie, wprost. Göring pożegnał gościa “Marszem żałobnym” Chopina.

 

Gdy wojna wisiała już na włosku, do polskiego ambasadora przybywali jeden po drugim przedstawiciele krajów sojuszniczych, zaprzyjaźnionych, a nawet neutralnych, by wywrzeć na Polskę dyplomatyczny, a w ich mniemaniu także zdroworozsądkowy nacisk. Polska powinna przyjąć postulaty Hitlera, które tymczasem rozszerzyły się o kolejne miasta, ziemie, wpływy. Europa “wymyśliła sobie” pokój kosztem Polski. Ta jednak pozostała nieugięta i… drogo za to zapłaciła.

 

Czy można było zmienić bieg historii, nie dopuszczając do wybuchu II wojny światowej?  - pytamy poniewczasie, gdyż łatwo to robić z pozycji dzisiejszej wiedzy. Autor nie rozstrzyga i nie ocenia. Przenosi nas w realia Berlina lat 30-tych XX wieku i pokazuje kulisy Wielkiej Dyplomacji - umiejętnie i porywająco. Sprawne pióro Kitrasiewicza odczarowuje brudno-nudną politykę, która nagle przyciąga jak magnes. Aż trudno uwierzyć, że to powieść oparta na faktach, a nie prawdziwe wspomnienia Lipskiego.

 

Będziecie czytać z wypiekami na twarzy!

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa mg.


Polecane