Ja nie jestem Miriam

Ja nie jestem Miriam Majgull Axelsson

“Nie zamierzała wyjawiać, kim jest i skąd pochodzi, bo to był chłodny kraj, i jeśli ceną za spanie pod ciepłą pikowaną kołdrą było kłamstwo, może kłamać aż do śmierci.”

 

Udało jej się. Prawie. Milczała przez sześćdziesiąt osiem lat. Malika-Miriam. Romska dziewczynka, która w Ravensbrück udawała Żydówkę. Nie tylko w piekle obozu koncentracyjnego, także w szwedzkim niebie, do którego przywiózł ją biały autobus ze znakiem Czerwonego Krzyża.

 

Najpierw “tylko” chciała zostać w kraju. Potem nie rozczarować swojej chlebodawczyni, nie zrazić do siebie męża, nie stracić przyrodniego syna, pięknego domu, pereł, futra z norek, ciepłej kołdry i ładnej nocnej koszulki. To nie wstyd kazał jej ukrywać prawdziwą tożsamość. Strategię przetrwania podsunął strach. Oględnie mówiąc, Szwecja nie lubiła Romów. Pogrom w Jönköpingu w 1948 roku, czy całkowity zakaz imigracji, obowiązujący do 1954 roku to tylko “drobne” przykłady traktowania “tattare”.

 

Wojna już się skończyła. W Szwecji w ogóle jej nie było. Nie należy rozgrzebywać przeszłości. Po co mówić o Auschwitz i Ravensbrück. To takie straszne, niewyobrażalne, przygnębiające… Podejście Szwedów skazywało Miriam na podwójny kokon milczenia. Na temat wojennych przeżyć i romskiej przeszłości.

 

Nie może być zła, zdenerwowana, udręczona, czy zalękniona. Nie może nikogo irytować, ani nikomu zawadzać. Musi być perfekcyjna, uśmiechnięta, uprzejma, uległa, łagodna, miła i nic nieznacząca. Przez czterdzieści lat ani razu nie pokłóci się z mężem. Aktorka, całe życie aktorka. Bez chwili przerwy, bez chwili wytchnienia. Ewentualny płacz zawsze może spłukać łykiem wody, a z każdego koszmaru sennego w końcu i tak się obudzi.

 

Żaden moment nie był odpowiedni, by “ujawnić” swoje pochodzenie. Nawet przed Cyganką, której pomogła i która domyśliła się, kim naprawdę jest Miriam. Co zatem zmieniło się w dniu osiemdziesiątych piątych urodzin? Co wyzwoliło potrzebę mówienia? Romska bransoletka, podarowana przez bliskich? Chęć przeżycia ostatnich chwil w prawdzie? Inne czasy i inne podejście, zwłaszcza ludzi młodych? Nieprzypadkowo zwierza się tylko wnuczce. Od syna słyszy natomiast, że tajemnice miała zawsze wypisane na twarzy. Dlatego szperał w jej rzeczach. Szukał wyjaśnień. Chciał wiedzieć.

 

Czy było warto, Miriam? Przez tyle lat milczeć? Nie wiem. W końcu wyznać prawdę? Na pewno. Choćby po to, by cała rodzina: ona, syn, synowa i wnuczka mogli wznieść toast przy urodzinowym lunchu. Toast za to, co najważniejsze - wypowiedziane.

 

Z niecierpliwością czekam na kolejne książki tylko dwóch autorek - Agaty Tuszyńskiej i Majgull Axelsson. Tuszyńska jest zwykle niezawodna, jeśli chodzi o tematykę żydowską. W tym obszarze Axelsson mogła mnie tylko zaskoczyć. I tak się stało.

 

To powieść o lepszych gorszych i gorszych gorszych. O niszczącej jednostki i rodziny sile tajemnic. O rysach na nienagannym wizerunku Szwecji. O tym, że dobrzy i źli mogą być tylko ludzie, nie narody.

 

Jak zawsze Majgull Axelsson wstrzykuje czytelnikowi stężoną dawkę Psychologii. Kłującym niczym igła piórem. Pewną, spokojną, utalentowaną ręką. “Ja nie jestem Miriam” to kolejna ważna powieść jednej z najsłynniejszych współczesnych pisarek.

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa WAB.

                   

Polecane