Instytut Piękności

Instytut Piękności Maria Paszyńska

W czasie wojny Żydzi stosowali różne strategie przetrwania. Trudno je poddawać ocenie: lepsza, gorsza, mniej czy bardziej ryzykowna, skuteczna. Tonący brzytwy się chwyta - tylko ta zasada obowiązuje w sytuacji granicznej.

 

Wielu, zwłaszcza tych zasymilowanych decydowało się pozostać po “normalnej”, a w każdym razie lepszej stronie muru i udawać aryjczyków. Zadanie o tyle trudne, że Polacy, w przeciwieństwie do Niemców, z dużą łatwością identyfikowali Żydów. Najczęściej po smutnych, zalęknionych oczach. Watahy szmalcowników snuły się po mieście w jasno określonym celu: namierzyć, zaszantażować, ograbić, wydać w ręce Gestapo.

 

Po tzw. stronie aryjskiej problemem były nie tylko pieniądze, lokum, czy praca. Płynny polski, tzw. dobry wygląd (blond włosy, niebieskie oczy, zgrabny nosek) i znajomość szeroko rozumianego katolickiego kodu gwarantowały przeżycie. Często, choć oczywiście nie zawsze.

 

Osobom o semickim typie urody z pomocą spieszyła Mada Walter i tytułowy Instytut Piękności. W centrum Warszawy, na eksponowanej ulicy Marszałkowskiej.

 

Kruczoczarnych włosów nie da się utlenić na platynowy blond. Dlatego zmian dokonywano mądrze, przywiązywano wagę do detali. “Cały sekret polega na tym, żeby nie zmieniać zbyt wiele.” Choć czasami trzeba było, z pomocą zaufanych lekarzy operować nosy, lub przywracać męskie napletki.

 

Pycha to jeden z chrześcijańskich grzechów głównych. Żydowskie klientki Mady Walter musiały znać wszystkie siedem, a pychą się wręcz afiszować. Makijaż, farba do włosów, manicure i pewność siebie granicząca z butą zwiększały szansę przetrwania.

 

Madę Walter otaczają kobiety… Sara - wielka artystka kabaretowa, której ludziom nie udało się skrzywdzić, zrobiła to dopiero bomba. Dalila - żona ortodoksyjnego rabina, matka trzech dzielnych synów. Zoja - żona wybitnego germanisty, który popełnił samobójstwo na wieść o zamknięciu getta. Róża - przedwojenna uczennica Mady. Lea - wyprowadzona z getta przez zakochanego w niej odemana. Jedna z nich zdradzi, zawiedzie…

 

Ostatnio mam szczęście sięgać po zbeletryzowane biografie wspaniałych kobiet. Antonina Żabińska, Helene Hannemann, Hedy Lamarr, teraz Mada Walter.

 

Mada - Matylda była niezwykłą kobietą. Nie tylko ratowała w niekonwencjonalny sposób, ale także wyprzedzała swoją epokę. Jako lekarz, kosmetolog, profilaktyk, ekolożka, zielarka i dietetyczka w jednym. Patrzyła dalej, szerzej, widziała więcej…

 

Gdy zabraknie świadectw samych ocalałych, kolejne żydowskie opowieści będą snuli inni. Wyjdą z archiwów, zamiast z szaf, do faktów dorzucą być może garść fikcji. Najważniejsze, by żadna cenna historia nie przepadła.

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Pascal.

 


Polecane