Czarne liście

Czarne liście Maja Wolny

Przeglądam zdjęcia Julii Pirotte - żydowskiej dziennikarki i fotoreporterki, wysłanej w 1946 roku do Kielc z misją utrwalenia na kliszy skutków pogromu. Dzięki dobrodziejstwu Internetu, za sprawą kilku kliknięć, ukazują się moim oczom portrety rannych; nagie, zmasakrowane ciała zabitych; rzędy trumien; sceny pogrzebu. Na jednej z fotografii Żydowska Madonna - Regina Fisz ze swoim maleńkim dzieckiem na posadzce kieleckiego szpitala…

 

Zaczęło się jak zwykle - od wieków, od posądzenia Żydów o uprowadzenie chrześcijańskiego dziecka, by wytoczyć mu krew na macę. Skończyło bestialskim mordem i tragicznym bilansem ofiar.

 

Kilkadziesiąt lat później, w przeddzień rocznicy pogromu ginie inne dziecko - Żydówka, dziesięcioletnia Laura - córka kobiety, która naukowo zajmuje się tematyką polsko-żydowską. Dla wielu osób jest niewygodna i kontrowersyjna - wszak publicznie pierze narodowe brudy i pozwala trupom swobodnie wypadać z szafy. Sama mierzy się z trudną rodzinną historią i ma za sobą małżeństwo z chorym psychicznie mężczyzną.

 

Czy to ojciec porwał Laurę? a może krewni Weroniki, żywiący uraz za zerwane relacje? Zrozpaczonej matce pomaga policjant Mirosław Zaremba, który sprawdza każdy, nawet najmniej prawdopodobny trop w tej sprawie.  

 

Jedną z bohaterek “Czarnych liści” jest sama Julia Pirotte i to jej zdjęcie zdobi okładkę książki. Smutna, zamyślona twarz, w rękach aparat fotograficzny. Może tak właśnie patrzyła na ofiary pogromu tuż przed zwolnieniem migawki? Ona i mord na Żydach - dwa twarde fakty w morzu fikcji literackiej. Czy owa fikcja przemówi do odbiorcy sprawniej niż dokument?

 

“Czarne liście” to książka o sprawach najważniejszych. Życiu w prawdzie - małej, prywatnej i dużej - publicznej, narodowej.

 

“Od tak dawna czekamy na to, że nienawiść i podejrzliwość, zasiane w nas, zwykłych ludziach, przez lata wojny i komunizmu, wreszcie wymrą. Te wielopokoleniowe niedobory prawdy, pieniędzy, wolności uczyniły z nas naród zawistny i jednocześnie bardzo się tej zawiści wstydzący. Maskujemy ją rozmaitymi teoriami, wiarą, tradycją, poczuciem wyższości, sarmacką sławą, legionowym wąsem i Bóg wie jeszcze czym.”

 

Wielu oburzy się i zaprzeczy, ba! podniesie larum. Czy choć na chwilę zdoła go uciszyć zdjęcie zamordowanej Reginy Fisz i jej dziecka na posadzce kieleckiego szpitala?

   

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarna Owca.


Polecane